Miasto będzie walczyć ze smogiem

Do 500 zł mandatu może dać Straż Miejska za palenie w piecu paliwem złej jakości. Choć w ostatnich dniach jakość powietrza we Włodawie jest raczej kiepska, to zgłoszeń o tym, że ktoś ładuje do paleniska np. śmieci, jest niewiele. To raczej nie efekt większej świadomości społeczeństwa, a skutek liberalnego podejścia do tematu, bo wiadomo, że opał jest drogi i trudno dostępny.

Na wyświetlaczu umieszczonym na włodawskim ratuszu można sprawdzić aktualną jakość powietrza w mieście. W ostatnich dniach odczyty optymizmem nie napawają, bo normy przekraczają zwłaszcza stężenia zawieszone w powietrzu pyłów PM 2,5 oraz PM 10. Groźny jest zwłaszcza ten pierwszy, bo odpowiada za zachorowania na astmę, nowotwory, choroby krążenia czy zmniejszenie wydolności płuc.

Pyły powstają ze smogu, którego głównym źródłem są piece i kominy domów i zakładów przemysłowych. Jest on szczególnie wyczuwalny wieczorami, a to z tej przyczyny, że wtedy pali się więcej, ale też i często czym popadnie, bo po zmroku czarnego dymu z komina prawie nie widać. Z problemem usiłuje walczyć Straż Miejska, ale obecnie jej funkcjonariusze nie mają odpowiednich narzędzi pomiarowych. – Od początku sezonu grzewczego przeprowadzamy kontrole kotłowni, w których zachodzi podejrzenie spalania odpadów czy paliw o wątpliwej jakości, i gdy znajdujemy podstawy, wystawiamy mandat – mówi Agnieszka Trzebunia, komendant Straży Miejskiej we Włodawie.

W ubiegłych latach do ratusza wpływało dużo skarg, głównie od sąsiadów, że ktoś spala odpady. – W tym sezonie sytuacja się zmieniła – mówi burmistrz Wiesław Muszyński. – Mam wrażenie, że bardziej liberalne podejście ludzi do tego problemu wynika z faktu, że opał jest bardzo drogi i ciężko go kupić, więc powszechne jest myślenie, że lepiej, żeby ktoś zatruwał środowisko niż marzł. My wychodzimy z założenia, że nie będziemy tolerować trucicieli, dlatego w ramach 1 mln zł, które dostaliśmy za walkę z koronawirusem, część tych środków przeznaczyliśmy na zakup samochodu dla Straży Miejskiej z wyposażeniem, w skład którego będzie wchodził mobilny sprzęt do pomiaru jakości powietrza – tłumaczy Muszyński. (bm)