Miasto tworzy sportową spółkę

Jeszcze kilka tygodni temu wydawało się, że pomysł powołania sportowej spółki w Chełmie zostanie odłożony na półkę. Tymczasem już na najbliższej sesji radni będą debatować nad jej utworzeniem.

O powołaniu przez samorząd Chełma kolejnej miejskiej spółki, tym razem odpowiedzialnej za sport, mówi się od miesięcy. Jeszcze na początku roku urzędnicy przyznawali, że temat jest rozważany i ma stanąć na sesji. Ale nie stanął. W marcu, tuż po wybuchu wojny na Ukrainie, urzędnicy tłumaczyli, że temat został odłożony na później.

– Ze względu na wydarzenia związane z konfliktem zbrojnym na Ukrainie i napływem uchodźców, znaczne zaangażowanie urzędu miasta, podległych jednostek i spółek komunalnych w prowadzone działania oraz wynikającą z tego nieprzewidywalność skali wydatków, pierwotnie zakładany termin rozpoczęcia działalności operacyjnej spółki może zostać przesunięty – tłumaczył wówczas Damian Zieliński z Urzędu Miasta Chełm.

Ale mówiło się też, że pomysł odłożono z powodów finansowych. ChKS Chełmianka stanęła nad finansową przepaścią, bo nie udało jej się podpisać umowy ze sponsorem LW Bogdanką. Kopalnia, mimo początkowych deklaracji, miała się z nich wycofać. W marcu władze Chełmianki opublikowały dramatyczny komunikat, z którego wynikało, że los klubu wisi na włosku. Doszło do sytuacji, że aby sfinansować wyjazd na mecz, trzeba było przeprowadzić zbiórkę wśród kibiców. Bez strategicznego sponsora miasto musiałoby wziąć na siebie koszty funkcjonowania spółki.

A te rosną, bo drużyny, które mają wejść do nowego tworu, są w czołówkach tabeli i aspirują do awansów. Koszty funkcjonowania samej tylko Chełmianki szacuje się na 1-1,2 mln zł w nowym sezonie. Siatkarze z KS Arki Chełm na sezon potrzebują ok. miliona złotych a przy bardzo prawdopodobnym awansie do 1 ligi – 2 mln zł. Niedźwiadek na swoją działalność musi pozyskać około 500 tys. zł a Tempo Chełm ok. 200 tys. zł. Oczywiście kluby mają już sponsorów, dzięki którym mogą pokryć sporą część kosztów. Ale do bilansu wiele jeszcze brakuje.

Co się stało, że temat spółki jednak wrócił? Mówi się, że Bogdanka, która co prawda z finansowania samej Chełmianki się wycofała, może wrócić jako sponsor całej spółki sportowej. Czyżby poskutkowała internetowa akcja kibiców, którzy prezydenta Chełma Jakuba Banaszka, wicepremiera Jacka Sasina i prezesa kopalni Artura Wasila nazwali grabarzami klubu? Na pewno odbiła się szerokim echem i dotknęła dbającego o swój wizerunek prezydenta. Czy przyczyniła się do tego, że najbliższej sesji Rady Miasta (28 kwietnia), radni będą głosować nad powołaniem Chełmskiego Klubu Sportowego sp. z o.o? Z uzasadnienia do uchwały, poza ogólnikami, wiele wyczytać się nie da.

Celem działalności spółki ma być wspieranie rozwoju kultury fizycznej i sportu na terenie miasta, tworzenie warunków organizacyjnych sprzyjających rozwojowi sportu, prowadzenie klubu sportowego i promocja miasta. I chociaż można mnożyć pytania o zasadność powoływania takiej spółki, koszty jej działalności, sposób finansowania, obsadę personalną to skoro wniosek staje na radzie miasta, a postawiony został przez prezydenta, to bez wątpienia uzyska większość. A sama spółka, jeśli ma powstać, musi zdążyć przejąć kluby, majątek a także zobowiązania stowarzyszeń przed rozpoczęciem nowego sezonu rozgrywkowego, czyli od lipca tego roku. I zdążyć przed tym terminem z formalnościami w Polskim Związki Piłki Nożnej i Polskim Związku Piłki Siatkowej. (bf)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here