Mocny początek faworyta

RUCH IZBICA – START 1944 KRASNYSTAW 1:6 (1:2)
0:1 – Szponar (5), 0:2 – Łuczyn (31), 1:2 –Gałka (40), 1:3 – Maciej Śliwa (57 samobójcza), 1:4 – P. Wójcik (76 karny), 1:5 – M. Wójcik (83), 1:6 – Sadowski (87).
RUCH: Pastuszak – Wlizło, Wójciuk, Pawelec, Michał Śliwa, Malczewski, Nizioł, Hopko, Maciej Śliwa, Lewandowski, Gałka. Trener – Arkadiusz Mazurek.
START: Kowiński – Saj, Łuczyn (46 Bednarek), Nowakowski, Lenard (84 Matycz), Kowalski (68 Hus), Dworucha, P. Wójcik, M. Wójcik, Szponar (73 Bielak), Sadowski. Trener – Bartłomiej Czajka.
Sędziowali: Marciniak oraz Prończuk i Domański.
Start Krasnystaw to główny faworyt do awansu. Podopieczni Bartłomieja Czajki rozpoczęli sezon od mocnego uderzenia. Krasnostawski klub przed sezonem wzmocnił się dwoma solidnymi zawodnikami z III ligi, Piotrem Wójcikiem i Piotrem Bednarkiem. – Chcąc powalczyć o awans musieliśmy pomyśleć o dobrych piłkarzach – mówi Robert Grzesiak, od lipca br. prezes Startu.
Wynik meczu w Izbicy sugeruje łatwe zwycięstwo Startu. W rzeczywistości Ruch jednak postawił się krasnostawskiej drużynie. – Nie było łatwo – mówi trener Czajka. – Z pierwszej połowy w naszym wykonaniu nie możemy być zadowoleni. O wiele lepiej prezentowaliśmy się w meczach sparingowych. W Izbicy wyszliśmy na boisko bojaźliwi, niepewni, mimo że szybko zdobyliśmy prowadzenie.
Start podwyższył wynik meczu po stałym fragmencie gry i celnym strzale Łuczyna. – Cieszy fakt, że zdobyliśmy gola po rzucie wolnym – mówi Czajka. – W poprzedniej rundzie ćwiczyliśmy ten element, ale w meczach nic nie chciało wpaść.
Przed przerwą Michał Gałka wyłuskał piłkę Łuczynowi i pięknym strzałem sprawił, że Ruch wrócił do gry. – Końcówka była nerwowa, w naszej szatni padły gorzkie słowa i w drugiej połowie zaczęliśmy wreszcie grać w piłkę – opowiada trener Czajka.
W 57 min. po akcji Piotra Wójcika samobójczego gola strzelił Maciej Śliwa. – To była niefortunna interwencja. Ten gol na 1:3 nieco podciął nam skrzydła – twierdzi Arkadiusz Mazurek trener Ruchy.
Tymczasem były pomocnik Chełmianki dał się gospodarzom we znaki jeszcze dwa razy. W 76 min. po faulu na nim sędzia Jerzy Marciniak podyktował rzut karny dla Startu. Jedenastkę na gola wykorzystał sam poszkodowany. Piąty gol to dzieło obu Wójcików – Piotr zagrał do Mateusza, a ten skierował piłkę do siatki. Wynik ustalił Sebastian Sadowski, który wykorzystał podanie od Mateusza Wójcika. Wychowanek Jedynki minął bramkarza i wyłożył piłkę „Sadkowi”. – Po przerwie byliśmy częściej w posiadaniu piłki niż Barcelona w jakimkolwiek meczu. Myślę, że Ruch nie wytrzymał fizycznie końcówki pojedynku, choć mimo wysokiej przegranej przez większość spotkania naprawdę prezentował się nieźle. Mój zespół natomiast potwierdził dobre przygotowanie kondycyjne do rozgrywek – mówi trener Czajka. – Cieszy wygrana, dobry start w lidze, ale przed nami jeszcze dużo pracy.
Trener Mazurek podkreśla natomiast dobrą grę swojej drużyny w pierwszej połowie. – Zaraz po zmianie stron mieliśmy szansę na gola – mówi. – Patryk Lewandowski zamiast strzelać, podawał do Michała Gałki. Szkoda, że nie zdecydował się na uderzenie. Był w dobrej sytuacji, mogło być 2:2. Po stracie trzeciej bramki ruszyliśmy do przodu, obrońcy zaczęli podłączać się do gry ofensywnej i kilka razy rywal nas skontrował. Ale nie mieliśmy nic do stracenia. Porażka na pewno za wysoka. Straciliśmy sześć goli, trzeba szybko pozbierać się, wyciągnąć wnioski, wyeliminować błędy i zbierać punkty w kolejnych meczach – dodaje A. Mazurek.(red, fot. Patrycja Kwitek)