W stanie poważnego wychłodzenia trafił do szpitala 48-latek, którego śpiącego na ziemi, na przystanku w Wyrykach zauważył wczoraj jeden z mieszkańców tej miejscowości. I całe szczęście 48-latka, że nie przeszedł obojętnie.
Do zdarzenia doszło w czwartek (1 stycznia) około godziny 18.00. Dyżurny Komendy Powiatowej Policji we Włodawie odebrał zgłoszenie o mężczyźnie leżącym na mrozie na przystanku w Wyrykach. Na miejsce natychmiast skierowano patrol. – Policjanci zastali zgłaszającego mieszkańca gminy Wyryki, który nie przeszedł obojętnie obok dramatu – mówi podkomisarz Elwira Tadyniewicz z KPP we Włodawie. – Zauważył on 48-latka leżącego na chodniku, wyraźnie pijanego i wychłodzonego. Mężczyzna próbował pomóc, zaopiekował się nim i czekał na przyjazd służb. Stan poszkodowanego był poważny. Wychłodzony 48-latek wymagał natychmiastowej pomocy medycznej. Na miejsce wezwano zespół ratownictwa medycznego, który zabrał go do szpitala – dodaje rzecznik. Nie ma wątpliwości, że postawa mieszkańca Wyryk zasługuje na najwyższe uznanie. Nie odwrócił wzroku, nie uznał, że to nie jego sprawa. Jedna decyzja, jeden telefon i gotowość do pomocy mogły uratować ludzkie życie. Funkcjonariusze apelują o czujność, zwłaszcza w okresie niskich temperatur. – Na wychłodzenie szczególnie narażeni są seniorzy, osoby bezdomne oraz znajdujące się pod wpływem alkoholu. Widząc osobę leżącą na ulicy, przystanku czy chodniku reagujmy. Nie bądźmy obojętni. Wystarczy zadzwonić pod numer alarmowy 112. Ten jeden telefon może uratować komuś życie — przypomina podkom. Tadyniewicz. (bm)
































