Niby dywanik, a gładko nie jest…

Są skargi kierowców dotyczące nowo położonej nawierzchni na ul. Kolejowej. Ich zdaniem firma, która przebudowywała ulicę, wykonała fuszerkę. Przekonują, że w kilku miejscach asfalt nie został równo wylany. Urzędnicy z kolei tłumaczą, że milimetrowe nierówności zostaną zniwelowane pod wpływem ruchu pojazdów i nie będą odczuwalne dla kierowców…

Kilka tygodni temu zakończył się III etap przebudowy ulicy Kolejowej. Dla lokalnych przedsiębiorców remont trwał w nieskończoność. Generalny wykonawca, firma BG Construction z Wólki Tarnowskiej, zerwał starą nawierzchnię, wykonał prace ziemne, wymienił chodniki i… zrobił sobie prawie dwumiesięczną przerwę. Przez ulicę Kolejową, po opadach deszczu, nie można było przejechać. Przedsiębiorcy tracili klientów i zyski.

Wykonawca dopiero na początku listopada ubiegłego roku na dobre wrócił na plac budowy. Drogowcy zakasali rękawy i w nieco ponad miesiąc dokończyli cały remont. Sęk jednak w tym, że tuż po ułożeniu ścieralnej warstwy asfaltu kierowcy zaczęli narzekać, że nawierzchnia w wielu miejscach jest nierówna. – Najgorzej wygląda odcinek od dworca PKP do stacji paliw. Wykonawca nie postarał się, nawierzchnia nie jest gładka, to widać gołym okiem – mówi nasz czytelnik.

Biuro Prasowe Prezydenta Chełma przyznaje, że miasto odebrało inwestycję i nałożyło na wykonawcę naniesienie drobnych poprawek. Chodzi o poziomowanie studzienek kanalizacyjnych i obróbki brukarskie. Urzędnicy nie uważają jednak, by nawierzchnia asfaltowa została źle ułożona. – Struktura nawierzchni jezdni spełnia obowiązujące normy, a dopuszczalne, delikatne, milimetrowe nierówności zostaną zniwelowane pod wpływem ruchu pojazdów i nie będą odczuwalne dla kierowców – przekonuje Dominik Gil z Biura Prasowego. (s)