Niewygodny chełmski temat

Deniszczuk krytykuje Hetmana i Kosiniaka-Kamysza i mówi, że nie mają pojęcia o rolnictwie, dla którego PSL za mało zrobiło, kiedy było u władzy.

Jeśli działacze chełmskiego PSL liczyli na rozmowę o poczynaniach Piotra Deniszczuka na ostatnim zarządzie wojewódzkim partii, to się przeliczyli. Krzysztof Hetman wolał skupić się na wyborach prezydenckich, chociaż wcześniej odgrażał się, że czas na porządki w Chełmie. Ale nawet przeciwnicy Deniszczuka przyznają po cichu, że w wielu sprawach ma rację.

Piotr Deniszczuk, bardzo delikatnie mówiąc, należy do przeciwników obecnego szefa ludowców w województwie Krzysztofa Hetmana i prezesa partii Władysława Kosiniaka-Kamysza. Od dawna daje się im we znaki, wytykając błędy i publicznie krytykując podejmowane decyzje. To m.in. za to w 2016 roku, jako jedyny prezes powiatowych struktur, został wykluczony z prezydium wojewódzkiego PSL.

I chociaż generalnie PSL w kraju ma coraz gorsze wyniki, to pod rządami Deniszczuka w powiecie chełmskim partia, a może raczej jego zaplecze, kwitnie. Powiatowa organizacja jest jedną z największych w województwie. A na zwoływane przez Deniszczuka imprezy zjeżdżają setki sympatyków. Deniszczuk broni się też inwestycjami w powiecie chełmskim (dzięki którym wszyscy przymykają oczy na prywatę, jaką uprawia w samorządzie) i utrzymaniem władzy, którą PSL straciło i w kraju i w województwie.

To właśnie na zarządzie wojewódzkim partii w 2018 roku Deniszczuk udowadniał swoim partyjnym kolegom, że chełmskie PSL jako jedna z nielicznych organizacji nie tylko utrzymało władzę, ale poprawiło swój poprzedni wynik wyborczy. Bił w Hetmana, że nie potrafił wystawić kandydata na prezydenta Lublina i w byłego marszałka Sławomira Sosnowskiego, że w jego rodzinnym powiecie, Radzyniu Podlaskim, PSL nie zarejestrowało ani jednego kandydata nie tylko na wójta, ale nawet do rady powiatu czy rady gminy. Deniszczuk krytykował też wejście PSL do Koalicji Europejskiej w ubiegłorocznych wyborach do Europarlamentu. W czym, jak się później okazało, miał rację. Hetmana i Kosiniaka-Kamysza przezywa „białymi kołnierzykami” i mówi, że nie mają pojęcia o rolnictwie, dla którego PSL za mało zrobiło, kiedy było u władzy.

Przeciwnicy Deniszczuka z zarządu wojewódzkiego odgryzali się mu, że utrzymał władzę, bo dał się wykorzystać PiS. O koalicji dwóch partii w Chełmie mówiło się wtedy głośno w ogólnopolskich mediach, celowo pokazując rozdźwięk w PSL, bo prezes Kosiniak-Kamysz wykluczał jakąkolwiek współpracę z PiS. „Koledzy” Deniszczuka podobno cały czas informują prezesa Hetmana o jego poczynaniach na powiatowym poletku. Donoszą, że nie angażował się w wybory i nie wspierał partyjnych kolegów a bardziej, wspólnie z żoną (wójt i szefową PSL w Wierzbicy) promowali działaczy związanych z PiS. Tego dowodem ma być mizerny wynik Kazimierza Smala w wyborach do sejmu. Ale nie widząc żadnej reakcji, mieli te żale kierować bezpośrednio do Kosiniaka-Kamysza.

Hetman miał rzekomo zrobić porządek w chełmskim PSL zaraz po eurowyborach. Ale chyba bał się podjąć temat, bo zarzuty konkurenta okazały się słuszne. Niektórzy z chełmskich przeciwników Deniszczuka, liczyli na to, że temat wypłynie na ostatnim posiedzeniu zarządu partii, który odbył się przed świętami.

– Rzeczywiście, dochodzą do mnie różne sygnały na temat pana Deniszczuka. Na najbliższym posiedzeniu zarządu PSL będziemy mieli okazję je przedyskutować – mówił Hetman kilka dni przed zarządem.

Ale temat Chełma w ogóle nie został poruszony podczas spotkania. Hetman skupił się na wyborach prezydenckich i dzieleniu się opłatkiem. Widać, że rzeczywiście bardziej interesuje go polityka krajowa niż lokalne sprawy – co też mu nie raz zarzucali oponenci, a co przyznają nawet jego zwolennicy. (bf)