Pensja maksymalna

fot. archiwum

Starosta chełmski Piotr Deniszczuk dostał podwyżkę. Będzie zarabiał ponad 21 tys. zł miesięcznie, czyli tyle, ile może maksymalnie według nowego rozporządzenia. – A co z szeregowymi pracownikami, którzy od lat pracują na rzecz powiatu? – pytał radny Marcin Łopacki.

Samorządowcy wspominają 2021 rok jako jeden z najlepszych w swoich kadencjach. To wtedy weszła nowelizacja ustawy o pracownikach samorządowych, która dała im gigantyczne podwyżki. Nowe pensje uchwalano pod koniec roku, przeważnie w listopadzie i grudniu, ale wójtowie, burmistrzowie, prezydenci i starostowie dostawali je z wyrównaniem od sierpnia. I chociaż zakładały pewien przedział (widełki), to wielu włodarzy dostało maksymalny zakres – niezależnie od tego, jak długo rządzili. Dzięki nowym przepisom ich zarobki poszybowały o prawie 100 proc. – do około 20 tys. zł. A media pisały, że dziwnie się zbiegło, że akurat w trakcie rosnącej inflacji.

We wrześniu br. wyszło nowe rozporządzenia w sprawie wynagradzania pracowników samorządowych wybieranych w wyborach. I chociaż nie nakazuje ono podnoszenia pensji, to ponownie dla wielu rządzących było okazją do sporej podwyżki. Tak było m.in. w powiecie chełmskim. W miniony piątek, 21 listopada, radni podnieśli staroście chełmskiemu Piotrowi Deniszczukowi pensję o ponad 1000 zł brutto (559 zł netto). Starosta będzie zarabiał teraz 21 043 zł (wynagrodzenie zasadnicze – 10 950 zł, dodatek funkcyjny – 3 650 zł, dodatek specjalny – 30 proc. wynagrodzenia zasadniczego i dodatku funkcyjnego tj. 4 253 zł, dodatek za wieloletnią pracę – 20 proc. miesięcznego wynagrodzenia zasadniczego – 2 190 zł).

Podwyżka przeszła 12 głosami (również obecnych na sesji radnych opozycji). Czwórki radnych nie było na sesji, od głosu wstrzymał się Artur Juszczak z OdNowy, P. Deniszczuk nie głosował, a jedynym przeciwnym był Marcin Łopacki z PSL. On też postulował, żeby dowartościować pracowników starostwa z wieloletnim stażem, którzy ciężko pracują za najniższą krajową. – Zawsze przepisy znajdziecie, żeby między sobą dzielić środki, a zapominacie o tych, którzy na was pracują. Premie i nagrody wiecie jak między sobą dzielić – mówił radny.

Bernadeta Misiura, która niedawno zasiliła szeregi koalicji rządzącej powiatem, mówiła, że wynik ekonomiczny powiatu na koniec roku będzie bardzo dobry, co jest zasługą starosty.- Uważam, że podwyżka nie jest znaczącą. Według mnie pan starosta na nią zasługuje. Nie kwestionuję, że pracownicy powinni więcej zarabiać. Może pomyślmy też i o pracownikach, żeby byli docenieni. Bo ktoś przygotowuje dokumenty, żeby te inwestycje były wykonane – mówiła radna.

W informacji z działalności zarządu starosta mówił, że na koniec roku zadłużenie powiatu wyniesie około 26 mln zł, ale wolne środki, jakimi dysponuje powiat to aż 35 mln zł. – Innymi słowy, gdybyśmy spłacili wszystkie kredyty, to bylibyśmy 10 mln zł do przodu. Ale nie zrobimy tego, bo są inwestycje w trakcie realizacji. A większe inwestycje wymagają zaangażowania większego kapitału na wkład własny – tłumaczył. A nie byłby sobą, gdyby nie wytknął poprzednikom, że kiedy w 2014 roku przychodził do powiatu, to zadłużenie wynosiło 14 mln zł i żeby zapłacić odchodzącemu staroście i wicestaroście odprawy, musiał zaciągać kredyt w banku. (reb)