Podnoszenie pensji wójtów oraz diet radnych i sołtysów w gminach zawsze wzbudza spore kontrowersje. Nie inaczej było w Sawinie. Chociaż komentarze pojawiły się nie podczas samej sesji i uchwalania nowych stawek, ale w trakcie posiedzenia komisji i później wśród mieszkańców. Pojawiły się pytania czym wykazali się samorządowcy i czy gminę stać na taki gest?
Pretekstem od ponownego ustalania pensji wójtów, burmistrzów, starostów i prezydentów jest nowe rozporządzenie w sprawie wynagradzania pracowników samorządowych wybieranych w wyborach. Co prawda nie nakazuje ono wprost podwyższenie płacy, ale wprowadza nowe „widełki”, w których powinni się zmieścić samorządowcy. Minimalne wynagrodzenie wójta nie może być niższe niż 16 033 zł brutto, co stanowi 80 proc. maksymalnego wynagrodzenia określonego w rozporządzeniu.
Za niska pensja
Większość chełmskich wójtów i burmistrzów mieściło się w tych widełkach, bo zarabiali od 18 do nawet 20 tys. zł. Wyjątkiem była wójt Sawina, Agnieszka Dąbrowska, której pensja wynosiła 14 550 zł. Pensja wójta składa się z czterech składników: płacy zasadniczej i trzech dodatków: funkcyjnego oraz liczonych procentowo od płacy zasadniczej dodatku specjalnego i za wieloletnią pracę. Dąbrowska miała 7600 zł podstawy, 3150 zł dodatku funkcyjnego, 2280 zł dodatku specjalnego (30 proc. od płacy zasadniczej) i 1520 zł za wieloletnią pracę (20 proc. od płacy zasadniczej). Według nowych stawek będzie zarabiać 9500 zł pensji zasadniczej, 3150 dodatku funkcyjnego 2850 zł dodatku specjalnego i 1900 zł za wysługę lat. Łącznie to 17400 zł, czyli o 2850 zł więcej niż do tej pory.
Uchwała nie przeszła jednogłośnie. 10 radnych głosowało za, troje wstrzymało się od głosu a jedna radna była przeciwna. Być może nie przekonało ich uzasadnienie dla podwyżki, które z wyraźnym trudem przedstawiała przewodnicząca rady Teresa Krzeszczyk.
– Jesteśmy zmuszeni podjąć decyzję. Wójt boryka się z różnymi problemami, nie chciała nigdy podwyżki. Była stawka najniższa w naszych gminach okolicznych. Ciągle pracuje intensywnie, poczyniła różne starania o dofinansowanie, prowadzi dalsze inwestycje, które zostały rozpoczęte i które stwarzają dużo problemów – mówiła przewodnicząca.
Dodała też, że wójt nie korzysta z samochodu służbowego i nie bierze delegacji na wykorzystywanie do celów służbowych prywatnego auta.
Diety też niejednogłośnie
Nie wszyscy radni głosowali też za podniesieniem swoich diet. Chociaż te nie były zmieniane od czterech lat. 11 radnych było za, dwóch wstrzymało się od głosu a jeden był przeciwny. Według nowych stawek przewodnicząca rady będzie otrzymywała 2 tys. zł miesięcznie, wiceprzewodniczący 550 zł, przewodniczący komisji – 500 zł a szeregowy radny 450 zł. Taki sam wynik był w głosowaniu nad podwyżkami diet dla sołtysów. I chociaż podniesiono im stawkę do 300 zł za udział w sesji, to jeden z sołtysów pytał czy radni konsultowali to z nimi i stwierdził, że to dziadowskie pieniądze. Jego zdaniem sołtys powinien otrzymywać 500 zł niezależnie od tego czy bierze udział w sesji czy nie.
Dyskusja na temat podwyżek dla samorządowców ograniczyła się do posiedzenia komisji. Podczas sesji nikt nie zabierał głosu, chociaż niejednoznaczny wynik głosowań mówi sam za siebie. Za to o komentarz pokusili się sami mieszkańcy, już po sesji.
Uposażenia w górę, rachunki mieszkańców też
– Zirytowała mnie ta wiadomość. Po zaledwie półtora roku radni podnoszą diety i pensje wójt. A czym się wykazali? Sesje odbywają się rzadko, są krótkie, a większość radnych podobno nie za bardzo się angażuje – mówił nam jeden z mieszkańców.
Sesja to oczywiście jeden z widocznych elementów działalności radnych. Są też komisje, na których odbywa się większość dyskusji nad uchwałami, a ich posiedzenia nie są transmitowane w internecie.
Tadeusz Starzyniec, były radny z Bukowy Wielkiej też jest zaskoczony uchwałami. – Byłem radnym przez trzy kadencje i dopiero pod koniec ostatniej podniesione zostały diety, chociaż sam byłem temu przeciwny. Dostawaliśmy po 160 zł za sesję a po podwyżce 350 zł. Ale skoro nikt się nie skarży, to może jest tak dobrze i teraz na wszystko są pieniądze w gminie – mówi.
Chyba nie do końca. Wójt podczas sesji nawiązała do modernizacji oczyszczalni ścieków w Sawinie i przyznała, że przyszły rok będzie trudny, bo to na barki samorządu spadnie całkowite finansowanie inwestycji a to około 1,4 mln zł kwartalnie. Chyba, że uda się pozyskać jakieś dofinansowanie. Niektórzy radni też dostrzegają, że na pensje i diety są pieniądze a mieszkańcom rosną koszty życia m.in. opłaty za wodę i ścieki. O nowej taryfie również mówiono w trakcie sesji. Trzeba jednak przyznać, że nawet po podwyżce diety radnych w Sawinie są nadal niższe niż w sąsiednich samorządach.
W wolnych wnioskach radny Łukasz Dyczkowski pytał czy uchwała, na podstawie której radni przegłosowali podwyżkę dla wójt, zakłada także podwyżkę dla pracowników Urzędu Gminy. Wójt odpowiadał, że tak i że wraz ze skarbnik podjęła kroki, aby w projekcie budżetu na przyszły rok znalazły się podwyżki dla pracowników urzędu. (reb)





























