Pilnujcie dzieci, nie będzie tragedii

To, co dzieje się nad Jeziorem Białym, mrozi krew w żyłach. W długi weekend utonął młody mężczyzna, a niewiele brakowało, by jego los podzieliło troje dzieci, z których najmłodsze miało zaledwie 10 miesięcy. Gdzie są rodzice?!

Ciepła aura, długi weekend i bliskość wakacji sprawiły, że w Okunince było ostatnio tłoczno. Nad bezpieczeństwem ludzi czuwają WOPR-owcy, strażacy i policjanci, ale nawet oni nie są w stanie zapobiec ludzkiej niefrasobliwości, by nie mówić wprost: głupocie. Nad Jeziorem Białym powszechne jest picie alkoholu w każdym możliwym zakątku. Ludzie, jak gdyby nigdy nic, wchodzą lub co gorsze, wskakują do wody, ryzykując zdrowiem i życiem. Najwyższą cenę zapłacił za to 27-latek z Mazowsza, który utonął w jeziorze w Boże Ciało. Na razie śledczy czekają na wyniki sekcji zwłok, ale świadkowie mówią, że mężczyzna pił wcześniej alkohol.

Ale nie tylko wybryki pijanych młodych ludzi są groźne. Tragedię spowodować może nawet mała chwila nieuwagi rodziców. W piątek (12 czerwca) 10-miesięczny bobas zachłysnął się wodą po tym, jak wpadł twarzą do jeziora. O tych sytuacjach piszemy w oddzielnych artykułach. W sobotę (13 czerwca) z kolei znowu wystarczyła nieuwaga opiekunów, by dwoje dzieci w wieku 6 i 9 lat, na dmuchanym materacu wypłynęło na środek akwenu.

Na szczęście maluchy przeżyły, bo zanim zdążyły wpaść do wody, przypłynęła po nich motorówka strażaków i bezpiecznie odwiozła na ląd. Wszystkie służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo wypoczywających w Okunince apleują, by rodzice mieli pod szczególną uwagą swoje pociechy. Jak widać z powyższych przykładów, wystarczy dosłownie moment, by doszło do najgorszego. (bm)