Poetycki zawrót głowy

Aleksandra Konieczna

(21 marca) Z okazji Światowego Dnia Poezji, w Chełmskiej Bibliotece Publicznej im. Pauliny Orsetti miało miejsce niecodzienne wydarzenie poetycko-muzyczne. Członkowie Chełmskiej Grupy Literackiej „Lubelska 36” przygotowali autorskie miniinscenizacje własnych wierszy i ulubionych poetów.

„Poetycki zawrót głowy” (formuła i tytuł programu wymyślony przez Waldemar Taurogińskiego) rozpoczęła prezes „Lubelskiej 36” Iwona Chudoba. Z dużym wdziękiem, przyprawionym aktorsko kobiecą kokieterią, zaprezentowała swoją „Żabcię” (nic pewnego) oraz przypomniała wiersz Mariana Janusza Kawałki Z klasyki.

Waldemar Taurogiński nieoczekiwanie wkroczył na scenę w roli Marcina Kabata z Igraszek z diabłem Jana Drdy, ale „przywołany do porządku” przez prowadzącą Annę Pietuch przeszedł zgrabnie do swojej liryki miłosnej, a następnie wyrecytował obszerny fragment poematu Promethidion Cypriana Kamila Norwida.

Nostalgicznie (Nostalgia) wróciła do przeszłości Teresa Pyc, by na koniec opowiedzieć o poecie słowami Charlesa Baudelaire (Albatros w przekładzie Wisławy Szymborskiej). Rozsypała pióra Albatrosa, a może Anioła, pozostawiając w zadumie zasłuchanych widzów.

Stanisław Koszewski wyśpiewał, sam sobie przygrywając na akordeonie, swój debiutancki utwór – piosenkę Tomek i miś. Występ zaś zakończył, jak przystało na fraszkopisarza, kilkoma utworami tego gatunku.

Katarzyna Czubała, strojna w toczek, z gracją i gitarą przyznała, że „nie trawi lizusów” (Miłość wegetarianina), a jako zdeklarowana miłośniczka literatury rosyjskiej, i nie tylko, zaśpiewała Pieśń gruzińską Bułata Okudżawy.

Maria Zaremba dyskretnie weszła na scenę z żółtą mini-walizeczką, którą ostatnimi laty nosił zawsze przy sobie nieodżałowany Arkadiusz Sann. To jemu dedykowała swój występ, przypominając kilka jego wierszy w refleksyjnej i subtelnej recytacji.

Anna Nazar z zardzewiałym kluczem do serca przewieszonym na wstążce przypomniała swój pierwszy wiersz Motyl wydrukowany przed laty w „Tygodniku Chełmskim”. Potem były słodko-gorzkie refleksje poetyckie, a na zakończenie wiersz Wisławy Szymborskiej Trema, z którego wyfrunęły słowa:

W prozie może być wszystko, – również i poezja, ale w poezji musi być tylko poezja – Danuta Kurczewicz, niczym szamanka słowa, wyjmowała z kieszeni najróżniejsze przedmioty (rękawiczki, pończoszki, chusteczki, apaszki), które w jej poezji często pełnią rolę kodu. To słowa-klucze ubrane w szaty niedomówień i wieloznaczności. Za puentę swojego programu wybrała wiersz Tadeusza Różewicz 21 marca 2001 roku – Światowy Dzień Poezji, przypominając wszystkim, z jakiej okazji spotkali się tego dnia w chełmskiej Książnicy.

Poszczególne miniinscenizacje pięknym słowem łączyła Anna Pietuch, przeplatając ciekawostki o chełmskich poetach anegdotami i historyjkami z życia znanych autorów.

Uroku tej udanej ze wszech miar imprezie dodał występ utalentowanej wokalistki Aleksandry Koniecznej z Woli Uhruskiej, uczennicy I Liceum Ogólnokształcącego w Chełmie, która odnosi sukcesy wokalne także poza granicami kraju. Jej dwuczęściowy występ, na otwarcie i zakończenie programu, spinał przysłowiową klamrą czwartkowe święto poetyckiego słowa. (WT, fot. ChBP)