Pomóżcie mi wyjść z domu!

Mateusz ma 27 lat, niedowład kończyn i jest niewidomy. Całe życie zmaga się z przeciwnościami losu. Mimo to, jest pogodny i asertywny. Pracuje w fundacji, ucząc innych niewidomych obsługi komputera. Marzy o tym, aby móc samodzielnie wyjść z domu. Rodzice nie dają rady już go dźwigać. Potrzebne są pieniądze na specjalny wózek elektryczny z systemem transferu do auta.

Mateusz Bobruś urodził się jako wcześniak. Z powodu niedotlenienia mózgu cierpi na czterokończynowe porażenie dziecięce. Jest też niewidomy. Jego życie polega jednak na ciągłym pokonywaniu barier. Intelektualnie Mateusz od początku rozwijał się prawidłowo, ale największy problem stanowił dostęp do pedagogów, którzy mogliby go uczyć. Mateusz wymagał specjalistycznego kształcenia.

W Chełmie nie ma placówki, w której uczą pisma Braille’a oraz podstawowych umiejętności przystosowujących osoby niewidome do funkcjonowania w społeczeństwie. Taka szkoła mieściła się w Lublinie. Mateusz miał 10 lat, gdy rozpoczął tam edukację. To była ciężka praca. Chłopiec musiał nadrabiać zaległości w nauce. Uczył się liczyć, pisać i czytać. Był zdolnym uczniem, a dowodem na to są jego liczne świadectwa z czerwonym paskiem.

Dojazdy z Chełma do Lublina były wyczerpujące. Ale opłaciło się. Po 11 latach nauki Mateusz zdobył wykształcenie średnie. Obecnie zajmuje się tyfloinformatyką (informatyka dla osób niewidomych). Dobrze mówi w języku angielskim. Interesuje się także muzyką oraz historią i kulturą krajów skandynawskich. Od jakiegoś czasu uczy się języka szwedzkiego. Mateusz jest osobą pogodną, optymistyczną, a przede wszystkim bardzo asertywną. Sytuacja na rynku pracy osób niepełnosprawnych jest fatalna, ale 27-latek nie siedzi w domu bezczynnie.

Od pięciu lat pracuje „online”, czyli za pośrednictwem komputera i internetu, w lubelskiej „Fundacji Świat Według Ludwika Braille’a”. Uczy osoby niewidome obsługi komputera, urządzeń i specjalistycznego oprogramowania, np. tzw. czytników ekranu. Nie ogranicza się do pomocy tylko w godzinach pracy, robi to również charytatywnie w wolnym czasie. Zarówno przełożeni, jak i osoby, które Mateusz szkolił mówią o nim w samych superlatywach.

– Mateusz był jednym z pierwszych pracowników zatrudnionych przez naszą Fundację w ramach rehabilitacji zawodowo-społecznej osób niepełnosprawnych – mówi Patrycja Rokicka, dyrektor biura Fundacji „Świat według Ludwika Braille’a”. – Praca, którą wykonuje Mateusz jako specjalista do spraw szkoleń z zakresu tyfloinformatyki, jest niezwykle ważna zarówno dla fundacji, której celem statutowym jest między innymi prowadzenie szkoleń podnoszących wiedzę, umiejętności oraz kompetencje osób niewidomych, jak i przede wszystkim dla beneficjentów szkoleń.

Dzięki pracy z Mateuszem przełamują oni bariery techniczne w dostępie do informacji oraz w komunikowaniu się. W ten sposób dążą do poprawy swojej sytuacji życiowej: zawodowej i społecznej. Mateusz jest odpowiedzialny, uczciwy, empatyczny. Przełożeni oraz współpracownicy traktują go z wielkim szacunkiem, bo jest wzorowym pracownikiem i dobrym przyjacielem. Jest ceniony przez swoich uczniów za wiedzę, cierpliwość i profesjonalizm. Świadczą o tym przesłane do biura Fundacji opinie o prowadzonych przez niego szkoleniach.

Wyjść z domu

Mateusz porusza się na wózku inwalidzkim. Dla 27-latka z niedowładem kończyn wychodzenie z domu stanowi jeden z największych problemów na co dzień. Pomagają mu w tym rodzice, z którymi mieszka. Z roku na rok to jednak dla nich coraz większy wysiłek. Mateusz, który docenia poświęcenie swoich najbliższych, nie chce, aby opieka nad nim odbywała się kosztem ich zdrowia. Chce być bardziej niezależny. W internecie wyszukał rozwiązanie – elektryczny wózek inwalidzki z systemem pozwalającym na umiejscowienie osoby niepełnosprawnej w aucie bez użycia siły.

– Na rynku jest dostępny zestaw, z którego chciałbym skorzystać – mówi Mateusz. – Obecnie jest to jedyne rozwiązanie, które pozwoli mi opuścić mury domu i pójść gdziekolwiek: do kina, teatru, kawiarni, czy odwiedzić znajomych. W skład zestawu wchodzi wózek, sterowany elektrycznie podnośnik fotelowy, siedzisko i podnośnik teleskopowy. Niestety, cena wózka i systemu wraz z jego montażem przekracza moje możliwości finansowe.

Mając rentę socjalną i niewielkie pieniądze za pracę w fundacji musiałbym zbierać na ten wózek dziesięć lat. Powyższy zakup umożliwi mi dalszy rozwój, a także efektywniejszą pomoc innym potrzebującym niewidomym podczas prowadzenia szkoleń. Dlatego zdecydowałem się założyć zbiórkę na ten cel i bardzo proszę wszystkich ludzi dobrej woli o pomoc.

Każdy, kto chce wesprzeć Mateusza może to zrobić za pośrednictwem strony internetowej https://zrzutka.pl/carony. Prowadzona jest tam zbiórka pod hasłem „Pomóżcie mi wyjść z domu”. Zestaw, o którym marzy 27-latek kosztuje 63 tys. zł. Dotychczas udało się zebrać na ten cel niecałe 6 tys. zł. (mo)