Profilaktyka w błoto?

Nie milkną echa naszej publikacji pt. „Awantura o imprezę”, która ukazała się kilka tygodni temu, a która traktowała o wydatkowaniu pieniędzy na gminny program przeciwdziałania alkoholizmowi w Woli Uhruskiej. Niektórzy mieszkańcy gminy, a także kilku radnych nie było zadowolonych z efektów działania tego zespołu, czego wyraz dał na sesji Mariusz Karpowicz. Zgoła odmiennie sprawa wygląda z punktu widzenia wiceprzewodniczącego tej komisji, Mariusza Jachimczuka.

Mariusz Jachimczuk uważa, że w treści artykułu znalazły się nieprawdziwe informacje i że nie prezentował on rzeczywistego przebiegu dyskusji. Już sam tytuł – mówi Jachimczuk – sugeruje, jakoby była jakaś awantura, a według mnie nie było nawet namiastki awantury. Dyskusja, jakich wiele na sesjach Rady Gminy Wola Uhruska. Nie jest prawdą – mówi dalej Jachimczuk – że utrzymanie punktu psychologicznego kosztowało aż 14 tys. zł. Taka kwota była faktycznie zapisana na ten cel w budżecie, ale wydatkowane z niej zostało 3 990 zł, a ze świadczonych w nim porad w 2016 r. skorzystało 21 osób. Na zakup materiałów i usług rzeczywiście wydatkowano ok. 12 tys. i były to wydatki na zakup pomocy i programów profilaktycznych do szkół oraz różnych usług związanych z tymi programami, np. przewóz dzieci na basen. Nieprawdą jest też, że przewodnicząca i wiceprzewodniczący zarabiają niezależnie od tego, czy w danym miesiącu posiedzenie jest, czy też nie. W rzeczywistości tylko przewodnicząca Komisji, na której spoczywa prowadzenie wszystkich administracyjnych spraw Komisji, otrzymuje ryczałtowe wynagrodzenie miesięczne – w 2016 r. była to kwota brutto 380 zł (netto 325,00 zł). Zastępca natomiast podobnie jak pozostali członkowie otrzymuje wynagrodzenie za udział w posiedzeniu – w ub. r. była to kwota brutto 185 zł (netto 152 zł). Ponadto dzięki temu, że w komisji są przedstawiciele różnych środowisk zawodowych (Urząd Gminy, GOPS, oświata, sport, służba zdrowia) realizacja zadań nakładanych zarówno przez ustawę o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi jak i gminny program profilaktyki odbywa się cały czas, a nie tylko na posiedzeniach – tłumaczy wiceprzewodniczący.

Rozumiem, że każdy może oceniać pracę Komisji – dodaje Jachimczuk – ale mówienie „pieniądze idą w błoto” czy też „rażąca bezczynność tzw. komisji antyalkoholowej” w momencie gdy komisja w ubiegłym roku m.in. prowadziła postępowania zmierzające do poddania się leczeniu odwykowemu w stosunku do 10 osób, gdy organizowała wakacyjne otwarte zajęcia sportowo-rekreacyjne dla ok. 70 dzieci, gdy inicjowała i wspierała liczne działania profilaktyczne w szkołach jest dalece niesprawiedliwe. (bm)