
Sprawa pomówień, których miała się dopuścić przed ostatnimi wyborami samorządowymi Joanna Bartnik, kandydatka na burmistrza gminy Siedliszcze wróciła na wokandę. Sama zainteresowana w mediach społecznościowych pisze o „mściowości” lokalnej władzy. Ale Sąd Okręgowy w Lublinie, który nakazał ponowne rozpatrzenie sprawy stwierdził, że dowody niestety świadczą przeciwko oskarżonej.
Przed ostatnimi wyborami samorządowymi w gminie Siedliszcze było bardzo gorąco. Jedna z kandydatek na burmistrza, Joanna Bartnik, prowadziła bardzo aktywną kampanię wyborczą. Włączała się w lokalne sprawy i próbowała występować w imieniu mieszkańców. Dzisiaj można się spierać na ile chodziło o faktyczną pomoc a na ile o pokazanie się przed wyborami, punktowanie przeciwnika i zaskarbienie sobie głosów mieszkańców. Jedna z takich interwencji może mieć jednak poważne konsekwencje dla J. Bartnik. Chodzi o opisywaną mediach w grudniu 2023 roku sprawę szczurów i rzekomego złego potraktowania mieszkanki przez urzędników.
Bartnik napisała na swoim profilu internetowym, że przyszła do niej zrozpaczona młoda matka, która wynajmuje mieszkanie w centrum Siedliszcza. „Obok jej domu jest pustostan, z którego przechodzą do niej szczury. Jeden wlazł nawet do łóżeczka dziecka. Poszła do gminy z tą sprawą, z pismem, które podarto na jej oczach… Pozostawiono bez pomocy, informacji czy dobrego słowa. Jakbyście się zachowali w takiej sytuacji? Jak można pomóc tej rodzinie w problemie? PS. Zdjęcie przedstawia pismo mieszkanki z prośbą o pomoc. Drugie przedstawia warunki w ich domu. A ja nie mogę milczeć, jeśli człowiek prosi mnie o pomoc! – napisała w poście.
Burmistrz Siedliszcze Hieronim Zonik stwierdził, że został niesłusznie oskarżony o zachowania, które nie licują z powagą urzędu i zbagatelizowanie problemu mieszkanki. Wyjaśniał, że żadnego pisma nikt nie podarł, i że budynek, w którym biegają szczury, nie należy do samorządu – a takie sugestie też się pojawiły.
W przedsądowym wezwaniu nakazał J. Bartnik usunięcie nieprawdziwych wpisów i zapłacenie aż 50 tys. zł na rzecz lokalnego stowarzyszania. A gdy tego nie zrobiła złożył pozew w sądzie. Po kilka rozprawach Sąd Rejonowy w Chełmie uniewinnił J. Bartnik, ale burmistrz złożył apelację do Sądu Okręgowego w Lublinie. Wyższa instancja nakazała ponowne rozpatrzenie sprawy i – delikatnie mówiąc – wytknęła pierwszej instancji błędy w postępowaniu. W uzasadnieniu Sądu Okręgowe znalazły się m.in. stwierdzenia, że „to, że oskarżona dopuściła się występków zarzucanych jej aktem oskarżenia nie budzi żadnych wątpliwości”, że „podniosła ona oczywiście poniżające i mogące narazić na utratę zaufania twierdzenia, jednocześnie zaś nie wykazała ich prawdziwości. Uczyniła to przy tym umyślnie, co najmniej w zamiarze ewentualnym” oraz, że w sprawie „istnieją przesłanki do wydania wyroku skazującego” a także, że zgromadzone dowody „w żadnym razie nie dają podstaw do wydania wyrok uniewinniającego” a sąd II instancji „nie dostrzega okoliczności mogących prowadzić do umorzenia postępowania.”
Sprawa wróciła na wokandę w minioną środę, 5 listopada. Zeznawali m.in. burmistrz H. Zonik. – Mówiłem, że interesanci, którzy przychodzą do urzędu załatwiać sprawy wiedzą, że są obsługiwani we właściwy sposób, ale większość mieszkańców nie ma potrzeby odwiedzania urzędu i mogą uwierzyć w takie pomówienia podawane w mediach społecznościowych – mówi burmistrz i pyta w jaki sposób J. Bartnik pomogła poszkodowanej mieszkance? – Pomogła tylko sobie robiąc szum, bo tylko w taki sposób osoba obca (Bartnik przeprowadziła się do gminy kilka lat temu-przyp.red.) może zaistnieć i pokazać się w lokalnym środowisku.
Po rozprawie J. Bartnik napisała w swoich mediach społecznościowych: „Dziś u mnie trudny dzień, bo mierzę się z mściwością władzy lokalnej i niedawno wróciłam z sądu. Jednak ciągle wierzę, że presja obywatelska na każdym szczeblu ma sens”. (reb)






![Patriotycznie w Łopienniku [GALERIA]](https://www.nowytydzien.pl/wp-content/uploads/2025/12/patriotycznie-i-bez-wojen-4-218x150.jpg)






















