PSL niknie

Ewa Jaszczuk nie jest już w klubie PSL w sejmiku województwa lubelskiego. Działacze PSL z regionu chełmskiego, którzy przed wyborami mówili, że błędem było wpuszczanie na „jedynki” osób, które nie są członkami partii, pokazują teraz, że mieli rację. Rację mają też ci, którzy krytykowali mariaż PSL z Koalicją Europejską w wyborach do Europarlamentu i połączenie sił z Kukizem w ostatnich wyborach. I słychać głosy, że powinno się za to rozliczyć szefa PSL w województwie, Krzysztofa Hetmana, bo wynik ludowców w Lubelskiem daleki jest od oczekiwań.

Ewa Jaszczuk, która w ostatnich wyborach samorządowych dostała się do sejmiku województwa lubelskiego z pierwszego miejsca listy PSL, nie jest już w klubie PSL i przeszła do partii Porozumienie Jarosława Gowina – takiego newsa dostaliśmy przed tygodniem. Radna przyznaje, że jej drogi z PSL się rozeszły a w oświadczeniu przysłanym do naszej redakcji napisała:

„Nigdy nie należałam do żadnej partii. Brałam udział w wyborach samorządowych na szczeblu lokalnym i wojewódzkim zawsze z przekonaniem, że samorząd powinien być apolityczny. Najbliższy mi był program PSL dlatego przyjęłam propozycję startu z tej listy. Moje wystąpienie z klubu spowodowane zostało brakiem możliwości między innymi porozumienia się z panem Prezesem Organizacji Grodzkiej PSL w Chełmie już na etapie wyborów lokalnych. Mam stałe poglądy, światopogląd i system wartości trudno mi było i jest zaakceptować funkcjonowanie PSL w tak różnych konfiguracjach począwszy od wyborów do Europarlamentu do wyborów do Sejmu i Senatu. Obecnie jako radna sejmiku deklaruję pełne zaangażowanie i współpracę ze wszystkimi radnymi sejmiku na rzecz i dla dobra mieszkańców województwa lubelskiego”.

Jaszczuk mówi, że do Porozumienia Gowina nie przeszła, ale kategorycznie niczego nie wyklucza. I nikogo pewnie nie zdziwi, jeśli niebawem okaże się, że jednak sympatyzuje z partią Gowina (lub jest jej członkiem), z której wywodzi się prezydent Chełma Jakub Banaszek. Coraz głośniej mówi się, że Banaszek chce stworzyć silne struktury Porozumienia w Chełmie. Czy to, że w jednej z miejskich spółek pracuje mąż radnej, pomoże mu „zwerbować” też E. Jaszczuk? Wkrótce się okaże.

Ale to nie pierwsza „ucieczka” z pokładu PSL, po tym, gdy ludowcy znaleźli się poza władzą. Znamienny przykład to skok na prawo senatora Józefa Zająca, który dopóki PSL był w rządzie, utożsamiał się z partią i woził po konferencjach i spotkaniach z szefem ludowców w wojewódzkie lubelskim, Krzysztofem Hetmanem. Sympatia senatora szybko przeszła z PSL do Porozumienia Gowina, które cztery lata temu weszło do rządu.

I przed tamtymi wyborami do parlamentu, i przed ostatnimi wyborami samorządowymi działacze PSL z terenu byli przeciwni wystawianiu na czołowe miejsca na listach farbowanych sympatyków, którzy nie mają żadnych skrupułów, by zmienić sympatie polityczne i którym nawet nie można zarzucić „zdrady”, bo przecież nigdy nie mieli legitymacji PSL. Oczywiście już po wyborach. gdy mandat zdobędą, nie przeszkadza im to w krytyce kierunku, w jakim poszła nie ich partia. Działacze dzisiaj mówią, że Hetman nie wyciągnął wniosków z poprzedniego błędu, przez co klub PSL w sejmiku został osłabiony. I mówią, że rację miał m.in. Piotr Deniszczuk, który od dawna otwarcie krytykował pomysły władz partii i który mówił, że ta powinna iść wyłącznie pod własnym szyldem bez „białych kołnierzyków”, którzy dzisiaj z partią chłopską i rolnictwem niewiele mają wspólnego. A gdy popatrzy się na statystyki z ostatnich wyborów i tych sprzed czterech lat, to te słowa się potwierdzają.

W wyborach do sejmu w 2015 roku w okręgu chełmskim PSL zebrało 11,39 proc. głosów a Kukiz 15 – 19,47 proc., czyli łącznie 21,86 proc. I obie partie wprowadziły po jednym pośle. W tych wyborach PSL wspólnie z Kukizem dostały niewiele ponad połowę poprzednich głosów (11,86 proc). i posłem z jedynki został tylko Jarosław Sachajko z Kukiz 15. W okręgu lubelskim PSL wprowadził dwóch posłów (jednego od Kukiza), ale liczba głosów oddanych na wspólną listę była znacznie mniejsza niż cztery lata temu oddanych łącznie na listy PSL i Kukiz 15. I to pomimo tego, że w wyborach w 2015 roku było aż 9 komitetów a w ostatnich tylko 5.

Łzy szczęścia i ulgi, które popłynęły po twarzy Władysława Kosiniaka-Kamysza, gdy ogłoszono, że w kraju PSL zebrał 8,5 proc., mogą świadczyć o tym, że wynik na Lubelszczyźnie i tak nie jest zły. Ale członkowie PSL mówią, że był mierny. A to, że głosów ubywa w województwie, które przez lata było bastionem „koniczynki”, źle wróży. I znowu podają przykład Deniszczuka i powiatu chełmskiego, w którym organizacja powiatowa rośnie w siłę a PSL potrafił utrzymać się przy władzy i dzięki interesownej dla obu stron koalicji z PiS wyciągać miliony na drogowe inwestycje. I pytają czy to Deniszczuka powinno się rozliczać za słowa krytyki wobec PSL czy Hetmana za to, że tych słów nie słucha? (bf)