PSL się sypie

Przez działania należącego do PSL starosty chełmskiego i jego prostackie zachowanie, nielicujące z zajmowanym stanowiskiem, z członkostwa w partii zrezygnował powiatowy radny Jarosław Wójcicki. – Nie będę stał w jednym szeregu z takim człowiekiem – mówi radny. Jego decyzję przypieczętował brak reakcji władz partii w województwie, które od dawna o wszystkich wybrykach swojego członka wiedzą, ale nie potrafią nic z nim zrobić.

Jarosław Wójcicki był członkiem PSL od 22 lat a przez ostatnie lata prezesem struktur partii w gminie Chełm. W ubiegłym tygodniu rzucił legitymacją. Było to konsekwencją konfliktu, w jaki popadł ze starostą chełmskim i szefem PSL w powiecie – Piotrem Deniszczukiem.

Jako przewodniczący komisji rewizyjnej wraz z innymi jej członkami dopatrzył się nieprawidłowości w wydawaniu publicznych pieniędzy przez starostę, o czym powiadomił Regionalną Izbę Obrachunkową, a potem prokuraturę. Za to był przez starostę publiczne szykanowany, pomawiany a na końcu w prymitywny i wulgarny sposób nazwany podczas sesji rady powiatu. Teraz Deniszczuk za znieważenie funkcjonariusza publicznego będzie się tłumaczył przed sądem.

W pierwszej połowie br. J. Wójcicki zrezygnował z członkostwa w klubie PSL w radzie powiatu. Teraz definitywnie rozstał się z partią.

– Na tę decyzję ma wpływ oczywiście zachowanie pana Deniszczuka – mówi. – Honor nie pozwala mi stać w jednym szeregu z tym człowiekiem. Po 22 latach współtworzenia partii złożyłem do zarządu wojewódzkiego PSL w Lublinie pismo z rezygnacją z członkostwa i ze stanowiska prezesa gminnego PSL.

Radny przyznaje, że jego decyzję przypieczętował brak reakcji ze strony władz partii w województwie. Zarząd w Lublinie od dawna doskonale wiedział o wybrykach starosty czy jego przymilaniu się do PiS, ale nigdy nie zareagował. Nie było też reakcji po ostatnim wyczynie Deniszczuka na sesji. Członkowie PSL mówią, że dzieje się tak, odkąd prezesem partii w województwie jest Krzysztof Hetman. – Europosła najwyraźniej bardziej obchodzą sprawy Brukseli i pobierane tam apanaże niż to, co dzieje się w terenie wśród ludzi, dzięki którym ma swoje stanowisko – mówią.

Ale prawda jest też taka, że jako szef wojewódzkiego PSL nie ma żadnej władzy nad Deniszczukiem. A ten nie raz, publicznie, krytykował jego decyzje chełpiąc się, że to chełmska organizacja jest najprężniej działającą na Lubelszczyźnie. (bf)