Radny pobił niepełnosprawnego?

Paweł Mazurek, radny miasta Krasnystaw, na co dzień pracownik Domu Pomocy Społecznej w Krasnymstawie, miał dokonać „aktu przemocy” wobec jednego z niepełnosprawnych podopiecznych Domu – wynika z listu, który dotarł do naszej redakcji. – Był drobny incydent, ale już został wyjaśniony. Zapewniam, że nikogo nie pobiłem – tłumaczy Mazurek.

W ubiegłym tygodniu dotarł do na list podpisany przez Annę D. (nazwisko do wiadomości redakcji). Jego adresatką była Ewa Kowalik, dyrektor DPS w Krasnymstawie, ale Anna D. sugeruje, że pismo przesłała też do lokalnych tygodników, starosty Andrzeja Leńczukla i poseł Teresy Hałas.

– Na podstawie art. 2 ust. 1 ustawy o dostępie do informacji publicznej zwracam się z prośbą o udostępnienie informacji w zakresie zdarzenia, jakie miało miejsce w DPS Krasnystaw i zostało zarejestrowane na rejestratorze video, a mianowicie chodzi o akt przemocy Pani etatowego pracownika Pawła Mazurka wobec pensjonariusza DPS będącego osobą niepełnosprawną” – czytamy w liście.

Dalej jego autorka wnosi o przesłanie zapisu video na swojego maila, a także przesłanie dokumentów z postępowania wobec P. Mazurka. – Proszę również o kopię zgłoszenia aktu przemocy wobec drugiej osoby na policję lub do prokuratury, tym bardziej, że pracownik Pani jest radnym w mieście Krasnystaw – pisze Anna D. podsumowując:

– Nie było i nie ma zgody na bicie – używanie przemocy wobec osób niepełnosprawnych. Próbowaliśmy się skontaktować z Anną D. Próbowaliśmy wysłać kilka pytań na podanego w liście maila, bez skutku. Listy nie dochodziły, jakby taki adres nie istniał. Rozmawialiśmy też z kilkoma mieszkańcami Krasnegostawu, ale nikt nie kojarzył autorki donosu. O kontakt poprosiliśmy Ewę Kowalik, dyrektor DPS Krasnystaw.

– W czasie Świąt Wielkanocnych na terenie DPS Krasnystaw zaistniało pewne niepożądane zdarzenie – wyjaśnia Kowalik. – Jego okoliczności zostały całkowicie wyjaśnione. A osoba odpowiedzialna poniosła konsekwencje pracownicze. Niestety nie możemy opublikować bliższych danych i szczegółów zdarzenia, gdyż opiekun prawny mieszkańca, którego ta sprawa dotyczy, nie wyraża zgody na udostępnianie danych, jak również dokumentów związanych z tym incydentem – dodaje dyrektor DPS Krasnystaw.

Próbowaliśmy się dowiedzieć coś więcej od radnego Pawła Mazurka. Ten zbagatelizował sprawę. – Sprawa została wyjaśniona w zakładzie i nie chcę do niej wracać. Zapewniam jednak, że nikogo nie pobiłem, z nikim się nie szarpałem – mówi Mazurek. Naciskany przez nas, na czym miał polegać ów incydent, radny stwierdził, że na „pstryknięciu w ucho”. – Ktoś tę sprawę rozdmuchuje do niebywałych rozmiarów po to by mi zaszkodzić. Komuś się chyba nie podoba, że jestem radnym miasta Krasnystaw – podsumowuje. (kg)