Radny w prawnych tarapatach

Po zapoznaniu się z dowodami prokuratura zdecydowała o zmianie kierunku dochodzenia w sprawie chełmskiego radnego Pawła Białasa. Chce prowadzić śledztwo z urzędu pod kątem usiłowania wymuszenia, za co kodeks karny przewiduje nawet do 5 lat więzienia.
Aferę z udziałem radnego ujawniliśmy w poprzednim numerze. Pod koniec listopada do komendy policji zgłosił się jeden z funkcjonariuszy Zakładu Karnego w Chełmie i złożył zawiadomienie, że Paweł Białas, chełmski radny, groził mu i jego bliskim, domagając się zwrotu 1800 złotych długu, choć faktycznie zaległość wynosiła 100 zł. Jako dowód przedstawił otrzymane od radnego sms-y, w których Białas nie tylko wyzywa go od najgorszych, ale grozi egzekucją długu przez Czeczenów i tym, że może się coś stać jego narzeczonej oraz 3-letniej córce. „Chcesz przemocy, będziesz ją miał” – odgrażał się dłużnikowi radny Białas. Na dodatek miejski rajca zaczaił się przed więzieniem i… opluł dłużnika, gdy ten szedł do pracy.
W ubiegłym tygodniu prokuratura postanowiła objąć czyn ściganiem z urzędu. Prawo przewiduje taką możliwość w sytuacjach, gdy prokurator uznaje, że za przejęciem sprawy przemawia interes społeczny. Dochodzenie trwa, ale już nie w sprawie o groźby karalne ścigane, ale również wymuszania wierzytelności, za co grozi do 5 lat więzienia.
Tymczasem do naszej redakcji zgłosiła się kolejna osoba, którą radny miał w sms-ach wyzywać i straszyć w związku z finansowymi rozliczeniami. Paweł Białas o sprawie nie chce z nami rozmawiać. (pc)