Rano wyniosą cię kur** w worku

Horror w Rakołupach trwa. Krzysztof P., były skazany i agresor z sąsiedniej wsi, nie daje ludziom spokoju. W czwartek groził zabójstwem pracownicom wiejskiego sklepu. Kobiety zabarykadowały się w budynku przed agresorem.

– Rok temu wyszedł z więzienia. Z początku był spokojny, nikogo nie zaczepiał – mówi mieszkanka Rakołup w gminie Leśniowice, która w czwartek (16 maja) spotkała się z agresją Krzysztofa P.

Bandyta odsiadywał wyrok za rozbój. Po wyjściu z więzienia wrócił do rodzinnego Horodyska. Mieszkańcy wsi mówią wprost: oni z nim większego problemu nie mają, ale faktem jest, że matka, u której z powrotem zamieszkał, boi się, a że jest sama (córka mieszka w Krasnymstawie), stara się nie narażać synowi-bandycie.

– Od czasu do czasu do kogoś zastuka, ale pójdzie, jak każe się mu wyjść. Horodysko raczej oszczędza, mamy spokój – potwierdza Teresa Prokop, sołtys.

Oszczędza, bo nie ma tam, co robić ani nawet gdzie kupić alkoholu. Idzie zatem piechotą do pobliskich Rakołup i tam szuka „atrakcji”. Sklepowe z Rakołup nieraz wołały klientów do pomocy w wyprowadzeniu go. W całej wsi nie ma domu, do którego by nie wszedł nieproszony ani człowieka, od którego by nie dostał pieniędzy na alkohol. Bandzior nie ma zahamowań – potrafi dobijać się na plebanię lub wejść do domu starszej kobiety i żądać gotówki na używki.

– Ludzie się go boją, więc dają mu pieniądze, ale to już przekracza wszelkie granice – mówi kolejna mieszkanka Rakołup. – Potrafi nawet w środku nocy dobijać się do drzwi. Tyle dobrego, że jeszcze nikomu nic nie zrobił, tylko grozi i bluzga, ale mamy świadomość, że któregoś dnia może to się zmienić. Lękamy się o siebie i nasze dzieci.

Ten dzień nadszedł szybciej, niż myśleli. Po miesięcznej nieobecności Krzysztof P. wrócił w ubiegłą środę do domu, a w czwartek już był w Rakołupach. Pijany, pobudzony i agresywny (według mieszkańców obu wsi mężczyzna ma być też uzależniony od substancji psychoaktywnych) rzucił butelką w zaparkowany niedaleko sklepu samochód, wybijając szybę. Potem zwrócił się w stronę pracownic sklepu. Przerażone kobiety zabarykadowały się w środku, a bandyta chodził wokół budynku, walił pięścią w drzwi i odgrażał się, że podpali kartony przed sklepem, a kobiety zamorduje.

– Jutro rano cię wyniosą kur** w niebieskim worku – straszył.

Sklepowe, a także świadek zdarzenia zadzwonili po policję. Patrol przyjechał po godzinie, a Krzysztof P. w tym czasie groził jeszcze kobiecie, która przechodziła drogą i pobił mężczyznę, który próbował go odgonić.

– Został zatrzymany do wytrzeźwienia, a następnie zwolniony do domu. Swoją drogą policjanci przeprowadzają stosowne czynności w sprawach o uszkodzenie mienia oraz kierowania gróźb – informuje podkom. Ewa Czyż, rzecznik prasowa Komendy Miejskiej Policji w Chełmie.

Tymczasem ofiary czwartkowej napaści bandyty zwróciły się do wójt gminy Leśniowice o pomoc.

– Mieszkańcy czują się zastraszeni, przyszli do urzędu po wsparcie – mówi wójt Joanna Jabłońska. – Nie zostawimy ich z problemem, już napisaliśmy pismo do Komendy Miejskiej Policji w Chełmie z prośbą o podjęcie pilnych i skutecznych działań. Mieszkańcy nie mogą czuć się zagrożeni, nie mogą bać się wychodzić z domu – podkreśla wójt.

Policja obiecuje, że patrole będą częstsze. Czy to pomoże? Swoją drogą do sądu poszły już akt oskarżenia i wniosek o ukaranie P. w sprawach dotyczących wtargnięcia do prywatnego domu oraz na plebanię. Za zakłócanie miru domowego grozi mu grzywna, kara ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do 1 roku. Mało prawdopodobne, by sędzia orzekł karę bezwzględnego więzienia. Jedyną rychłą szansą na odzyskanie spokoju mieszkańców będzie aresztowanie P. pod zarzutem kierowania gróźb. (pc, mo)