92-letnia chełmianka czekała rok na wizytę do kardiologa w chełmskim szpitalu. W dniu wizyty przed gabinetem dowiedziała się, że lekarz zrezygnował z pracy. – Dlaczego szpital nie powiadomił mnie o tym wcześniej? Czy ja doczekam kolejnej wizyty? – pyta ze łzami w oczach.
Pani Maria z Chełma, w rozmowie z naszą redakcją opisała sytuację, która jej zdaniem nigdy nie powinna mieć miejsca. 92-letnia kobieta od lat pozostaje pod opieką kardiologiczną i raz w roku musi przejść badania kontrolne. 7 kwietnia miała umówioną wizytę w przychodni przy chełmskim szpitalu. Czekał na nią prawie rok.
– Pojechałam taksówką do szpitala. Usiadłam pod gabinetem i czekałam na swoją kolej. Kiedy przez dłuższy czas nikt nie wyczytywał mojego nazwiska, zapytałam pani z gabinetu, co się stało. Okazało się, że wizyty nie będzie, bo lekarz zrezygnował z pracy – relacjonuje seniorka. – Pytałam dlaczego szpital nie skontaktował się ze mną a pani stwierdziła, że dzwoniła rano, ale nikt nie odebrał telefonu. Może byłam w łazience, może wyszłam na podwórko i nie słyszałam. Ale czy tak trudno wysłać wiadomość SMS? A przede wszystkim zrobić to wcześniej, a nie w dniu wizyty, bo przecież lekarz nie zrezygnował z pracy akurat 7 kwietnia rano. Dopiero kiedy wróciłam do domu, dostałam wiadomość SMS o odwołaniu wizyty.
Pacjentka żali się, że pracownikom brakuje wyczucia i odrobiny empatii, że za nic mają chorych, starszych ludzi, którzy jak na szpilkach czekają na tę umówioną od miesięcy wizytę. – Ja nie mam czasu czekać kolejny rok. Jaką mam gwarancję, że dożyję następnej wizyty? Zamiast zaproponować jakiś nowy termin, spróbować umówić jak najszybciej kolejną wizytę, odesłano mnie do rejestracji, żebym sobie wybrała nowego lekarza i znowu czekała – mówi chełmianka. – Do okienka rejestracji kolejka była jednak tak duża, że zrezygnowałam. Zadzwoniłam później. Udało się znaleźć jakąś lukę, bo ktoś miał zrezygnować z wizyty u innego lekarza. Teraz mam termin na sierpień.
Pani Maria mówi, że jej córka, która jest zapisana na maj do tego samego specjalisty, który zrezygnował z dyżurowania w poradni, nie otrzymała jeszcze żadnej informacji o zmianach. – Ona nadal czeka, nie wiedząc, że lekarz już tam nie pracuje – mówi i pyta, ile osób jest w takiej samej sytuacji. – Przykre jest to, że w szpitalu, w którym powinniśmy oczekiwać pomocy, dochodzi do takich sytuacji, że ludzie wychodzą, tak jak ja, w nerwach i ze łzami w oczach.
Poprosiliśmy dyrekcję szpitala o ustosunkowanie się do skargi pacjentki i informację, jak wygląda powiadamianie pacjentów o zmianach w wizytach. Czy pracownicy robią to z dużym wyprzedzeniem, czy tylko w konkretnym dniu. Gdy dostaniemy odpowiedź, wrócimy do sprawy. (reb)













![Mundurowi kopali i się integrowali [GALERIA]](https://www.nowytydzien.pl/wp-content/uploads/2026/05/turniej3-2-218x150.jpg)
![Wrak Race Włodawa po raz dziewiąty. Motoryzacyjne emocje i wielkie serca na błoniach [GALERIA]](https://www.nowytydzien.pl/wp-content/uploads/2026/05/wrack1-218x150.jpg)














![Twórcy ludowi świętowali w Łopienniku [GALERIA]](https://www.nowytydzien.pl/wp-content/uploads/2026/05/wielki-przeglad-tworczosci-ludowej-8-324x400.jpg)