Rolnicza dola

Tegoroczne żniwa, rozpoczęte wyjątkowo wcześnie, dobiegły końca. Rolnicy, niestety, nie mają powodów do zadowolenia. Susza i gradobicia niszczyły plony. I pomimo mniejszych zbiorów ceny zbóż zamiast rosnąć spadły w porównaniu do ubiegłego roku. – To jest dramat – żalą się rolnicy.

Za sprawą pogody tegoroczne żniwa rozpoczęły się wyjątkowo wcześnie. Wyjazd kombajnów na pola przyspieszyła w tym roku susza. A jej skutki rolnicy będą odczuwali jeszcze długo – zwłaszcza w portfelach.

– Po raz pierwszy w swoim życiu skończyłem żniwa tak wcześnie – mówi nam pan Janusz, rolnik z gminy Leśniowice. – Ale nie mam powodów do świętowania. Zbiory były marne. Przez suszę ziarno w kłosie jest słabej jakości a cena w skupie rozczarowuje. W ubiegłym roku skupy płaciły nawet 800 za tonę pszenicy, w tym roku tylko 550 zł. To nawet kosztów nie pokryje.

Ceny w skupach rzeczywiście nie powalają, ale w końcówce żniw za pszenicę o najlepszych parametrach płacono nawet 670 zł. Elewarr w Krasnymstawie przyjmował pszenicę w cenie od 620 do 670 zł netto za tonę, podobnie płacił Jansz-Pol w Strupinie Dużym a 650 zł od tony płacono rolnikom, którzy odstawili ziarno do Zespołu Młynów w Chełmie.

Za żyto najwięcej płacił Elewarr – od 520 do 570 zł. A rzepak, który także sypał gorzej niż przed rokiem najkorzystniej można było sprzedać w Siedliszczu. Mosso płaci 1510 zł plus VAT. Ceny skupu w powiecie chełmskim, zdaniem rolników, i tak są nieznacznie wyższe niż np. we włodawskim.

– Rolnicy rzeczywiście narzekają – mówi Tadeusz Górski, burmistrz Rejowca, w którym rolnicy z powiatu chełmskiego będą w tym roku dziękować za plony. – Nasza gmina rzeczywiście dotknięta została przez suszę. Deszcze padały w Krasnymstawie, Siennicy Różanej czy Chełmie a u nas było sucho. Rolnicy piszą oświadczenia a komisja szacuje szkody. Ale pomimo suszy i późniejszych nawałnic są gospodarze, którzy z hektara zebrali nawet 6 ton pszenicy.

Z kolei wniosek o szacowanie szkód w gminie Siedliszcze złożyło ponad 300 rolników. – Są tacy, którzy zebrali zaledwie 1,5 tony rzepaku z hektara – mówi Hieronim Zonik, burmistrz Siedliszcza.

W wyniku ubiegłorocznej klęski żywiołowej rolnicy także dostawali odszkodowania. Wtedy było to po 1000 zł do hektara dla tych, którzy wcześniej ubezpieczyli pola. 500 zł dostawali gospodarze, którzy nie mieli ubezpieczenia a posiadali zwierzęta a zaledwie po 250 zł pozostali. Samorządowcy nie wiedzą jak będzie w tym roku. Ale głośno mówi się, że wyjątkowo wcześnie, bo jeszcze przed jesiennymi wyborami rolnicy dostaną zaliczki na poczet dopłat bezpośrednich. Czy to ma im zrekompensować straty? – Ten rok będzie pod kreską – mówią gospodarze. – Zboża mniej, cena słaba a koszty produkcji stale rosną. Dochodzą kosztowne naprawy i konserwacja maszyn po żniwach.

A co mają powiedzieć ci rolnicy, którzy plony z ubiegłego roku przechowali we własnych silosach licząc na dobrą cenę teraz? Oni stracili podwójnie. (bf)