Sesja z finałem w sądzie?

- Ulica Dworcowa to najkrótsze i najszybsze połączenie rowerowe Świdnika z Lublinem. Jest to najbardziej wyczekiwana inwestycja drogowa przez rowerzystów, osoby pracujące i uczące się w Lublinie, a mieszkające w Świdniku. Najbardziej zniszczony fragment drogi znajduje się w sąsiedztwie ulicy Brzegowej, ale ten powiat planuje przebudować dopiero w ramach II etapu inwestycji.

Jak zwykle na sesji Rady Powiatu Świdnickiego nie obyło się bez emocji. Ostatnie obrady mogą mieć finał w sądzie.


Podczas czwartkowej (23.07), nadzwyczajnej sesji Rady Powiatu Świdnickiego radni zdecydowali o przejęciu od miasta Świdnik zarządzania ulicą Andrzeja Struga. – To ważny krok w kierunku przebudowy ul. Dworcowej. Dzięki temu będzie można przystąpić do kompleksowego remontu odcinka drogi od al. Lotników Polskich do skraju lasu – mówi starosta Łukasz Reszka.

Przejęcia, od gminy miejskiej Świdnik, zarządzania ulicą Struga dotyczyła najważniejsza, bo jedyna uchwała, którą w czasie ostatniej, nadzwyczajnej sesji (przy szesnastu głosach za i jednym wstrzymującym się) przyjęli radni powiatu świdnickiego. Podjęcie uchwały ma związek z planowaną przez starostwo przebudową ulicy Dworcowej, w ramach której nową jakość ma zyskać również będąca w ciągu Dworcowej ulica A. Struga.

– Od wielu lat mówi się o konieczności remontu ul. Dworcowej – przypomina Łukasz Reszka, starosta świdnicki. – Postanowiliśmy go realizować w dwóch etapach. Jeszcze w tym roku chcielibyśmy rozpocząć prace na odcinku od al. Lotników Polskich (Dworcową z al. Lotników Polskich łączy właśnie ul. Struga – przyp. aut.) do skraju lasu. Po uregulowaniu spraw z własnością działek przystąpimy do drugiej części zadania.

Powiat będzie się starał o dofinasowanie na tę inwestycję z Funduszu Dróg Samorządowych. Wniosek ma złożyć w przyszłym miesiącu.

Podczas sesji radny Jakub Osina (Świdnik Wspólna Sprawa) pytał, czy jest już gotowy projekt na tę ulicę, a jeśli tak, to jak projektant rozwiązał kwestię ścieżki rowerowej i czy w związku z inwestycją nie trzeba będzie wycinać drzew. Radnego interesowała również sprawa odprowadzania wód deszczowych oraz to, w jakim stopniu miasto Świdnik będzie finansować tę inwestycję.

Wicestarosta Bartłomiej Pejo wyjaśniał, że projekt nie jest jeszcze gotowy i nie będzie tam typowej ścieżki rowerowej tylko ciąg pieszo-rowerowy, właśnie ze względu na dużą liczbę drzew (ok. 100), które musiałyby zostać wycięte, gdyby chcieć zrobić typową ścieżkę rowerową.

– Odwodnienie to specjalne studnie sorpcyjne, które będą wzdłuż ulicy. Koszt Gminy Miejskiej Świdnik to tradycyjnie 50 proc. wkładu własnego, zarówno jeśli chodzi o ul. Struga, jak i Dworcową – tłumaczył B. Pejo.

Głos zabrał również radny Dariusz Kołodziejczyk (PSL), który przyznał, że ostatnia część wypowiedzi wicestarosty nieco go zafrapowała.

– Wygląda na to, że przejmujemy zobowiązania miasta Świdnik i do tego zadania gmina dokłada nam tylko 50 proc. – zauważył radny, a później zwrócił się z wnioskiem do Zarządu Powiatu o podjęcie rozmów z władzami Świdnika, aby to ten samorząd w całości sfinansował przebudowę ul. Struga.

W podobnym tonie wypowiadał się również radny Marcin Najda (PSL).

– Robimy pewien precedens, który będzie powodował to, że samorządy będą zwracać się do powiatu o przejęcie dróg gminnych. Ulica Struga to nie jedyna droga gminna, która znajduje się w ciągu dróg powiatowych, np. na terenie gminy Piaski są również takie drogi i gmina chętnie by je starostwu oddała. A co później? Co z zarzadzaniem i utrzymaniem tej drogi? – pytał radny.

– Oczywiście moglibyśmy robić Dworcową tylko na odcinku należącym do powiatu, natomiast cały ciąg wymaga remontu. Gmina pokrywa połowę wkładu własnego. Analizowaliśmy tę sprawę i korzystniejszym było przejęcie ulicy, bo powiat ma szansę na dofinasowanie w 60 proc. wkładu własnego; w przypadku gminy byłoby to 50 proc. Przypomnę, że burmistrz wystąpił z propozycją przejęcia dróg powiatowych na terenie miasta i chce je utrzymywać, natomiast jedyną rzeczą, która nas blokuje jest trwałość projektu. Za jakiś czas możemy jeszcze raz rozmawiać o przejęciu Dworcowej przez miasto. Temat nie jest zamknięty – odpowiadał radnym starosta Reszka.

Łukasz Reszka, starosta świdnicki (z lewej) przyznał, że po sesji, gdy próbował nieco ostudzić emocje radnego Jakuba Osiny (z prawej) usłyszał od niego „by spier***”.

Radny obraził radnego?

Głos w dyskusji o Dworcowej zabrał ponownie radny J. Osina. Stwierdził, że cieszy go, iż powiat jest w tak dobrej kondycji i stać go na finasowanie inwestycji na drodze gminnej.

– Powinniśmy jak najwięcej dokładać do inwestycji, szczególnie w powiatowym mieście Świdniku. Zawsze będę popierał przejmowanie dróg miejskich i dofinansowywanie inwestycji, za które dawno powinien się wziąć burmistrz Jakson. Bardzo dobrze, że nieudacznika Jaksona poprawiamy w temacie ulicy Struga. Bardzo dobrze, że w końcu robimy Dworcową, niestety, nie kompleksowo tylko do lasu. Szkoda, że nie dowiedzieliśmy się dzisiaj niczego nowego na temat tego, co dzieje się z pozostałymi działkami – mówił radny Osina.

– Cieszę się, że jest dyskusja, natomiast ubolewam nad tym, że czytanie ze zrozumieniem bardzo kuleje wśród naszych radnych. Jesteśmy w miejscu podjęcia uchwały w sprawie przejęcia od gminy miejskiej Świdnik zadania zarządzania drogą gminną, a nie zadania do budżetu. Dzisiaj powinniśmy rozmawiać, czy przejmujemy tę drogę, czy nie. Na kwestie finansowe i ustalenia z władzami miasta przyjdzie jeszcze czas – mówił starosta.

Dyskusję starał się zakończyć przewodniczący rady Andrzej Mańka, który zaapelował do radnych, aby wypowiadali się kulturalnie i „trzymali poziom” dyskusji. Odniósł się również do słów Osiny o burmistrzu.

– Gdyby nie miasto Świdnik i pan Jakson to najprawdopodobniej w Świdniku powiat świdnicki w ogóle by nie powstał. Po drugie, ilość środków finansowych, która trafia do naszego budżetu ze Świdnika ,na różne zadania, jest duża i powinniśmy skupić się raczej na podziękowaniach i uznaniu tej roli miasta, niż na niemądrych uwagach – powiedział przewodniczący.

– Postaram dostosować się do poziomu, o który pan prosi, ale na usta ciśnie mi się taka refleksja, że pan przewodniczący, zgodnie ze statutem, powinien prowadzić sesję, a nie komentować wszystkie wypowiedzi radnych – mówił radny Najda. – To są pana subiektywne opinie. Jeśli pan wymaga od nas, abyśmy zachowywali się w sposób powściągliwy i nie komentowali pewnych rzeczy, to my również tego od pana wymagamy. Panie starosto, nie zgadzam się z tym, że dziś przejmujemy tylko zarządzanie drogą, a kwestie finansowe powinniśmy rozważać później. Przejmiemy drogę i co? Nie jestem przeciwko przejmowaniu, ale chciałby mieć jakąś symulację, orientacyjne koszty.

Przewodniczący nie pozostawił wypowiedzi radnego bez riposty.

– Nieprawdą jest, że każdą wypowiedź radnego komentuję. Staram się tego nie robić. Natomiast komentuję, i mam do tego prawo, bo również jestem radnym, pewne niemądre uwagi – odpowiedział przewodniczący.

Po tych słowach radnego Mańki wywiązała się krótka wymiana zdań, której dokładnie nie słychać na nagraniu z sesji dostępnym w internecie, bo nie została wypowiedziana do mikrofonów. Natomiast chwilę później A. Mańka poinformował, że dotąd był cierpliwy, ale wypowiedzi radnego Osiny zmuszają go do podjęcia stanowczych kroków.

– Są to przykre sprawy szczególnie, że mają miejsce na sesji i mogą być gorszące dla obserwatorów i wyborców. Pan radny od jakiegoś czasu na sesjach używa nieadekwatnych i niekulturalnych słów pod adresem różnych osób. Ja również nieraz byłem przez niego zaczepiany. Sugerowano mi, że jestem niespełna rozumu, że powinienem się znaleźć w domu wariatów itp. Te wypowiedzi nie mają merytorycznego charakteru, tylko są nastawione na obrażanie poszczególnych osób.

Czasem daję się wciągnąć w te utarczki słowne, aczkolwiek wydaje mi się, że nigdy nie przekroczyłem pewnej miary. Natomiast moim zdaniem to się zdarza panu Osinie, np. kiedy wypowiada się o panu burmistrzu, którego nie ma na sali. Na ostatniej sesji użył wobec mnie sformułowania „jest pan debilem”, wcześniej używając dwukrotnie jeszcze innych brzydkich określeń pod moim adresem. Te sformułowania usłyszeli wszyscy uczestnicy sesji. Uważam, że radny przebrał miarę i nie zastawię tak tego. Dla dobra tego samorządu i mojego osobistego poczucia sprawiedliwości wystąpię na drogę sądową. Możemy się spierać o poglądy i wymieniać nawet ostrzejszymi sformułowaniami, ale pod warunkiem, że nie obrażają one nikogo w sposób bezpośredni. Jesteśmy osobami publicznymi, powinniśmy uważać na język nawet w emocjach – tłumaczy przewodniczący Mańka.

Zgoła inaczej tę sprawę postrzega radny Jakub Osina.

– Chodziło o to, że jeśli on (przewodniczący – przyp. red.) dalej, mimo naszych wielokrotnych próśb, będzie wciąż skupiał się na osobistych docinkach, recenzjach i przyjmował kaznodziejski ton, co nie jest funkcją przewodniczącego, to wtedy będziemy nazywać pana przewodniczącego debilem, bo najwyraźniej nie rozumie swojej funkcji. Powiedziałem to w trybie warunkowym, wierzę, że pan Mańka to rozumie. Odsyłam pana radnego na lekcję logiki, żeby sobie przypomniał, co to jest tryb warunkowy.

Po drugie, już po tej sesji pod moim adresem padły ze strony pana Mańki groźby karalne, na co mam świadków. Groził mi pobiciem. Rozumiem, że to jest starszy człowiek i czasami nerwy mu puszczają, ale jeżeli ma taką wolę i chce się kompromitować zgłaszając taką sprawę do sądu, proszę bardzo. Ja nie mam żadnych obaw i będę z przyjemnością zgłaszał wnioski dowodowe np. wykonanie testów IQ czy badań psychologicznych pana Mańki. Może być ciekawie – komentuje radny Jakub Osina.

Swój komentarz w tej sprawie przygotował również starosta Reszka. Jego zdaniem radny Osina po raz kolejny przekroczył granicę kultury, a zarząd powiatu nie może godzić się, aby debata publiczna zamieniła się w słowny rynsztok.

– Z żalem stwierdzam, że poziom dyskusji prezentowany przez niektórych opozycyjnych radnych jest żenujący. Wyzywanie Przewodniczącego Rady Powiatu od „głupków” i „debili” nie przystoi nikomu, a już szczególnie osobie zaufania publicznego i byłemu członkowi zarządu powiatu.

O ile jestem w stanie zrozumieć frustrację pana Osiny z powodu utraty władzy i tego, że zarząd powiatu podejmuje realne działania jak np. wyczekiwany i obiecywany przez poprzedników remont ulicy Dworcowej, to nawet to nie usprawiedliwia jego ordynarnego zachowania. Gdy po sesji próbowałem nieco ostudzić emocje radnego Osiny, usłyszałem, abym „spier***”. Uważam, że najwyższy czas, aby wyciągnąć konsekwencje wobec niego, ponieważ na mowę nienawiści, brak kultury i chamstwo jako starosta powiatu świdnickiego nie mogę pozwolić – komentuje Reszka. (w)