Sprawiedliwy podział punktów

fot. Witold Radwański

ChKS CHEŁMIANKA – PODHALE NOWY TARG 1:1 (0:1)


0:1 – Hruska (32), 1:1 – Hladkyy (59).

ChKS: Szymkowiak – Wołos, J. Niewęgłowski, Dobrzyński, Kwiatkowski, Kraśniewski, Uliczny, Czułowski, Kocoł, Wolski, Hladkyy (62 D. Niewęgłowski).

Chełmianka przystąpiła do meczu osłabiona. Narzekającego na ból barku bramkarza Cezarego Osucha między słupkami zastąpił młodzieżowiec Jakub Szymkowiak. Z kolei za kartki nie mógł zagrać Norbert Myszka.

O pierwszej połowie podopieczni Artura Bożyka zapewne będą chcieli jak najszybciej zapomnieć. To było chyba ich najsłabsze w obecnym sezonie 45 minut. Gospodarzom gra wyraźnie się nie kleiła i całe szczęście, że Podhale to nie ten sam zespół, co w ubiegłym roku, bo do przerwy na pewno nie byłoby 0:1.

Chełmianka w pierwszej części meczu stworzyła sobie jedną stuprocentową sytuację do zdobycia gola. W polu karnym gości piłkę dostał Paweł Wolski. Ograł obrońcę i mając przed sobą tylko bramkarza Podhala, kopnął piłkę z całej siły, dwa metry nad bramką. W takich meczach, gdzie gra się nie klei, drużynie nie idzie, tego typu okazje należy wykorzystywać.

To była 26 minuta gry. Sześć minut później po raz pierwszy poważnie bramce Szymkowiaka zagrozili goście. Słowak Lukas Hruska dostał podanie od Michała Danilczyka ze środka boiska, znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem i pewnym strzałem w róg zdobył prowadzenie dla swojej drużyny. Końcówka pierwszej połowy należała do piłkarzy z Nowego Targu, ale i oni nie za bardzo wiedzieli, jak zaskoczyć defensywę chełmskiego zespołu.

Po pierwszych bardzo słabych 45 minutach kibice na stadionie miejskim mieli nadzieję, że po zmianie stron Chełmianka zaatakuje i będzie chciała szybko doprowadzić do remisu. Owszem, miejscowi zagrali dużo lepiej, jednak to Podhale stworzyło pierwszą groźną okazję po przerwie. Marek Mizia idealnie dograł piłkę do Jarosława Potońca, ten uderzył z 10 m, ale Szymkowiak nie dał się zaskoczyć. Dwie minuty później padło wyrównanie.

Wrzuconą w pole karne piłkę na długi słupek zgrał Maciej Kraśniewski. Dopadł do niej Volodymyr Hladkyy, uderzył głową, ale bramkarz sparował futbolówkę na słupek. Dobitka Hladkyego był już celna. Do końcowego gwizdka sędziego trwała wymiana ciosów.

Jedni i drudzy postanowili zagrać o pełną pulę, ale zabrakło klarownych sytuacji strzeleckich. Podhale najlepszą okazję wypracowało sobie w 82 min., kiedy to strzelec gola, Hruska uderzył na bramkę z 14 m, jednak Szymkowiak tym razem nie dał się zaskoczyć. Chełmianka z kolei starała się przy kontratakach wykorzystać szybkość Dawida Niewęgłowskiego. Wprowadzony za Hladkyego lewoskrzydłowy kilka razy postraszył defensywę Podhala, jednak przy tych akcjach nie miał należytego wsparcia od kolegów.

W 84 min. D. Niewęgłowski zaatakował obrońcę, ten zagrał w kierunku bramkarza, do którego dobiegł chełmski pomocnik, a golkiper by nie stracić piłki, złapał ją w ręce. Zgodnie z przepisami, sędzia powinien podyktować rzut wolny pośredni z pola karnego, ale inaczej ocenił całą sytuację. W sumie z przebiegu gry podział punktów wydaje się sprawiedliwy.

Kolejny ligowy mecz Chełmianka rozegra również w Chełmie. 21 września w sobotę o 15.00 jej przeciwnikiem będzie Hutnik Kraków. (r)