Sprzedaż MPEC zawieszona

mpec

Choć cała procedura związana ze sprzedażą chełmskiego MPEC jest owiana wielką tajemnicą, nieoficjalnie mówi się, iż najkorzystniejszą ofertę kupna spółki, opiewającą podobno na około 100 mln zł, złożył niemiecki koncern E.ON. Tak czy owak, w tym roku do transakcji jednak nie dojdzie i nie wiadomo, czy dlatego, że miejska spółka miałaby trafić w niemieckie ręce, bo nikt nie chce ujawnić szczegółów. Prezydent Jakub Banaszek zamierza to zrobić w grudniu br. na nadzwyczajnej sesji rady miasta.

W tegorocznym budżecie miasta, po stronie dochodów, ujęto wpływy ze sprzedaży 100 procent udziałów Miejskiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej i 25 proc. udziałów Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej. Podczas październikowej sesji rady miasta zostały dokonane zmiany w budżecie, polegające na zmniejszeniu dochodów majątkowych o 19 mln zł. Co najmniej takiej kwoty prezydent Jakub Banaszek oczekiwał za udziały w MPGK. Urząd poinformował wówczas, że w tym roku do ich sprzedaży nie dojdzie. Zainteresowanym był Polski Fundusz Rozwoju.

W ubiegłą środę na komisji budżetu i rozwoju gospodarczego rady miasta urzędnicy poinformowali, że procedura związana ze sprzedażą 100 procent udziałów MPEC nie zakończy się w bieżącym roku. Oznacza to, że zaplanowane dochody majątkowe na 40 mln zł nie wpłyną do tegorocznego budżetu. Pieniądze te miały być przeznaczone m.in. na zapłatę za tegoroczne inwestycje, jakie realizuje miasto. Jeszcze kilka tygodni temu, zarówno prezes spółki Artur Jędruszczuk, jak i chełmski magistrat, zapewniali, iż wszystko zmierza we właściwym kierunku i transakcja dojdzie do skutku najpóźniej w grudniu br.

Niespodziewane komplikacje przy sprzedaży udziałów MPEC pokrzyżowały szyki prezydentowi Banaszkowi. Włodarz Chełma wrócił zatem do sprzedaży, jeszcze w tym roku, 25 proc. udziałów Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej.

Sprzedaży udziałów MPEC trochę miejsca, w ostatnim czasie, poświęcił branżowy portal wysokienapiecie.pl, który napisał, że najkorzystniejszą ofertę za udziały miejskiej spółki zaproponował niemiecki koncern E.ON. Według jego doniesień, ma ona opiewać na około 100 mln zł plus wydatki na inwestycje. To kwota aż o 60 mln zł wyższa od tej, jaką miasto zamierzało uzyskać z transakcji.

Ile w tym prawdy, nie wiadomo, bo cała procedura jest owiana głęboką tajemnicą, a członkowie komisji, która zajmuje się sprzedażą oraz prezes Jędruszczuk i prezydent Banaszek, do czasu jej zakończenia, nie mogą ujawniać szczegółów. Kto wie, czy to że najatrakcyjniejszą cenę zaproponował niemiecki koncern, nie skomplikowało procedury. Prezydent zapewne po cichu liczył, że spółka stanie się własnością którejś z firm z branży energetycznej, należącej do skarbu państwa. Półtora roku temu zainteresowaniem MPEC wykazywała PGE Energia Ciepła.

W sprawie sprzedaży udziałów MPEC najwięcej pytań na komisji rady miasta miał ich, o dziwo, mało aktywny dotąd Tomasz Kazimierczak.

– Chcę uzyskać informacje, kto przystąpił do przetargu, czy został on rozstrzygnięty, bo w budżecie miasta są zaplanowane dochody ze sprzedaży tych udziałów – mówił Kazimierczak.

Skarbnik Marzena Guzowska odpowiedziała, że w tym roku miasto nie planuje sprzedaży udziałów, co zresztą nie do końca było prawdą, bo takie plany snuto od początku roku. – Dochody ze sprzedaży MPEC zaplanowaliśmy w projekcie budżetu na przyszły rok – dodała.

Kazimierczak zadawał kolejne pytania. – Czy pieniądze ze sprzedaży zostały „zdjęte” z budżetu i przeniesione na 2021 rok? – dociekał.

– Na ten moment jeszcze mamy je zaplanowane w budżecie na 2020 r., bo nie mogliśmy go urealnić. Zrobimy to na ostatniej sesji w grudniu. W tym roku spółka nie zostanie sprzedana, dwie oferty, które wpłynęły nie satysfakcjonowały nas i nie wyłoniliśmy oferenta.

Radny nie dawał za wygraną. – Uważam, że stworzony budżet jest sztuczny, przewiduje przychody, które nie są realne – oznajmił Kazimierczak. Później dodał jeszcze, że to wszystko to sztuczna manipulacja, skoro miasto nie zrealizuje zaplanowanych dochodów. Z kolei Marek Sikora chciał dowiedzieć się o wpływy ze sprzedaży 25 proc. udziałów MPGK. – Skoro padły pytania o MPEC, pytam też o MPGK – stwierdził.

Skarbnik Guzowska potwierdziła, że sprzedaż udziałów MPGK jest zaplanowana na ten rok i gdy do niej dojdzie, urzędnicy urealnią budżet. – Jeśli nie będzie nieprzewidywanych zdarzeń, typu Covid`19, nieobecność pracowników, z końcem bieżącego roku będziemy mogli potwierdzić wartość całego przedsięwzięcia. Najbliższy krok, jaki jest przed nami, to przedstawienie ostatecznego raportu, który jest materiałem, do dalszych rozmów negocjacyjnych, zbliżamy się zatem do finiszu – wtrąciła z kolei wiceprezydent Dorota Cieślik.

Radny Kazimierczak raz jeszcze przedstawił swoją opinię. – Budżet, nad którym głosujemy, został stworzony sztucznie, bo musiała zbilansować się część dochodowa i wydatkowa. Nie zapominajcie, że reprezentujemy mieszkańców i jesteśmy odpowiedzialni za realizację zadań, które zostały na nas radnych oraz prezydenta nałożone – stwierdził radny i dodał, że będzie głosował przeciwko zmianom w budżecie miasta na 2020 rok.

Jego słowa skomentował na sesji prezydent Jakub Banaszek. – Podziwiam aktywność radnego Kazimierczaka. Na następnej sesji odniosę się, z czego ona wynika. Gazety będą miały o czym pisać. Zdaję sobie sprawę, że im więcej powiecie – zwrócił się do radnych – to gazety więcej napiszą – stwierdził.

Prezydent wyjaśnił również procedurę sprzedaży udziałów MPEC. – Zakończył się proces negocjacji warunków sprzedaży udziałów spółki, do czego rada miasta mnie upoważniła kilkanaście miesięcy temu. Do mnie trafił szczegółowy protokół z tego postępowania, ono nie jest jeszcze zakończone, trwają analizy. Wpłynęły też oferty, które nie spełniły kryteriów, natomiast zgodnie z prawem jestem zobowiązany, żeby przedstawić radzie miasta wyniki prowadzonej procedury, co uczynię na grudniowej sesji. Będziemy dyskutować i podejmować właściwe decyzje. Cały czas toczy się proces pomocy dla miast średnich z Polskiego Funduszu Rozwoju. Dotyczy to MPGK. Dlaczego nie robimy zmian w budżecie? Mamy na to czas. Kiedy będą ostateczne decyzje, wtedy do budżetu zostaną wprowadzone zmiany – wyjaśnił Banaszek.

W głosowaniu nad zmianami w uchwale budżetowej, oprócz radnego Kazimierczaka przeciwko byli też Marek Sikora i Piotr Jabłoński. (s)