Stado w strachu i szalejące jęzory ognia

Opadnięci z sił strażacy zmienili się w walce z żywiołem, który siał spustoszenie w gospodarstwie. Akcja trwała aż osiemnaście godzin, w niebezpieczeństwie było kilkadziesiąt sztuk bydła. Prawdopodobnie ktoś celowo podłożył ogień.

– To była z pewnością nasza najdłuższa akcja ratunkowa – przyznaje bryg. Wojciech Chudoba, z-ca Komendanta Miejskiego Państwowej Straży Pożarnej w Chełmie.

Około godz. 20:50, w sobotę (15 sierpnia), na stanowisko kierowania straży dotarło zgłoszenie o pożarze w miejscowości Husynne pod Dorohuskiem. Takie samo zgłoszenie odebrał też m.in. dyżurny chełmskiej komendy policji.

– Ogień zauważył zarządca gospodarstwa, który natychmiast powiadomił służby ratownicze. Z relacji zgłaszającego wynikało, że pożar objął drewnianą wiatę magazynową, w której składowane były nawozy, zboże, pasza dla zwierząt, drzewo tartaczne oraz słoma – informuje sierż. Angelika Głąb-Kunysz z Komendy Miejskiej Policji w Chełmie.

Drewniana wiata pokryta eternitem była w całości objęta ogniem. Kierując się zasadą ratowania w pierwszej kolejności tego, co da się uratować, strażacy podali cztery prądy wody w obronie na oborę, która stała w bezpośrednim sąsiedztwie, a w której znajdowało się około 70 sztuk bydła, a także na bele słomy składowane z drugiej strony płonącej wiaty. Pogotowie energetyczne tymczasem odłączyło zasilanie w całej wsi.

– Wraz z przyjazdem kolejnych zastępów rozbudowany został system podawania wody, zadysponowano dodatkowe siły. Po schłodzeniu obory strażacy przystąpili do gaszenia wiaty. Następnie, po stłumieniu ognia, ładowarką wyciągnęli drewno z wiaty i przelali je wodą. Potem dotarli do pięciuset sztuk bel słomy. Gdzieś nad ranem nastąpiła podmiana ratowników. Ogółem akcja trwała osiemnaście godzin, zadysponowanych do niej zostało czternaście zastępów, w tym pięćdziesięciu sześciu ratowników – relacjonuje bryg. W. Chudoba.

Zwierzęta zostały uratowane, ale wiata magazynowa gospodarza spłonęła w całości. Jak podaje policja, wstępnie wysokość strat oszacowana została na około 270 tysięcy złotych. Co było powodem wybuchu pożaru? W budynku wiaty nie było instalacji elektrycznej, więc nie można mówić o jakimkolwiek zwarciu. Prawdopodobnie ktoś celowo podłożył ogień pod drewniany budynek. Sprawą zajęła się już policja. (pc, fot. OSP Dorohusk i KMP Chełm)