Start znów zwycięża

START KRASNYSTAW – OGNIWO WIERZBICA 2:1 (0:0)
1:0 – Sadowski (58), 2:0 – Szponar (84 karny), 2:1 – P. Bąk (90+3).
START: Skrzypa – Lenard, Saj, Łuczyn, Nowakowski (52 Szponar), Dworucha, Kowalski (75 Hus), P. Wójcik (85 Iwan), Sadowski, Bednarek, M. Wójcik (88 Bąk). Trener – Bartłomiej Czajka.
OGNIWO: Zagraba – Kwiatkowski, Pietruszka, Pilipczuk (46 Stańczuk), Kogut, I. Hanc, Kłos (65 M. Kołtun), Krupski, Kaszczuk (52 Łukiewicz), Mazurek (46 Gałecki), P. Bąk. – Trener – Sebastian Kogut.
Sędziowali: Kwiatek oraz Grodek i Neckar.
Mecze Startu z Ogniwem do ostatniego gwizdka trzymają w napięciu. W minionym sezonie Start prowadził 2:0, Ogniwo doprowadziło do remisu i niewiele brakowało, a wywiozłoby z Krasnegostawu trzy punkty, gdyby w końcówce wykorzystało rzut karny.
W sobotnim pojedynku już w 15 sekundzie goście mogli wyjść na prowadzenie. Patryk Bąk posłał piłkę w kierunku bramki Startu, Mateusz Skrzypa niepewnie interweniował, do futbolówki ruszył Igor Hanc, jednak nie trafił w nią i gospodarze mogli odetchnąć z ulgą. – Szkoda, bo to była bardzo dobra sytuacja. Gdybyśmy strzelili gola na początku meczu, myślę, że Start mógłby mieć problemy – mówił po meczu Artur Wawruszak.
Goście w pierwszej połowie jeszcze dwa razy zagrozili Skrzypie. – Dobre okazje mieli Damian Krupski i Patryk Bąk, ale skuteczne interwencje obrońców sprawiły, że gole dla nas nie padły – twierdził Wawruszak.
Z każdą minutą gospodarze osiągali optyczną przewagę. Grali piłką, często na małej przestrzeni i co istotne, zagrażali bramce Rafała Zagraby. Po jednej z akcji Radosława Lenarda okazję do zdobycia gola miał Sebastian Sadowski, ale posłał piłkę nad poprzeczką. Z dystansu strzelał natomiast Piotr Nowakowski, jednak i tym razem Zagraba był górą. Na bramkę gości uderzał również Piotr Wójcik, lecz minimalnie chybił. Dobrze grający Lenard w końcówce pierwszej połowy wrzucił piłkę z autu w pole karne, ta trafiła do Mateusza Wójcika, ale jemu zabrakło precyzji. – Z pierwszej połowy w wykonaniu moich zawodników byłem zadowolony, mimo że nie padł żaden gol. Graliśmy to, co założyliśmy sobie w szatni. W przerwie rozmawialiśmy jedynie o tym, by utrzymać poziom gry z pierwszej połowy, utrzymywać się przy piłce – mówił po meczu Bartłomiej Czajka, trener Startu.
W drugiej połowie Ogniwo zagrało nieco słabiej. Start dążył do zdobycia gola i sztuka ta udała się w 58 min. Sadowskiemu. – Mieliśmy serię rzutów rożnych. Po bodajże czwartym dośrodkowaniu piłka spadła pod nogi Sebastiana, minął on obrońcę i z ostrego kąta trafił do siatki – opowiada trener Czajka.
W 65 min. drugą żółtą kartkę, w konsekwencji czerwoną, zobaczył Krupski. – Na pewno ta sytuacja miała wpływ na dalszy przebieg meczu – twierdzi Wawruszak. – Musieliśmy zmienić taktykę, nie byliśmy już tak groźni z kontrataku, jak w pierwszej połowie.
Start natomiast starał się jak najdłużej utrzymywać przy piłce, wymieniał podania, szanując przy tym korzystny wynik. W 84 min. na rajd zdecydował się Mateusz Wójcik. W polu karnym został nieprzepisowo zatrzymany przez jednego z obrońców i sędzia wskazał na jedenasty metr. Karnego na gola zamienił Marek Szponar. W doliczonym czasie gry, rozkojarzony Michał Saj źle zagrał piłkę, przejął ją Patryk Bąk i nie zmarnował sytuacji sam na sam ze Skrzypą. – Cieszy wygrana, z gry też mogę być zadowolony. Ogniwo nie było łatwym rywalem. Zresztą wszystkie drużyny, które z nami grają, są dodatkowo zmotywowane. Każdy chce nam urwać punkty – podkreśla trener Czajka.(red)