Strach puszczać dzieci

Wpuszczenie dziecka do piaskownicy w parku miejskim to duże ryzyko. Sanepid wystąpił właśnie do zarządcy terenu, czyli MPGK, o odpowiednie i trwałe zabezpieczenie wszystkich placów zabaw. Patrząc na sytuację finansową spółki, szanse na nowe ogrodzenia są raczej nikłe. Posypią się mandaty czy znikną piaskownice?

Piasek w piaskownicy musi być wymieniany dwukrotnie w ciągu roku, a teren placu zabaw ma być ogrodzony tak, by nie dostały się do niego zwierzęta. Na tym przede wszystkim skupia się inspekcja podczas corocznej oceny stanu sanitarnego.

Odbywa się ona wiosną i do tej pory pracownicy sanepidu swoją uwagę kierowali głównie w stronę placów zabaw na terenie wspólnot czy spółdzielni mieszkaniowych. W przypadku tych na terenie parków miejskich wierzyli na słowo zarządcy, czyli MPGK, że wszystkie piaskownice są zabezpieczone przed dostępem psów i kotów.

Prawda tymczasem jest taka, że w żadnym parku na terenie Chełma plac zabaw nie jest ogrodzony. Idąc z dzieckiem na plac, nierzadko można natknąć się na potłuczone butelki, rozwalone huśtawki czy wystające gwoździe. A małe dzieci każdego dnia (tym bardziej teraz, latem) bawią się w piaskownicach, w których nie wiadomo co się znajduje.

Po interwencji i latach mydlenia oczu przez miejską spółkę, jakoby piaskownice były nakrywane plandeką, ale ta spada lub jest niszczona przez wandali, w ubiegłym tygodniu inspektorzy chełmskiego sanepidu ruszyli w miasto. Na własne oczy przekonali się, w jakim stanie znajdują się miejskie place. Efekt? Sanepid natychmiast wystąpił do MPGK o bezzwłoczne i trwałe ogrodzenie piaskownic, bo w obecnym stanie nie nadają się one do użytku. Do badań mikrobiologicznych mają też zostać pobrane próbki piasku.

W obecnej sytuacji finansowej władze spółki nie są raczej zadowolone z dodatkowych kosztów, do jakich zmusza ich sanepid. Za niezastosowanie się do nakazu Powiatowa Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna może nałożyć na zarządcę mandat w wysokości maksymalnie 500 złotych. (pc)