Studenci wrócili na parking. Będzie bezpieczniej?

Ulica Partyzantów, na wysokości PWSZ, została w końcu odblokowana. Na jak długo, to się okaże, ale znak zakazujący studentom wjazdu na parking zniknął. Młodzi odzyskali miejsca postojowe przy uczelni, a piesi i kierowcy – spokój.

– Samochody stoją na chodniku i trawniku wzdłuż ulicy Partyzantów, uniemożliwiając swobodne przechodzenie pieszym, niszczą chodnik oraz zmuszają innych uczestników ruchu do łamania przepisów – przekraczania podwójnej linii ciągłej, żeby ominąć zaparkowane pojazdy – pisze w liście do redakcji Czytelnik.

Tak jest, odkąd PWSZ zabroniła dostępu studentom do uczelnianego parkingu. Przed wjazdem pojawił się znak zakazujący wjazdu z tabliczką „nie dotyczy pracowników”. Efekt? Studenci zaczęli parkować wszędzie, gdzie znaleźli miejsce – na chodniku (przez co płyty są kompletnie zniszczone), na zieleńcach, przy samym przejściu dla pieszych. Przejść się nie da, a i przejechać trudno.

Jest niebezpiecznie, tym bardziej, że ruch na tym odcinku zwiększył się wraz z powstaniem ronda turbinowego kilka lat temu. – Kilkakrotnie była informowana straż miejska, która w ogóle nie reaguje lub nie chce reagować w pobliżu szkół PWSZ i Akademii Małego Księcia – dodaje zbulwersowany Czytelnik, a na dowód przesyła zdjęcia obrazujące sytuację.

– W mieście zarejestrowanych jest ponad pięć tysięcy samochodów, a niewielka ilość miejsc parkingowych daje możliwość tylko części mieszkańców miasta parkowania bez obawy naruszenia przepisów ruchu drogowego. Naruszeń przepisów Kodeksu drogowego na terenie miasta, szczególnie w zakresie postoju pojazdów, jest tak dużo, że gdyby zajął się tym problemem cały wydział ruchu drogowego chełmskiej policji, to i tak problem nie zostanie rozwiązany.

Represja kierujących nie spowoduje, że na terenie miasta przybędzie nagle miejsc parkingowych. Problem ten jest bardziej złożony i nie zależy tylko od działań straży miejskiej – trafnie zauważa Zbigniew Grochmal, komendant SM, i zapewnia, że choć kontrola przestrzegania przepisów ruchu drogowego nie jest głównym zadaniem strażników miejskich, to każdego dnia dyscyplinują oni tych, którzy je łamią.

Na pytanie, czy władze uczelni nie czują się odpowiedzialne za to, że studenci każdego dnia łamią przepisy ruchu i stwarzają realne zagrożenie na drodze, Izabela Matczuk z biura rektora PWSZ odpowiada: – Jesteśmy zobligowani jedynie do zapewnienia miejsc postojowych naszym pracownikom.

Mimo to, zaraz potem pracownicy uczelni usunęli znak „zakaz wjazdu”. Teraz już oficjalnie oddzielony szlabanem parking przy rektoracie jest do dyspozycji pracowników, a drugi (tzw. dolny) – studentów. Gdy w piątek rano (14 lutego) na miejsce udał się patrol SM, ulica Partyzantów była pusta. Dało się? Dało. (pc)