Szczątki żołnierzy KOP odnalezione pod Urszulinem

W ubiegłym roku informowaliśmy o wojskowym desancie żołnierzy w Urszulinie. Była to około 20-osobowa grupa wykładowców i podchorążych Akademii Wojsk Lądowych im. Tadeusza Kościuszki we Wrocławiu.

Ppłk Józef Ledzianowski, dziekan Wydziału Zarządzania AWL, podjął próbę odnalezienia szczątków żołnierzy KOP, którzy byli mordowani po bitwie pod Wytycznem w 1939 r. W samej bitwie zginęło około 100 polskich żołnierzy, ale po bitwie podobna liczba mogła być zamordowana, a ich ciała, pozbawione najczęściej munduru, niedbale zakopywano w mogiłach w promieniu nawet do kilkunastu kilometrów od Wytyczna. Okazuje się, że po wojnie mogiły te były kilkakrotnie ekshumowano prawdopodobnie w tym celu, aby zatrzeć ślady zbrodniczej działalności Armii Czerwonej.

W tym roku ppłk Ledzianowski pojawił się ze swoimi podchorążymi ponownie. Ponownie badaniom towarzyszyła kamera programu „Było, nie minęło…” Adama Sikorskiego. Badania terenowe, połączone z kwerendą archiwalną i relacjami świadków, doprowadziły do zlokalizowania miejsca 5 masowych mogił, w których znajdują się szczątki 300 osób, w tym żołnierzy KOP.

Trwają ustalenia, szczątki ilu żołnierzy KOP przeniesiono w to miejsce. W sprawie tej mamy wątek włodawski – w zlokalizowaniu tego miejsca ogromny wkład miały badania archiwalne i terenowe Adama Panasiuka, który o sprawie ekshumowanych zwłok żołnierzy KOP mówił już od kilku lat.

– Przygotowując monografię wsi mojej gminy cały czas natrafiałem na relacje o pochówkach mordowanych żołnierzy KOP, trafiłem też na dwie osoby, które opowiedziały mi, że zaraz po zakończeniu wojny mogiły, m.in. żołnierzy KOP, były ekshumowane. Kolejny dowód znalazłem w chełmskim archiwum – były to szczegółowe sprawozdania wójta o mogiłach na terenie gminy. Na konferencji w lubelskim ratuszu miałem referat na ten temat, sprawą tą zainteresował się też Mariusz Kamiński z Radia Lublin, który nagrał na ten temat reportaż.

Moje dociekania, kopie dokumentów i nagrania świadków wysłałem do IPN. Niestety, sprawą tą nie zajęła się żadna instytucja, a od IPN nawet nie otrzymałem odpowiedzi. Gdyby nie ppłk Józef Ledzianowski nic by się w tej sprawie nie poruszyło. Po zeszłorocznej wizycie podchorążych z AWL natrafiłem na kolejne dowody – był to protokół z wtórnej ekshumacji i zdjęcie mogił. Mamy też wiele nowych relacji. Często nowe informacje świadkowie przypominają sobie dosłownie przed kamerą „Było, nie minęło…”. Tym sposobem udało się nam zlokalizować

5 mogił zbiorowych. Teraz przed nami żmudna robota uzupełniania i porządkowania dowodów, które doprowadzą do upamiętnienia tego miejsca. (pk)