W Sielcu, gmina Leśniowice, niedaleko Kapliczki Św. Anny, na pozostałościach starego cmentarza unickiego, stoją ruiny unickiej cerkiewki. Zarówno cmentarz jak i cerkiew są zapomniane i zaniedbane, a to już wina nie tylko czasu…
W tym miejscu kryje się wiele tajemnic i tragedii czasów Powstania Styczniowego. Na Ziemi Chełmskiej stoczono wtedy ponad 20 bitew i potyczek. 16 lutego 1864 roku w Kumowie w gminie Leśniowice miała miejsce ostatnia bitwa Powstania Styczniowego na Ziemi Chełmskiej. W ruinach zamku w Sielcu (obecnie jest tam jedynie basteja i fragment muru kurtynowego) działał szpital powstańczy. Zmarli w tym szpitalu byli grzebani na starym unickim cmentarzu przy cerkwi w pobliżu Kapliczki Św. Anny, zwanej również Kapliczką na wodzie, która niedawno została odrestaurowana przez gminę.
Tu pochowano powstańczych bohaterów
Ludwik hr. Mycielski urodzony w 1837 roku w Chocieszewicach w Wielkim Księstwie Poznańskim na wieść o wybuchu powstania, przez Kraków przedostał się do Królestwa Polskiego, do obozu Langiewicza w Goszczy. Mianowany rotmistrzem brał udział w organizowaniu powstańczej kawalerii. Kilkakrotnie przekraczał granice Królestwa Polskiego. Rany otrzymane w bitwach i potyczkach, w których uczestniczył leczył w Galicji. Gdy po raz trzeci przekroczył granicę, wstąpił do oddziału Tomasza Wierzbickiego, gdzie objął dowództwo nad jazdą.
Z Wierzbickim najpierw walczył pod Turobinem i Skierbieszowem, aż w końcu trafił pod Chełm. Powstańcy mieli w planie zdobycie Chełma i zorganizowanie polskiego ośrodka oporu. Na przełomie października i listopada 1863 roku na przedpolach Chełma natknęli się na 32 roty Moskali pod dowództwem płk. Emanowa, dowódcy garnizonu chełmskiego. 2 listopada 1863 roku z rozkazu Wierzbickiego rotmistrz Mycielski na czele niewielkiego oddziału konnego wyruszył na rekonesans w okolice Strachosławia. Pod Mołodutynem oddział natknął się na rosyjskich dragonów.
Podczas potyczki, Mycielski cięty dwukrotnie pałaszem spadł z konia i został zarąbany przez rosyjskich dragonów. Obok niego padł też inny oficer, porucznik Seweryn Finke z Lublina. Zachowała się relacja świadka śmierci Ludwika Mycielskiego: …”Z nieodłącznym i wiernym przyjacielem, młodym Finke z Lublina, odrąbując się na prawo i lewo, zasłaniając jeden drugiego, wspiąwszy konie chcieli się przedrzeć przez otaczające ich bagna. Ludwik cięty w lewą rękę zaledwie mógł nią konia kierować, prawą zasłaniał się pałaszem, wreszcie koń jego zapadł się w trzęsawisku, obaj otoczeni zostali przez Moskali.
Nie chcieli się poddać i obaj zostali zarąbani. Rodzice Finkego odnaleźli zwłoki syna i razem z Ludwikiem złożyli je w jednym grobie na cmentarzu małej grecko-unickiej cerkiewki.” Rodzina Ludwika Mycielskiego dość długo nie wiedziała o miejscu jego śmierci i pochówku. Do ich majątku w Chocieszewicach dochodziły różne, najczęściej sprzeczne wiadomości. Dopiero po latach ktoś z rodziny trafił do parafii w Kumowie i tu odnalazł parafialną księgę zgonów. Pod numerem 105 jest wpis sporządzony przez księdza Leonarda Puczkowskigo, zastępcę proboszcza parafii w Kumowie. Zapisano tam: „Działo się to w Kumowie dnia czwartego listopada 1863 roku o godzinie trzeciej po południu.
Stawili się Edmund Boznański Rządca Dóbr Sielca, lat czterdzieści ośm mający i Wincenty Malinowski, gorzelany lat trzydzieści siedem liczący, obydwaj w Sielcu zamieszkali i oświadczyli, iż w dniu drugim bieżącego miesiąca i roku o godzinie jedenastej przed południem umarł we wsi Strachosław Ludwik hr. Mycielski lat trzydzieści dwa mający (faktycznie miał 26 lat) pochodzący z Księstwa Poznańskiego ze wsi Chocieszewice, …Po przekonaniu się naocznym o zejściu Ludwika Hrabiego Mycielskiego Akt ten przeczytany Stawającym, podpisany został przez nas i Stawających”. Pochówkiem zajęli się ludzie z majątku Sielec. Rotmistrza Ludwika hr Mycielskiego i porucznika Seweryna Finke pochowano w podziemiach cmentarnej cerkiewki. W parafialnej księdze zgonów jest podobny wpis pod numerem 106 dotyczący Seweryna Finke.
Za wolność naszą i waszą
Porucznik Giovanni Battista Belotti, oficer Garibaldiego na wieść o wybuchu Powstania Styczniowego zgłosił się na ochotnika. Otrzymał przydział do formujących się oddziałów (partii) Marcina Borelowskiego ps. Lelewel, złożonych z około 1000 ochotników różnej narodowości. W liście do brata pisał:” Mimo, że ludzie niechętni „partii czynu” malują przyszłość naszej wyprawy w najczarniejszych kolorach i wzdychają nad naszym ryzykanctwem, ja jestem dobrej myśli. Spodziewam się wszystkiego najlepszego, ale jestem gotowy nawet na największą katastrofę.”
W szeregach tego oddziału operował w południowej części województwa lubelskiego. Początkowo odnosili zwycięstwa m.in. 3 września 1863 pod Panasówką koło Zwierzyńca. Trzy dni później pod Sowią Górą koło Batorza oddział został otoczony przez wroga. W walce poległ dowódca, a żołnierze na własną rękę dotarli do innych oddziałów. Porucznik Belotti trafił do oddziału Kozłowskiego i Wierzbickiego. 2 listopada oddział ten starł się pod Mołodutynem koło Chełma z kolumną wojsk rosyjskich.
W czasie potyczki został ciężko ranny porucznik Belotti. Nieprzytomny trafił do szpitala powstańczego w Sielcu, gdzie następnego dnia zmarł. Pochowany został na cmentarzu unickim koło cerkwi. 16 lutego 1864 roku pod Kumowem miała miejsce ostatnia bitwa Powstania Styczniowego na Ziemi Chełmskiej. Polegli w niej powstańcy też zostali pochowani na tym cmentarzu. Niestety po powstańczych mogiłach na unickim cmentarzu nie ma już śladu. Z unickiej cerkwi pozostały jedynie fragmenty murów. To ludzie zdewastowali to, co było, a czas zrobił swoje. A pamięć też zawiodła… Juliusz Stachira







![Patriotycznie w Łopienniku [GALERIA]](https://www.nowytydzien.pl/wp-content/uploads/2025/12/patriotycznie-i-bez-wojen-4-218x150.jpg)























