Takie święta…

Czwartek, cztery dni przed wigilią. Na chełmskich ulicach ciasnota i korki, w marketach – oblężenie. Wszędzie mnóstwo ludzi obładowanych sprawunkami. Ale nie wszyscy mają za co wyprawić świąt. Są tacy, którym brakuje pieniędzy nawet na wykupienie recepty. W takiej sytuacji była pani Maria, emerytka z Chełma. Rozczarowana zadzwoniła do naszej redakcji. Jej emerytura przelewana jest zawsze 25 dnia miesiąca. W grudniu to pierwszy dzień świąt – Boże Narodzenie.


– Patrzę, jak ludzie chodzą z siatkami wypełnionymi świątecznymi sprawunkami i płakać mi się chce – mówi chełmianka. – O drogich prezentach nie ma mowy, ale ja też chciałabym coś kupić i przygotować na świąteczny stół. W domu leżą niezrealizowane recepty. Muszę wykupić zwłaszcza leki dla męża, który cierpi na nowotwór złośliwy. Ale na razie nie mam za co, bo czekam na wypłatę emerytury.

W banku powiedzieli mi, że skoro termin przypada na 25 grudnia, to emerytura powinna przyjść z ZUS-u najpóźniej w poniedziałek, czyli w wigilię. Co ja zdążę wtedy kupić, ugotować? W tej sytuacji ZUS powinien pomyśleć o emerytach i wypłacić im świadczenia trochę wcześniej.

Małgorzata Korba, regionalny rzecznik ZUS w województwie lubelskim, informuje, że w Oddziale ZUS w Biłgoraju (któremu podlega chełmski inspektorat ZUS) w terminie płatności przydającym na 25 dzień miesiąca swoje świadczenia otrzymuje ponad 40 tys. klientów.

– Nam również zależy na tym, aby emeryci i renciści dostali swoje świadczenia odpowiednio wcześniej przed świętami – mówi rzecznik Korba. – Dlatego już dawno zaplanowaliśmy, że wypłaty zrealizujemy z większym niż zwykle wyprzedzeniem.

Już w środę oddział ZUS w Biłgoraju przekazał emerytury i renty na pocztę, żeby listonosze mogli wcześniej dostarczyć je naszym klientom. Natomiast wypłaty na rachunki bankowe zrealizowaliśmy w piątek rano, i jeszcze tego samego dnia znajdą się na kontach emerytów i rencistów.

Biednym wiatr w oczy

Pani Maria odetchnęła z ulgą. Zwraca jednak uwagę na trudną sytuację seniorów utrzymujących się z niewielkich emerytur.

– To smutne, że po czterdziestu latach pracy człowiek musi liczyć dosłownie każdy grosz, a czasami nawet wybierać, które lekarstwa wykupić, żeby wystarczyło pieniędzy na cały miesiąc – mówi nasza Czytelniczka.

– Nie żałujemy nikomu, ale gdy patrzy się, jak młodzi ludzie nie pracują, tylko żyją ze świadczeń od państwa, czasem kłuje w sercu. Bo nasze pokolenie ciężko pracowało przez całe życie. Pracownicy budżetówki walczą o podwyżki, ale my, emeryci, nie mamy siły przebicia. Jesteśmy starzy i schorowani. Zawsze chodziłam na wszystkie wybory, ale teraz już chyba przestanę.

Takie historie są za każdym „chełmskim rogiem”. Wiele osób starszych w trudnej sytuacji nie zabiega o wsparcie, nie potrafi prosić o pomoc, żyje w samotności i cierpi. W ubiegłym roku opisywaliśmy historię starszej pani, której w sklepie zabrakło parę groszy, aby kupić na święta ryż. Ze łzami w oczach odeszła od kasy i odłożyła produkt na półkę… (mo)