Tańcowanie bliżej swoich… wyborców

„Wyprowadzenie” Balu Chłopskiego, sztandarowej partyjnej imprezy Piotra Deniszczuka, poza powiat chełmski odbiło się podobno na frekwencji i sprowokowało samych działaczy PSL do krytycznych komentarzy pod adresem organizatorów. – Właśnie przez dużą frekwencję musieliśmy przenieść bal – tłumaczy się P. Deniszczuk. Ale inni zauważyli, że imprezę zorganizował bliżej swoich wyborców.

Czyżby formuła Balu Chłopskiego, sztandarowej partyjnej imprezy Piotra Deniszczuka, szefa chełmskich ludowców, wyczerpała się? Organizowany przez ostatnie lata w Pawłowie pod Rejowcem Fabrycznym bal przyciągał rzesze ludowych działaczy i sympatyków PSL. W tym roku imprezy w powiecie chełmskim nie było. Zabawę przeniesiono do Urszulina w sąsiednim powiecie włodawskim, co podobno odbiło się na frekwencji i sprowokowało kąśliwe komentarze pod adresem organizatorów. A to, że impreza jest bliżej domu starosty (ten mieszka w Wygodzie pod Wierzbicą) a to, że na imprezie jest coraz więcej „chłopów” z Chełma, a nie z terenu, na których przychylności wcześniej zależało Deniszczukowi. Ale faktycznie przez miejsce i odległość do Urszulina z imprezy zrezygnowało wiele osób z oddalonych gmin Leśniowice, Wojsławice i Żmudź. Najwięcej gości pojawiło się za to z gminy Wierzbica i Sawin, czyli okręgu wyborczego P. Deniszczuka. To na głosy tych działaczy Deniszczuk liczy w najbliższych wyborach.
– Zmiana lokalizacji spowodowała, że na balu pojawiło się 70 proc. całkiem nowych osób – mówi Deniszczuk. – A przenieśliśmy lokalizację właśnie z powodu ogromnej frekwencji, jaka towarzyszy imprezie i problemowi z pomieszczeniem tak dużej liczby gości w chełmskich lokalach. W Urszulinie się zmieściliśmy.
Deniszczuk mówi, że nastroje podczas balu były przednie. – Gotowość bojowa jest. Ustaliliśmy, że wygrywamy jeszcze raz wybory do powiatu, wszystko podsumowane – śmieje się z krytyków starosta. Bogumił Fura