Policja ustalił kto siedział za kierownicą Opla, który w miniony poniedziałek śmiertelnie potrącił rowerzystę w Kulczynie Kolonii (pow. włodawski) i odjechał z miejsca wypadku. To 32-letni mieszkaniec gminy Hańsk. Niedługo po wypadku miał we krwi ponad 2 promile alkoholu. Wczoraj decyzją sądu podejrzany został aresztowany. Grozi mu do 20 lat więzienia.
To tej tragedii doszło w poniedziałek, po godzinie 18.00. Włodawscy policjanci otrzymali zgłoszenie o leżącym na poboczu mężczyźnie nie dającym oznak życia. Obok znajdował się rower, co wskazywało, że doszło do potrącenia. Niestety, na pomoc dla rowerzysty, którym okazał się 54-letni mieszkaniec gminy Hańsk, było za późno. Mężczyzna zmarł na miejscu w wyniku odniesionych obrażeń. Kierowca, zamiast udzielić pomocy i wezwać służby, oddalił się z miejsca wypadku. – Na miejscu policjanci zabezpieczyli fragmenty pojazdu, które doprowadziły ich do uszkodzonego Opla Astry. Niedługo później zatrzymano dwóch mieszkańców gminy Hańsk, którzy jechali tym samochodem w chwili tragedii. Obaj byli pijani. 25-latek miał ponad 2,5 promila alkoholu w organizmie, a 32-latek ponad 2 promile. Początkowo żaden z nich nie przyznał się do kierowania autem. – Przeprowadzone przez włodawskich kryminalnych działania pozwoliły ustalić, że to 32-latek kierował Oplem w momencie wypadku i zbiegł z miejsca zdarzenia nie udzielając pomocy rowerzyście – informuje aspirant Daniela Giza-Pyrzyna z KPP we Włodawie. – Wczoraj mężczyzna został doprowadzony do Sądu Rejonowego we Włodawie. Jego decyzją podejrzany najbliższe 3 miesiące spędzi w tymczasowym areszcie. Za spowodowanie śmiertelnego wypadku w stanie nietrzeźwości i ucieczkę z miejsca zdarzenia kodeks karny przewiduje karę do 20 lat pozbawienia wolności. Red, źródło, film i fot. KPP we Włodawie

































