Na początku września mieszkańcy Rogatki w gminie Dubienka alarmowali, że na jednym ze słupów energetycznych, w bocianim gnieździe, leży martwy ptak. Gmina miała zainteresować się sprawą, ale truchło jak leżało, tak leży. Mieszkańcy martwią się, że jak nie zostanie usunięte w przyszłym roku bociany do tego gniazda już nie wrócą.
Mieszkańcy, którzy prosili nas o zainteresowanie się sprawą, nie kryją rozczarowania, że do tej pory nikt nie podjął żadnej interwencji.
– Bociany naszą gminę Dubienką upodobały sobie szczególnie, w Skryhiczynie rokrocznie odbywa się nawet Święto Bociana. Jak widać, chętnie chwalimy się piękną przyrodą, ale kiedy trzeba jej pomóc, zainteresowania brak – komentują.
Urzędnicy zapewniają, że nie pozostawili tego zgłoszenia bez reakcji. Jeszcze we wrześniu zwrócili się do zakładu energetycznego w Chełmie o usunięcie padłego ptaka, ponieważ słup należy do PGE. Otrzymana odpowiedź nie była satysfakcjonująca.
– Energetycy odmówili, tłumacząc, że nie mają odpowiednich środków i zabezpieczeń. Stwierdzili, że pracowników należałoby wyposażyć w sprzęt sanitarno-epidemiologiczny, a truchło i kombinezony trzeba byłoby potem zutylizować, co też jest problematyczne. Dodano jedynie, że jeśli to my zdecydujemy się na zdjęcie ptaka, mogą na czas działań wyłączyć prąd. To „odbijanie piłeczki”. A co gdyby bocian znalazł się na liniach energetycznych? Wtedy też PGE by go nie usunęło? W naszym przypadku wystarczyłaby zwyżka i 2-metrowy kij, którym można byłoby strącić ptaka na ziemię. Utylizacją zajęlibyśmy się my i byłoby po problemie – mówią urzędnicy. Dodają, że gmina sama nie jest w stanie usunąć martwego ptaka, bo nie posiada odpowiedniego sprzętu.
Zapytaliśmy biuro prasowe PGE, czy spółka zamierza podjąć w tej sprawie jakiekolwiek działania.
„PGE Dystrybucja, ze względów sanitarnych, nie może zajmować się usuwaniem martwych ptaków gniazdujących na infrastrukturze Spółki. Na wniosek Wydziału Środowiska powołanego w Urzędzie Gminy, energetycy Spółki mogą dokonać wyłączenia napięcia na linii i nadzorować bezpieczne wykonywanie prac związanych z problemem opieki nad dzikim ptactwem” – czytamy w odpowiedzi.
Jak przyznają urzędnicy, od wiosny do jesieni otrzymują wiele zgłoszeń dotyczących bocianów, również tych osłabionych czy porzuconych. Zdarza się też, że mieszkańcy dokarmiają ptaki w dobrej wierze, co niestety często przynosi odwrotny skutek, bo ptaki wracają po pożywienie zamiast radzić sobie samodzielnie.
Przypomnijmy, że podobna sytuacja miała miejsce wiosną br. w Gotówce w gminie Ruda-Huta. Tam również na słupie energetycznym, tuż obok zabudowań, utknął martwy młody bocian. Jego ciało w upale zaczęło się rozkładać, a mieszkańcy skarżyli się na odór. Sprawę rozwiązano dopiero dzięki determinacji ich samych.
– Wykonaliśmy dziesiątki telefonów, ale się udało. Dzięki współpracy energetyków i strażaków w końcu udało się rozwiązać problem. Jesteśmy im ogromnie wdzięczni – mówili wówczas nasi Czytelnicy z Gotówki.
Może w Dubience uda się jednak pójść za przykładem Gotówki. (w)






























