Uczeń terroryzuje podstawówkę cd.

Od ponad roku SP w Rudniku zmaga się z problemem agresji jednego z uczniów. Chłopak, dziś uczeń klasy czwartej, wyzywa inne dzieci, szarpie, przewraca, zakłóca prowadzenie lekcji. Jego ostatni wybryk, kiedy założył koleżance na głowę worek na śmieci, zakończyła się interwencją pogotowia i policji. – Najlepszym na ten moment rozwiązaniem zdaje się być zorganizowanie chłopcu indywidualnego nauczania – mówi Marian Żarnowski, dyrektor SP w Rudniku.

O problemie zrobiło się głośno w całej gminie po petycji, którą przed miesiącem zdesperowani rodzice uczniów SP w Rudniku złożyli w urzędzie gminy. Rodzice poprosili o zamontowanie w szkole i wokół budynku monitoringu. – Monitoring ograniczałby ryzyko przemocy i wandalizmu, i umożliwiałby szybkę reakcję na takie zagrożenia, a także stanowił materiał dowody, pozwalający ustalić przebieg zdarzeń w sposób bezsporny. Tu chodzi o bezpieczeństwo dzieci.

Oczekujemy, że gmina weźmie odpowiedzialność za tę sytuację, podejmie realne działania i pozytywnie rozpatrzy nasz wniosek – napisali autorzy petycji. Wystąpieniem zajęli się radni na listopadowej sesji, a następnie szczegółowo sprawę analizowała komisja oświaty. Ostatecznie postanowiono, że gmina nie spełni prośby rodziców.

– Wydaje się zresztą, że monitoring nie rozwiązał by problemu, i tak nie można go np. zainstalować w klasach – mówi Marian Żarnowski, dyrektor SP w Rudniku. Monitoring miałby sens, gdy agresor nie był znany i dopiero za sprawą kamer udałoby się go zidentyfikować. To jednak nie ten przypadek. Imię i nazwisko chłopca, który od kilkunastu miesięcy terroryzuje SP w Rudniku jest doskonale znane. – Dziś to uczeń klasy czwartej, ale problem z jego zachowaniem jest przynajmniej od roku – przyznaje dyr. Żarnowski.

Dziecko ma często wpadać w szał, i to raczej bez powodu. Staje się wówczas agresywne wobec kolegów i koleżanek.

– Chłopiec wpada w taką agresję, że nie przebiera w słowach i czynach, inicjuje bójki, popycha inne dzieci, wywraca je. Stwarza też problemy na lekcjach. Chodzi po sali, rzuca przedmiotami, przeszkadza w procesie dydaktycznym – opowiada dyrektor. Szkoła oczywiście o problemach z chłopcem od razu poinformowała jego rodziców. – Ci poszli z dzieckiem do poradni psychologiczno-pedagogicznej, ale tam nie stwierdzono żadnych dysfunkcji – zauważa Żarnowski.

Wszelkie granice przekroczone zostały 26 listopada. Czwartoklasista miał wówczas nałożyć na głowę jednej z uczennic worek na śmieci i zacząć ją szarpać. Do szkoły przyjechała policja i karetka pogotowia. Na szczęście dziewczynce nic poważnego się nie stało, ale z pewnością mocno się wystraszyła. Apele rodziców uczniów, by w końcu ktoś skutecznie rozwiązał problem są jak najbardziej zrozumiałe.

– Sprawą tego chłopca od jakiegoś czasu zajmuje się sąd rodzinny, ale nie wydaje on żadnych nakazów, a jedynie sugestie co robić, np. przenieść dziecko do innej szkoły. Problem w tym, że żadna szkoła z terenu naszej gminy nie chce go przyjąć, a do Krasnegostawu jest dla rodziców za daleko – mówi dyrektor SP w Rudniku.

Ostatecznie stanęło na tym, że na ten moment najlepiej by było, i dla agresywnego chłopca i dla innych uczniów, by przeszedł on na nauczanie indywidualne. – To jednak muszą załatwić jego rodzice, zachęcamy ich, by tak zrobili. Trzeba jednak przyznać, że od incydentu z 26 listopada chłopiec zachowuje się lepiej – podsumowuje dyrektor Żarnowski. (kg)