Urzędniczka zasłabła w pracy

56-letnia urzędniczka chełmskiego ratusza z Departamentu Geodezji, Kartografii, Nieruchomości, Architektury i Budownictwa w czwartek, 13 czerwca, trafiła do szpitala, bo zasłabła. Nie wiadomo, czy przyczyną jej złego stanu zdrowia były panujące upały, jednak urzędnicy pracujący na najwyższym piętrze budynku magistratu w minionym tygodniu bardzo narzekali na trudne warunki pracy.

Ostatnie upały dały się chyba wszystkim mocno we znaki. Warunki pracy w wielu miejscach, gdzie pomieszczenia nie są klimatyzowane, były bardzo ciężkie. Pracownicy szukali wszelkich sposobów, by się ochłodzić, ale popularne biurowe wentylatory – wiatraki nie zdawały egzaminu.

W czwartek, około godz. 14.20, do chełmskiego magistratu została wezwana karetka pogotowia. Jak ustaliliśmy, w łazience zasłabła 56-letnia urzędniczka, pracownica Departamentu Geodezji, Kartografii, Nieruchomości, Architektury i Budownictwa, mieszczącego się na najwyższym, trzecim piętrze budynku urzędu miasta. Na ciężkie warunki pracy w pomieszczeniach na tym piętrze, zwłaszcza tych od południowej strony, urzędnicy mocno narzekali. – W pokojach nie ma klimatyzatorów, a wentylatory choć pracują na pełnych obrotach, niewiele dają. Warunki są bardzo ciężkie – dowiedzieliśmy się od jednego z urzędników.

Nie wiadomo, czy 56-latka zasłabła, bo temperatura w pomieszczeniu, w którym przebywała, była zbyt wysoka. Kobietę karetka przewiozła do szpitala. Jak dowiedzieliśmy się, urzędniczka niewiele pamięta z tego, co się wydarzyło. Urząd sprawy nie komentuje. Po odwiezieniu kobiety do szpitala, dyrektor Departamentu Radosław Wnuk, po konsultacji z prezydentem, miał zwolnić pracowników wcześniej do domów.

Małgorzata Grzegorczuk, sekretarz miasta, zapewnia, że pracownicy z najbardziej nasłonecznionych pomieszczeń z Departamentu Geodezji, Kartografii, Nieruchomości, Architektury i Budownictwa zostali przeniesieni do klimatyzowanej sali konferencyjnej na drugim piętrze. – Zdajemy sobie sprawę z panującej temperatury zarówno na zewnątrz, jak i wewnątrz, staramy się zrobić wszystko, by urzędnicy mieli jak najlepsze warunki do pracy. Zapewniliśmy wszystkim zimne napoje – twierdzi sekretarz.

Do gabinetu zajmowanego w ostatnim czasie przez wiceprezydenta Andrzeja Kosińca, wyposażonego w klimatyzację, mieli z kolei trafić urzędnicy z Departamentu Edukacji i Sportu. Wiceprezydent natomiast miał wrócić na drugie piętro do gabinetu, w którym wcześniej już pracował, w sekretariacie prezydenta miasta.

– Klimatyzatory znajdują się w nielicznych pomieszczeniach. Pokoje są wyposażone w rolety bądź żaluzje, które chronią przed światłem słonecznym, a także w wiatraki. W ekstremalnych sytuacjach osoby pracujące na ostatnim piętrze budynku, gdzie panuje najwyższa temperatura, są zwalniane wcześniej do domu – stwierdził z kolei Daniel Domoradzki, p.o. dyrektora Gabinetu Prezydenta Chełma. (s)