V LIGA. Ścisk w czołówce

Szlagier w Wierzbicy na remis


OGNIWO WIERZBICA – BUG HANNA 1:1 (1:0)

1:0 – Knot (18), 1:1 – Chwedoruk (68).

OGNIWO: Zagraba – Kłos, Pilipczuk, Pełczyński, Siwek, Jusiuk (75 Stańczuk), Chlebiuk (75 Dzierba), Sobów, Knot, Klimowicz (67 Szanfisz), Bąk. Trener – Krzysztof Bodziak.

BUG: Żmudziński – Trochimiuk, Żakowski, Babkiewicz (70 Ignatiuk), Masztaleruk, J. Jawroski (80 Garal), Mikulski, Wysokiński, Sthybel, A. Jaworski, Chwedoruk. Trener – Paweł Oponowicz.

Czerwona kartka: Stańczuk (O) w 88 min. za dwie żółte.

W sobotę w Wierzbicy spotkali się aktualny lider chełmskiej okręgówki – Ogniwo, z niedawnym – Bugiem Hanna. Od początku minuty swój styl gry narzucili podopieczni Krzysztofa Bodziaka. – Tradycyjnie już w tym sezonie przed pierwszą szansą na gola dla nas stanął nasz lewy obrońca Cezary Siwek – opowiada Artur Wawruszak, kierownik drużyny z Wierzbicy. – W 8 min. Czarek po rzucie rożnym uderzał piłkę głową, ale minimalnie chybił – dodaje. Minęło kolejne osiem minut i Ogniwo znów miało „setkę”. Z 5 m na bramkę Żmudzińskiego strzelał Karol Knot, lecz jego uderzenie zablokował jeden z obrońców Bugu, do piłki dopadł Michał Jusiuk, ale i jego dobitka została zablokowana. W 18 min. gospodarze dopięli swego. Wspomniany Jusiuk popisał się techniczną wrzutką nad obrońcami gości, futbolówka spadła wprost pod nogi Knota, który strzałem z 5 m nie dał szans bramkarzowi zespołu z Hanny.

– Objęliśmy zasłużone prowadzenie, ale przed przerwą powinniśmy zdobyć kolejne bramki – zauważa Wawruszak. W 21 min. groźnie z dystansu uderzali Karol Sobów i Knot, ale wynik nie uległ zmianie. W 24 min. Chlebiuk strzelał z 14 m, lecz Żmudziński kapitalnie interweniował. Minęła minuta i Chlebiuk znów zdecydował się na strzał, tym razem z 20 m, jednak przestrzelił. W 35 min. Bug po raz pierwszy groźnie zaatakował. Na indywidualną akcję zdecydował się Arkadiusz Jaworski, który minął kilku zawodników Ogniwa, lecz nie pokonał Rafała Zagraby. Dwie minuty później powinno być 2:0. Sobów uderzał głową z 3 m, ale bramkarz gości znów był na posterunku.

– Pierwsza połowa to była nasza zdecydowana dominacja. Byliśmy lepsi pod każdym względem: motorycznym, posiadania piłki, stwarzanych sytuacji. Graliśmy bardzo aktywnie, wysokim pressingiem, co niestety miało swoje konsekwencje w drugiej połowie – mówi Wawruszak.

Między 46, a 60 min. na boisku nie działo się nic ciekawego. W 62 min. przed kolejną szansą na gola stanął Siwek. Obrońca Ogniwa strzelał głową, jednak Żmudziński nie dał się zaskoczyć. Mało tego Siwek dopadł jeszcze do odbitej przez bramkarza Bugu piłki, lecz jego dobitka była niecelna. W 68 min. dość słabo dotychczas grający goście, niespodziewanie wyrównali. Mateusz Chwedoruk zdecydował się na uderzenie z narożnika pola karnego, piłka po drodze otarła się o jednego z zawodników gospodarzy i ostatecznie odbijając się od słupka wpadła do bramki. – W tym momencie to goście osiągnęli przewagę, my opadliśmy z sił – przyznaje Wawruszak.

Bug zaatakował, ale był nieskuteczny. W 88 min. z boiska za dwie żółte karki wyleciał Stańczuk i Ogniwo kończyło zawody w dziesiątkę. Minutę później goście mogli objąć prowadzenie. Z 20 m z rzutu wolnego uderzał Chwedoruk, jednak Zagraba kapitalnie interweniował. – W doliczonym czasie gry mieliśmy dwie szanse na gola – mówi Wawruszak. – W 93 min. po trzecim już strzale głową Siwka jeden z zawodników Bugu wybił piłkę z linii bramkowej, a minutę później Knot groźnie dośrodkował piłkę w pole karne, lecz nikt nie zamknął akcji. Pozostał niedosyt, powinniśmy dziś wygrać – ocenia kierownik drużyny Ogniwo Wierzbica. Warto dodać, że Bug grał ostro. Żółte kartki w zespole gości obejrzało aż sześciu zawodników (Wysokiński, Masztaleruk, Shtybel, J. Jaworski, Mikulski, Trochimiuk) oraz dyskutujący z sędzią trener Paweł Oponowicz. (kg)

Całą robotę wykonał… trener

FRASSATI FAJSŁAWICE – UNIA REJOWIEC 2:3 (1:0)

1:0 – Kostka (42), 1:1 – Szajduk (67 karny), 2:1 – Chruściel (77), 2:2 – Sąsiadek (78), 2:3 – Suszek (90 samobójcza).

FRASSATI: Urbańczyk – K. Przebirowski (88 B. Błaziak), Suszek, P. Przebirowski, Ciempiel (84 Krzykała), Młynarczyk, Karol Błaziak (73 Dunda), Chruściel, S. Gieracz, Gęca, Kostka (73 Przybylski). Trener – Rafał Robak.

UNIA: Pastuszak – J. Czerwiński (80 D. Karauda), Kloc, Brzezicki, Paśnik (70 Terlecki), A. Czerwiński, Pawlicha, Szajduk (65 Sąsiadek), Chybiak, Wojciech Rossa, Szczepanik. Trener – Tomasz Sąsiadek.

Unia Rejowiec wywiozła z Fajsławic trzy punkty, choć, jak przyznaje kierownik drużyny Marcin Palonka, zagrała chyba najsłabszy mecz w sezonie. – Mieliśmy dziś trochę szczęścia, zwłaszcza w końcówce meczu – mówi Palonka. Frassati grało lepiej, szczególnie w pierwszej części spotkania, ale w 25 min. omal nie straciło bramki. Z 16 m w poprzeczkę trafił Paweł Paśnik. Gospodarze dopięli swego w 42 min. Kamil Brzezicki stracił piłkę, dopadł do niej Patryk Kostka, który w sytuacji „sam na sam” z Adrianem Pastuszakiem strzelił gola na 1:0.

Po zmianie stron śmielej zaatakowała Unia. W 67 min. w polu karnym gospodarzy faulowany był Adrian Czerwiński i Paweł Szajduk pewnie wykorzystał „jedenastkę”. Nie załamało to podopiecznych Rafała Robaka, którzy jeszcze raz rzucili się do ataku. W 77 min. na uderzenie z ok. 25 m zdecydował się Piotr Chruściel. – Strzelił mocno w samo okienko, nie do obrony – komentuje Palonka. Wystarczyła minuta, by Tomasz Sąsiadek, grający trener zespołu z Rejowca, który na murawie zameldował się kilka chwil wcześniej, doprowadził ponownie do remisu. – Tomek zdecydował się na strzał z 10 m z tzw. długi róg. Strzelił na tyle mocno i precyzyjnie, że bramkarz gospodarzy nie zdążył skutecznie zareagować – opowiada Palonka.

Wydawało się, że mecz zakończy się wynikiem 2:2, z którego goście powinni być zadowoleni. Tymczasem w 90 min. uśmiechnęło się do nich szczęście. Sąsiadek zdecydował się na strzał zza szesnastki, piłkę po drodze trącił Jakub Suszek, co zupełnie zmyliło Piotra Urbańczyka. Trzy punkty pojechały do Rejowca, ale porażkę Frassati należy uznać za dość pechową. Mało tego goście, choć przez większą część meczu grali słabo, mogli wygrać nawet 4:2. W 4 min. doliczonego czasu gry, gdy podopieczni Rafał Robaka rzucili całe siły do ataku, Sąsiadek przejął piłkę w środku boiska i znalazł się w sytuacji „sam na sam” z bramkarzem gospodarzy. – Trafił jednak w poprzeczkę, a po chwili sędzia zakończył zawody – opowiada Palonka. (kg)

Derby dla Ruchu

RUCH IZBICA – HETMAN ŻÓŁKIEWKA 2:0 (0:0)

1:0 – Widz (75 samobójcza), 2:0 – B. Jaremek (80).

RUCH: Sasim – Kalita, Frącek, Blonka (40 Kaszak), Czochrowski, G. Lewandowski, Śliwa (60 B. Jaremek), Babiarz, Wlizło, Pawlak, Gałka (80 Zaprawa). Trener – Roman Blonka.

HETMAN: Ścibak – Gieleta, Widz, Szymonek, Małek (71 Mielniczuk), Rycerz, Puchala, Sawicki, Basiak, K. Prus (46 Emerla), Koprucha. Trener – Damian Koprucha.

W niedzielę w Izbicy doszło do derbów powiatu krasnostawskiego. Miejscowy Ruch podejmował Hetmana Żółkiewkę. Niestety, spotkanie rozczarowało. – Wygraliśmy i to jest oczywiście dla nas najważniejsze, ale trzeba przyznać, że mecz nie stał na wysokim poziomie – powiedział po ostatnim gwizdku Roman Blonka, trener Ruchu. – Sporo było walki w środkowej części boiska, dość mało klarownych sytuacji podbramkowych. W mojej ocenie mieliśmy jednak optyczną przewagę, no i w końcówce dopięliśmy swego – dodaje.

W pierwszej połowie celowniki gospodarzy były źle ustawione. Groźnie z dystansu strzelali Maciej Śliwa, Michał Gałka, dwa razy Gabriel Lewandowski, ale piłka za każdym razem mijała bramkę Hetmana. Celnie z głowy z bliska uderzał też Śliwa, ale Karol Ścibak był na miejscu. Goście w tej części spotkania przedarli się pod bramkę Sasima trzy razy. – Dwa razy strzelał Karol Prus, raz Małek, ale im też brakowało precyzji – mówi Andrzej Koprucha, kierownik drużyny z Żółkiewki.

Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie. Wciąż były to bardziej szachy niż mecz piłkarski. Najlepszą okazję do zdobycia gola miał Bartłomiej Jaremek, który trafił w poprzeczkę. W końcu przyszła 75 min. Jeden ze skrzydłowych Ruchu wrzucił piłkę w pole karne, a Widz interweniował tak niefortunnie, że pokonał własnego bramkarza. Pięć minut później było po meczu. Jaremek zdecydował się na strzał z 20 m i trafił w samo okienko. – To był piękny strzał, nasz bramkarz nie miał szans – przyznaje Koprucha. – Wracamy z Izbicy pokonani i ze sporym niedosytem. Przegraliśmy po wyrównanym meczu – uważa kierownik drużyny Hetman Żółkiewka. – Nie było to najpiękniejsze spotkanie, ale liczy się to co w siatce. Mieliśmy inicjatywę, dążyliśmy do strzelenia bramki chyba bardziej niż goście i uważam, że wygraliśmy jednak zasłużenie – podsumowuje Blonka. Po ośmiu kolejkach zespół z Izbicy ma 18 punktów, tyle co lider Ogniwo i wicelider Unia Rejowiec. (kg)

Spółdzielca wyrwał wygraną

SPÓŁDZIELCA SIEDLISZCZE – UNIA BIAŁOPOLE 2:1 (0:1)

0:1 – Zdybel (45), (45), 1:1 – Damian Orłowski (78), 2:1 – Dziewulski (83).

SPÓŁDZIELCA: Pawlak – Daniel Orłowski, Wawruszak, Damian Orłowski, Sawicki, Żuk (57 Mróz), Dziewulski (90+2 Dawid Orłowski), Antonowicz, Jędruszak, Poliszuk (90 Pasternak), Karwat. Trener – Dariusz Kuchta.

UNIA: Chwedorczuk – G. Piekaruk (55 Sz. Łukaszewski), D. Steciuk, Domińczuk (86 Charaba), Zdybel, Bureć, M. Cor, K. Cor, Ostrowski (80 Skorupa), Gąsiorowski (60 Leśnicki), J. Łukaszewski (85 K. Piekaruk). Trener – Robert Tarnowski.

Kolejny rozczarowujący mecz w wykonaniu Unii Białopole. – Mieliśmy wszystko pod względną kontrolą do 60 minuty, a potem oddaliśmy niepotrzebnie Spółdzielcy inicjatywę i rywal to wykorzystał. Zupełnie inaczej skończyłoby się to spotkanie, gdybyśmy wykorzystali sytuacje, jakie udało się nam stworzyć w pierwszej części meczu – powiedział po ostatnim gwizdku Jan Ostrowski, prezes zespołu z Białopola.

Goście dobrze zaczęli niedzielne starcie w Siedliszczu. W 4 min. Jakub Łukaszewski znalazł się w sytuacji „sam na sam” z Przemysławem Pawlakiem, ale bramkarz Spółdzielcy świetnie interweniował. W 8 min. gospodarze oddali pierwszy, lecz niecelny strzał, którego autorem był Damian Dziewulski. W 20 min. groźnie uderzał Kamil Wawruszak, jednak piłka minęła słupek bramki bronionej przez Patryka Chwedorczuka. Między 20, a 23 min. Unia biła dwa rzuty rożne, lecz nie potrafiła zamienić ich na bramki. W 40 min. Patryk Jędruszak wykonywał rzut wolny z 25 m, ale i jemu zabrakło precyzji. W 45 min. goście wyprowadzili kontrę, którą na bramkę zamienił Adrian Zdybel.

Stracony gol podziałał na gospodarzy mobilizująco. Już w 48 min. mogło być 1:1, jednak strzał Dziewulskiego z rzutu wolnego na rzut rożny wybił Chwedoruczk. Z minuty na minutę podopieczni Dariusza Kuchty zyskiwali przewagę. W 68 min. uderzenie Damiana Orłowskiego w ostatniej chwili zablokował jeden z zawodników Unii, w 72 min. Dziewulski trafił w słupek, a w 75 min. Poliszuk z 5 m uderzył w bramkarza gości. Upór gospodarzy przyniósł efekt w 78 min. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Damian Orłowski głową pokonał Chwedorczuka. Unia nie potrafiła się odgryźć. Mało tego w 85 min. Dziewulski pięknym strzałem z dystansu zapewnił Spółdzielcy trzy punkty. – Raz się wygrywa, raz przegrywa, raz remisuje, taka jest piłka – podsumowuje prezes Ostrowski. (kg)

Gole prezesa i trenera

GRANICA DOROHUSK – ZNICZ SIENNICA RÓŻANA 5:1 (4:0)

1:0 – Świderski (15), 2:0 – Krupa (20), 3:0 – Słomka (26), 4:0 – Marek Grzywna (45+1), 4:1 – K. Mazurek (77), 5:1 – M. Antoniak (84).

GRANICA: Kopeć – Piotrowski, Marek Grzywna, P. Ruszkiewicz, Gregorczuk, Swatek (66 Ł. Ruszkiewcz), M. Antoniak, Świderski, Krupa, Słomka (46 Ciechoński), A. Antoniak (80 W. Ruszkiewicz). Trener – Marek Grzywna.

ZNICZ: Karczmarek – Bryda, Basiński (80 D. Dobosz), Tywoniuk, Ciechan (82 Cichosz), Olszyna, K. Mazurek, Bas (60 Kamiński), M. Dobosz, Piotr Mazurek, Drzewiecki (46 Dąbski). Trener – Mirosław Basiński.

Po wysokiej porażce tydzień temu z Hetmanem w Żółkiewce zawodnicy Granicy zagrali dobry mecz i pewnie pokonali w Dorohusku niżej notowaną drużynę Znicza Siennica Różana.

– Pomimo wysokiego zwycięstwa w szeregach naszej drużyny pozostał spory niedosyt – zauważa Konrad Czebiera, wiceprezes Granicy. Pierwsza połowa sobotniego spotkania przebiegała pod zdecydowane dyktando gospodarzy. Wynik, już w 15 min. gry, otworzył doświadczony Grzegorz Świderski silnym strzałem zza „szesnastki”. – Drugie trafienie to zasługa naszej młodzieży. Po indywidualnej akcji Bartłomieja Gregorczuka piłkę do siatki skierował Karol Krupa – relacjonuje Czebiera. Granica cały czas atakowała i kolejne bramki były kwestą czasu. Najpierw na listę strzelców wpisał się grający prezes klubu z Dorohuska Arkadiusz Słomka, a tuż przed przerwą dośrodkowanie Dominika Swatka wykorzystał Marek Grzywna, będący z kolei trenerem Granicy.

– Drugą połowę lepiej rozpoczął Znicz, przyjezdni w końcu na dłużej potrafili zagościć w obrębie naszego pola karnego – przyznaje Czebiera. Gospodarze zadowoleni z wysokiego prowadzenia nie kwapili się do ataków i starali się przytrzymywać piłkę w środkowej części boiska. Dobre zawody rozgrywał Krupa, który mógł podwyższyć na 5:0, ale zabrakło mu precyzji. Asekuracyjna gra gospodarzy w końcu się zemściła i w 77 min. Kamil Mazurek zdobył honorową bramkę dla Znicza. W końcówce wynik na 5:1 ustalił Michał Antoniak, który pokonał Karczmarka strzałem bezpośrednio z rzutu rożnego.

– Gratulacje dla całego zespołu za zasłużone trzy punkty. Pierwsza połowa bardzo dobra. Na pewno wynik końcowy nie obrazuje ilości naszych sytuacji podbramkowych. Uważam, że powinniśmy wygrać zdecydowanie wyżej. Cieszy fakt kolejnego debiutu naszego wychowanka, Łukasza Ruszkiewicza, który pokazał się z dobrej strony. Na chwilę obecną jesteśmy w takiej sytuacji kadrowej, że debiutów w pierwszym zespole będzie zdecydowanie więcej – podsumowuje sobotni mecz trener Marek Grzywna. (kg)

Boczuliński razy cztery

AGROS SUCHAWA – START REGENT PAWŁÓW 6:1 (5:0)

1:0 – Boczuliński (8), 2:0 – B. Staszewski (10 wolny), 3:0 – Boczuliński (34), 4:0 – Boczuliński (36), 5:0 – Boczuliński (41), 5:1 – Żukowski (47), 6:1 – B. Staszewski (60).

AGROS: Oreńczuk – Lejko, B. Staszewski, Karczewski, Mikulski, Hrycak, Tomaszewski (77 Kopczewski), K. Staszewski (85 Gruszczyński), Kruk (80 Piotrowski), Węgliński (46 Książek), Boczuliński (67 Baj). Trener – Jacek Płoszaj.

START: Studziński – Jarzębski, Remiś, Kozioł, Klemka, Żukowski, Kamil Kister, Krystian Kister, Błaziak, Woźniak, Siepsiak. Trener – Krzysztof Klempka.

Tydzień temu Agros nie dał szans Hutnikowi Dubeczno wygrywając 6:0, a w ostatnią niedzielę zespół z Suchawy znów zagrał bardzo dobre zawody i tym razem odprawił z kwitkiem Start Regent Pawłów. Inna sprawa, że zarówno Hutnik, jak i Start/Regent to najsłabsze zespoły w lidze.

– Od pierwszej minuty osiągnęliśmy zdecydowaną przewagę – mówi Jacek Płoszaj, trener Agrosu. – Już po 10 minutach było 2:0, co na pewno ułatwiło nam dalszą grę i ustawiło przebieg meczu – dodaje. W 8 min. swoje show rozpoczął najlepszy na boisku Mateusz Boczuliński. Przedarł się przez pole karne gości i silnym strzałem nie dał szans Studzińskiemu. Dwie minuty później gospodarze wywalczyli rzut wolny bity z ok. 25 m. Do futbolówki podszedł Bartosz Staszewski. Strzelił tyleż mocno, co precyzyjnie i bramkarz Startu skapitulował po raz drugi.

Agros wciąż atakował, goście jedynie się bronili, próbowali wyprowadzać kontrataki, ale te szybko „gasili” zawodnicy z Suchawy. Gol na 3:0 to spora zasługa Daniela Hrycaka. – Wygarnął piłkę zawodnikowi gości w środku pola i od razu posłał ją do wychodzącego na czystą pozycję Boczulińskiego. „Mati” minął jeszcze obrońcę Startu i precyzyjnym uderzeniem zdobył kolejnego gola – opowiada Płoszaj. Dwie minuty później Boczuliński wpisał się na listę strzelców po raz trzeci. Sam ograł czterech zdezorientowanych zawodników gości i było 4:0. Mało tego, w 41 min. Boczuliński zdobył czwartą bramkę, wykorzystując sytuację „sam na sam” ze Studzińskim. – Prowadziliśmy do przerwy 5:0 i trochę to nas uśpiło. Druga połowa w naszym wykonaniu była dużo słabsza, za bardzo się rozluźniliśmy i zaraz po wznowieniu gry rywal to wykorzystał – zauważa trener Agrosu.

W 47 min. gola na 1:5 po indywidualnej akcji zdobył Żukowski, ale gospodarze dość szybko odpowiedzieli drugim trafieniem B. Staszewskiego, który ustalił wynik spotkania. – Cieszę się z naszej gry w pierwszej połowie, z drugich 45 minut jestem mniej zadowolony. Najważniejsze są jednak trzy punkty no i fakt, że wygrywamy wysoko drugie spotkanie z rzędu – podsumowuje Płoszaj. Agros mógł wygrać wyżej, po dwie dobre okazje zaprzepaścili Paweł Kruk i Kacper Kopczewski. – Straciliśmy dziś głupio kilka bramek w pierwszej części meczu i trudno to było odrobić – mówi Grzegorz Mazurek, prezes Startu Regent. – Po przerwie zagraliśmy dużo lepiej, szybko strzeliliśmy bramkę, a mieliśmy okazje na kolejne. Sam Żukowski mógł dziś zdobyć trzy gole. Warto dodać, że pojechaliśmy do Suchawy w jedenastu, trener nie miał nikogo na ławce rezerwowych – podsumowuje Mazurek. Start wciąż nie zdobył nawet jednego punktu w lidze. (kg)

Pewna wygrana Orła

ORZEŁ SREBRZYSZCZE – HUTNIK DUBECZNO 4:1 (3:0)

1:0 – A. Olender (5), 2:0 – A. Olender (7 karny), 3:0 – Ł. Tatysiak (32), 4:0 – A. Olender (58), 4:1 – Wylotek (80).

ORZEŁ: Kuryś – Nazaruk (60 Radecki), Bazela, Ł. Tatysiak (71 Betiuk), Sz. Tatysiak, D. Trusiuk (55 S. Tatysiak), Rzeszut, A. Olender (80 Czapla), Wójcicki, M. Olender (70 Kopeć), Nastorowicz. Trener – Dominik Drewiecki.

HUTNIK: Derkacz – Mitrut, G. Korzeniowski (78 Wylotek), Jędruszak, Struski, Nowicki, Stalbowski, Cieszko (76 T. Antoniuk), Kończal, Gałąska, Zamościński. Trener – Grzegorz Nowicki.

Po serii słabych spotkań Orzeł wygrał drugi mecz z rzędu. W niedzielę nie dał szans Hutnikowi Dubeczno. Już w 5 min. Andrzej Olender dał gospodarzom prowadzenie, gdy po rzucie rożnym bitym przez Mariusza Olendra, dopadł do piłki i strzałem z 2 metrów pokonał Derkacza. Minęły zaledwie dwie minuty i było 2:0. W polu karnym Hutnika faulowany był Nestorowicz, a A. Olender pewnie wykonał jedenastkę. Gdy w 32 min. Łukasz Tatysiak pięknym strzałem z 16 m podwyższył na 3:0, wiadomo było, że trzy punkty zostaną w Srebrzyszczu. – Wysokie prowadzenie nieco nas uśpiło i po zmianie stron mecz był bardziej wyrównany – mówi Adam Sikorski, prezes Orła. – Na szczęście sytuację uspokoił Andrzej Olender strzelając swojego trzeciego gola. Ponownie asystował mu jego brat Mariusz – dodaje. Gospodarze mogli wygrać wyżej, dobrych okazji nie wykorzystali jeszcze np. Betiuk, Czapla, czy A. Olender. – Najważniejsze są trzy punkty – podkreśla Sikorski.

– O końcowym wyniku na pewno zdecydowały szybko i głupio stracone przez nas bramki – zauważa Grzegorz Nowicki, grający trener Hutnika. – Ponadto przyjechaliśmy do Srebrzyszcza osłabieni brakiem podstawowego bramkarza Piotra Jaworskiego i jednego z czołowych zawodników z pola Kaczanowskiego, którzy się pochorowali. Trudno dziś było o dobry rezultat – ocenia Nowicki. (kg)

Tabela

1. Ogniwo Wierzbica 8 18 5-3-0 33-9
2. Unia Rejowiec 7 18 6-0-1 27-8
3. Ruch Izbica 8 18 8-0-2 17-13
4. Bug Hanna 8 15 4-3-1 28-15
5. Agros Suchawa 8 14 4-2-2 23-12
6. Frassati Fajsławice 8 13 4-1-3 18-15
7. Hetman Żółkiewka 8 12 4-0-4 22-19
8. Spółdzielca Siedliszcze 8 10 3-1-4 13-16
9. Unia Białopole 8 10 2-4-2 14-9
10. Granica Dorohusk 8 10 3-1-4 20-20
11. Orzeł Srebrzyszcze 8 9 3-0-5 15-23
12. Znicz Siennica Różana 7 5 1-2-4 13-29
13. Hutnik Dubeczno 8 4 1-1-6 13-31
14. Start Pawłów 8 0 0-0-8 8-45

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here