V LIGA. Unia Rejowiec nowym liderem

Po zwycięstwie nad Ogniwem Wierzbica Unia Rejowiec po raz pierwszy w sezonie została liderem chełmskiej ligi okręgowej. Trzecie miejsce, mimo niespodziewanej porażki ze Zniczem Siennica Różana, utrzymał Ruch. Zespołowi z Izbicy po piętach depcze rozkręcający się z meczu na mecz Agros. W niedzielę zespół z Suchawy odprawił z kwitkiem Bug Hanna, rewelację początku tego sezonu. Ciekawie było w Białopolu, gdzie Unia dzielnie walczyła, ale przegrała z Frassati Fajsławice 2:3. Pewnie swoje spotkania wygrali Hetman Żółkiewka (ze Spółdzielcą Siedliszcze) i Granica Dorohusk (z Hutnikiem w Dubecznie). Po fatalnej serii ośmiu porażek z rzędu po raz pierwszy trzy punkty zainkasował Start Regent, który w Pawłowie niespodziewanie pokonał Orła Srebrzyszcze. Oto relacje ze wszystkich spotkań 9. kolejki ligi okręgowej:

Fatalna seria Hutnika trwa

HUTNIK DUBECZNO – GRANICA DOROHUSK 0:3 (0:0)

0:1 – Świderski (63), 0:2 – Alikowski (72), 0:3 – Świderski (74),

HUTNIK: Derkacz – G. Korzeniowski (70 K. Korzeniowski), Głuch, Struski, P. Jaworski, Nowicki, Wylotek (20 P Stalbowski), M. Stalbowski, Kończal, Gałąska, Cieszko. Trener – Grzegorz Nowicki.

GRANICA: Kopeć – Świderski, P. Ruszkiewicz, A. Antoniak, Piotrowski, Sokołowski, Alikowski, M. Antoniak (65 Maliszewski, 76 Ł. Ruszkiewicz), Marek Grzywna, Pieczykolan (65 Kubiak), Ciechoński. Trener – Marek Grzywna.

Hutnik Dubeczno przegrał pięć ostatnich spotkań, nie był więc faworytem starcia z Granicą. Niestety, po ostatnim gwizdku stało się jasne, że fatalnej serii nie udało się przerwać. Goście od początku śmiało ruszyli do ataków. Już w 8 min. wywalczyli rzut karny, ale Artur Antoniak nie potrafił zamienić jedenastki na gola. – Strzelił wprost w bramkarza – informuje Konrad Czebiera, wiceprezes zespołu z Dorohuska.

Po kwadransie mecz się nieco wyrównał, ale to podopieczni Marka Grzywny wykazywali większą ochotę do ataku. – Gra toczyła się głównie w środkowej części boiska, albo pod polem karnym gospodarzy. Niestety, im bliżej byliśmy bramki Hutnika tym więcej było w naszej grze chaosu i niedokładności – dodaje Czebiera. Gospodarze wyraźnie nastawili się na grę z kontry, ale ich zaczepne akcje Granica szybko rozbijała. Po zmianie stron gra nie uległa zmianie, z tą różnicą, że zespół z Dorohuska zagrał dużo skuteczniej. – Wciąż nie graliśmy najlepiej, ale w końcu przynajmniej zaczęliśmy strzelać gole – przyznaje Czebiera.

Wynik w 63 min. otworzył Grzegorz Świderski, który najlepiej odnalazł się w zamieszaniu podbramkowym i silnym strzałem pokonał Karola Derkacza. Nie minęło 10 minut i było 0:2. Granica wywalczyła rzut wolny ok. 25 m od bramki Hutnika. Do futbolówki podszedł Michał Antoniak. Strzelił celnie, bramkarz gospodarzy był na miejscu, ale przy dobitce Pawła Alikowskiego nie miał już szans. – Trzecia bramka padła po indywidualnej akcji Świderskiego – informuje wiceprezes zespołu z Dorohuska. – Wygraliśmy, wywalczyliśmy trzy punkty, ale mecz nie stał na zbyt wysokim poziomie – dodaje. Grzegorz Nowicki, grający trener Hutnika, przyznaje, że Granica była lepsza i zasłużyła na wygraną. – Przez cały mecz stworzyliśmy może jedną, czy dwie sytuacje bramkowe – mówi. – Mamy spore kłopoty kadrowe, nasz podstawowy bramkarz musiał dziś zagrać w polu i niestety nie wyglądało to najlepiej. W pierwszej połowie dobrze się broniliśmy, a w drugiej dość głupio straciliśmy bramki i wynik jest, jaki jest – dodaje. (kg)

Co się dzieje z Unią?

UNIA BIAŁOPOLE – FRASSATI FAJSŁAWICE 2:3 (0:2)

0:1 – S. Gieracz (20), 0:2 – Chruściel (34), 0:3 – Młynarczyk (55), 1:3 – Sarzyński (57 karny), 2:3 – Ślusarz (70).

UNIA: Wójtowicz – K. Piekaruk, Ślusarz, Domińczuk, Steciuk, Zdybel, J. Łukaszewski, Ostrowski (74 Skorupa), Szarzyński, Lewkowicz (60 Charaba), Gąsiorowski. Trener – Robert Tarnowski.

FRASSATI: Urbańczyk – Krzykała (89 K. Przebirowski), Suszek (75 Robak), P. Przebirowski, Ciempiel, Młynarczyk, Chruściel, Dunda, Gęca, S. Gieracz (84 Slobodyan), Kostka (86 Przybylski). Trener – Rafał Robak.

Unia Białopole przegrała trzeci mecz z rzędu. Tym razem podopieczni Roberta Tarnowskiego na własnym boisku nie dali rady zdobyć choćby jednego punktu z Frassati Fajsławice. – Mecz zaczęliśmy bardzo dobrze, przez pierwsze 20 minut dominowaliśmy – mówi Robert Tarnowski, trener Unii. Gospodarze po kwadransie mogli prowadzić 3:0. Dwie dobre sytuacje strzeleckie miał Zdybel, raz uderzał z bliska, raz z rzutu wolnego, ale brakowało mu precyzji. – Potem w dogodnej sytuacji znalazł się Lewkowicz, ale obrońcy Frassati w ostatniej chwili go wyblokowali.

Dobrą okazję miał też Sarzyński, który po rajdzie uderzał z pola karnego minimalnie niecelnie. W końcu przyszła 20 minut, która odmieniła losy tego spotkania – opowiada Tarnowski. Właśnie w 20 min. dominujący zespół z Białopola nadział się na zabójczą kontrę, którą na gola zamienił Gieracz. – Nasza gra zupełnie się w tym momencie posypała, chłopcy spuścili głowy i czekali na najmniejszy wymiar kary – przyznaje trener Unii. Goście tylko na to czekali i ruszyli do ataku. W 34 min. wyprowadzili kolejną kapitalną kontrę, którą skutecznie wykończył Chruściel.

– Na drugą połowę wyszliśmy z mocnym postanowieniem lepszej i agresywniejszej gry. Frassati jeszcze bardziej się cofnęło i zaczęło grać na czas. Niestety w 55 min. po raz kolejny zaspaliśmy i było już 0:3. Mimo to walczyliśmy – mówi Tarnowski. W 57 min. Unia wywalczyła rzut karny podyktowany za faul na Michale Gąsiorowski. Pewnym egzekutorem jedenastki okazał się Sarzyński. W 70 min. było już tylko 2:3.

Kontaktowego gola po dośrodkowaniu z rzutu rożnego zdobył Ślusarz. – Nadal atakowaliśmy, ale zabrakło nam chłodnej głowy pod bramką Frassati. Myślę, że nie zasłużyliśmy dziś na przegraną – podsumowuje trener zespołu z Białopola. Warto dodać, że Unia grała osłabiona brakiem kilku podstawowych zawodników, m.in. braci Michała i Karola Corów, Leśnickiego, Wojciecha Burecia czy Szymona Łukaszewskiego. (kg)

Ogniwo grało, Unia strzelała

UNIA REJOWIEC – OGNIWO WIERZBICA 3:1 (3:0)

1:0 – Szajduk (9), 2:0 – Szajduk (36), 3:0 – Szajduk (38), 3:1 – Sobów (52).

UNIA: Pastuszak – J. Czerwiński, Bohuniuk (82 Pietruszka), Brzezicki, Paśnik, A. Czerwiński, Pawlicha, Szajduk, W. Rossa (75 Terlecki), Szczepanik, Karauda (72 Wiewióra). Trener – Tomasz Sąsiadek.

OGNIWO: Zagraba – Szanfisz, Pilipczuk, Pełczyński, Siwek, Jusiuk, Chlebiuk, Sobów, Knot, Klimowicz, Bąk. Trener – Krzysztof Bodziak.

W niedzielę w Rejowcu doszło do meczu na szczycie. Unia zajmowała przed starciem z Ogniwem miejsce drugie, zespół z Wierzbicy był liderem. – Pierwsza połowa była chyba najgorsza w naszym wykonaniu w całej rundzie – przyznał po ostatnim gwizdku Artur Wawruszak, kierownik drużyny Ogniwo Wierzbica. – Nic nam nie wychodziło, gra kompletnie się nie kleiła. Paradoksalnie jednak, w 3 min. powinniśmy objąć prowadzenie, ale Szanfisz trafił w słupek – dodaje. Unia nastawiła się na grę z kontry i była piekielnie skuteczna. W 9 min. gospodarze wywalczyli rzut rożny.

Piłkę bił Czerwiński, dopadł do niej nie pilnowany Paweł Szajduk, który strzałem głową pokonał Zagrabę. W 36 min. gospodarze skopiowali tę akcję. Tym razem z rożnego dośrodkowywał Szczepanik, goście znów zaspali i Szajduk głową z 8 m zdobył drugą bramkę. Mało tego, minęły zaledwie 2 minuty i dotychczasowy lider okręgówki był na łopatkach. Na strzał z dystansu zdecydował się Brzezicki, Zagraba jego uderzenie obronił, ale przy dobitce Szajduka nie miał już szans. – W przerwie powiedzieliśmy sobie, że nie mamy nic do stracenia i ruszyliśmy do ataków – mówi Wawruszak. Gola na 1:3 Karol Sobów zdobył, jak wcześniej Szajduk, głową po dośrodkowaniu z rzutu rożnego.

Potem Ogniwo jeszcze silniej nacisnęło na rywala. W 65 min. groźnie, ale minimalnie niecelnie uderzał Karol Knot, w 67 min. strzelał Sobów, ale Pastuszak był na posterunku, w 69 min. Klimowicz znalazł się w dogodnej sytuacji, ale piłka mu odskoczyła, trafiła jeszcze do Knota, który jednak przestrzelił. – W 70 min. strzał Patryka Bąka zablokowali obrońcy Unii. W 77 min. Sobów uderzał, ale niecelnie, w 82 min. znów w dobrej sytuacji znalazł się Sobów, ale po jego strzale obrońcy wybili piłkę z linii bramkowej – wylicza Wawruszak. – Ogniwo dziś grało, a my strzelaliśmy bramki – przyznaje Marcin Palonka, kierownik drużyny Unia Rejowiec. – Najważniejsze jednak jest to co w siatce – zauważa. Dzięki zwycięstwu nad Ogniwem zespół z Rejowca został liderem chełmskiej okręgówki. (kg)

Derby dla Agrosu

AGROS SUCHAWA – BUG HANNA 3:1 (0:1)

0:1 – Chwedoruk (15), 1:1 – Boczuliński (52), 2:1 – B. Staszewski (54), 3:1 – S. Staszewski (90+4).

AGROS: Oreńczuk – Boczuliński, Lejko, Karczewski, K. Staszewski. B. Staszewski, Hrycak, Kruk, Mikulski, Sekulski (88 K. Kopczewski), Węgliński (72 S. Staszewski). Trener – Jacek Płoszaj.

BUG: Żmudziński – J. Jaworski, Trochimiuk, Babkiewicz (75 Daniuk), Onacki, Garal (65 Bojarczuk), Mikulski, Wysokiński, Shtybel, A. Jawrowski, Chwedoruk. Trener – Paweł Oponowicz.

W derbach powiatu włodawskiego Agros pokonał dość niespodziewanie w Suchawie Bug Hanna, do niedawna lidera chełmskiej ligi okręgowej. – Nie da się wygrywać takich spotkań bez zaangażowania w grę – przyznał po ostatnim gwizdku Paweł Oponowicz, trener Bugu. – Byliśmy zbyt stateczni, za mało agresywni w przeciwieństwie do Agrosu. Warto też dodać, że graliśmy dziś bez trzech naszych podstawowych obrońców, jestem zmuszony nieco eksperymentować ze składem, brakuje nam zgrania. Nic jednak nie tłumaczy braku ambicji – zauważa Oponowicz. W zespole z Hanny wyraźnie coś się zacięło. Po świetnym początku sezonu Bug seriami traci punkty.

W niedzielę w Suchawie był po prostu gorszy od podopiecznych Jacka Płoszaja. Agros pod wodzą nowego trenera z meczu na mecz gra coraz lepiej. – Mogliśmy dziś strzelić nawet więcej bramek, Sekulski trafił m.in. w poprzeczkę – opowiada Robert Wójcik, prezes zespołu z Suchawy. – Na początku po błędzie naszego bramkarza straciliśmy gola, ale potem kontrolowaliśmy to co działo się na boisku. Odblokowaliśmy się po przerwie gdy zdobyliśmy trzy gole – dodaje. W 52 min. wyrównał niezawodny Mateusz Boczuliński. – Piłkę z autu wrzucił Kruk, ta trafiła do Sekulskiego, którego strzał obronił bramkarz Hanny.

Przy dobitce Matiego nie miał już jednak szans – relacjonuje Wójcik. Drugi gol padł po zamieszaniu pod bramką gości i silnym strzale w długi róg Bartosza Staszewskiego. Hannę w doliczonym czasie gry dobił Sebastian Staszewski. – W kilkanaście sekund oddaliśmy chyba cztery strzały, ale dopiero ten Sebastiana był skuteczny – mówi prezes Agrosu. Oba zespoły kończyły mecz w dziesiątkę. Za dwie żółte kartki z boiska wylecieli: w 65 min. Kacper Staszewski z Agrosu, a w 88 min. Krystian Mikulski z Bugu. (kg)

Spółdzielca rozstrzelany w Żółkiewce

HETMAN ŻÓŁKIEWKA – SPÓŁDZIELCA SIEDLISZCZE 4:0 (1:0)

1:0 – Sawicki (45), 2:0 – Rycerz (52), 3:0 – Sawicki (77 karny), 4:0 – Rycerz (80).

HETMAN: Ścibak – Ździebło, Widz, Gieleta, Sawicki, Małek (60 Puchala), Rycerz (88 P. Prus), Basiak, Szymonek, K. Prus (70 Amerla), Korpucha. Trener – Damian Koprucha.

SPÓŁDZIELCA: Pawlak – Antonowicz, Sawicki, Jędruszak, Wawruszak, Daniel Orłowski (70 Dawid Orłowski), Dudziak (81 Mróz), Damian Orłowski, Borek (70 Pasternak), Poliszuk, Lechowski. Trener – Dariusz Kuchta.

Grający bardzo nierówno w tym sezonie Spółdzielca w Żółkiewce był bezradny. – Nie potrafimy ustabilizować formy, ponadto wciąż mamy bardzo duże problemy nie tyle ze skutecznością, co w ogóle ze stwarzaniem zagrożenia pod bramką rywala. W Żółkiewce pod bramkę Hetmana przedostaliśmy się dwa razy, nie dzięki dobrej grze, a po błędach rywala. Niestety nawet tego nie potrafiliśmy wykorzystać.

Hetman był lepszy i wygrał zasłużenie, a przed nami wciąż sporo pracy – ocenia Dariusz Kuchta, trener Spółdzielcy. Podopieczni Damiana Kopruchy co prawda dominowali, ale na gola musieli czekać aż do 45 minuty. W dobrej sytuacji na 12 metrze znalazł się Łukasz Sawicki, który silnym strzałem pokonał Przemysława Pawlaka. – Do tego momentu dość umiejętnie się broniliśmy, mieliśmy też sporo szczęścia. W drugiej połowie nawet tego zabrakło – zauważa Kuchta. Po zmianie stron Hetman szybko podwyższył na 2:0. Ładnego gola głową, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, zdobył Michał Rycerz. Gdy w 77 min. Sawicki wykorzystał „jedenastkę” wiadomo było, że trzy punkty zostaną w Żółkiewce.

– Czwartego gola zdobył Rycerz, również głową i również po rzucie rożnym – mówi Andrzej Koprucha, kierownik drużyny Hetman Żółkiewka. – Zagraliśmy dziś dobre zawody, od początku dominowaliśmy, kontrolowaliśmy to, co dzieje się na boisku. Powinniśmy nawet wygrać wyżej, ale nie to jest teraz najważniejsze. Najważniejsze, że punktujemy i strzelamy ostatnio sporo bramek – dodaje. Warto dodać, że Hetman jest, póki co, bezkompromisowy. Wygrał pięć spotkań, przegrał cztery, zero zremisował. (kg)

Grad bramek w Siennicy Różanej

ZNICZ SIENNICA RÓŻANA – RUCH IZBICA 6:3 (1:0)

1:0 – K. Mazurek (27), 2:0 – K. Mazurek (57), 2:1 – Swatowski (59), 3:1 – K. Mazurek (71), 3:2 – Zaprawa (73), 4:2 – K. Mazurek (75 karny), 5:2 – K. Mazurek (82), 5:3 – Zaprawa (88), 6:3 – M. Dobosz (90).

ZNICZ: Karczmarek – Bryda, Tywoniuk, Dąbski, Ciechan, Żebrowski (87 Kamiński), Basiński (90’ Jarosław Drzewiecki), Łukasz Pylak, Alan Olszyna – Kamil Mazurek (93’ Dawid Dobosz), Michał Dobosz. Trener – Mirosław Basiński.

RUCH: Sasim – Babiarz (64 D. Jaremek), Blonka (7 Swatowski), Frącek, Czochrowski, P. Lewandowski, G. Lewandowski, Wlizło (46 Zaprawa), Pawlak, B. Jaremek (55 Binek), Gałka. Trener – Roman Blonka.

Niedzielne derby powiatu krasnostawskiego zapowiadały się ciekawie. Faworytem był Ruch zajmujący dużo wyższe miejsce w tabeli od Znicza. – Udało się nam jednak na derby zmobilizować i cały zespół zagrał bardzo dobre zawody – mówi Karol Tywoniuk, prezes i ostoja obrony zespołu z Siennicy Różanej. – Pierwsza połowa była jeszcze dość wyrównana, i my i Ruch mieliśmy dwoje okazje. Worek z bramkami rozerwał się jednak dopiero po przerwie – dodaje. Kapitalne zawody rozgrywał Kamil Mazurek, który wpisał się na listę strzelców aż pięć razy! – Zazwyczaj kończył strzałami z obrębu pola karnego składne akcje całego zespołu – mówi Tywoniuk.

Żadne z goli nie był fajerwerkiem typu strzał z 30 metrów, ale liczy się że piłka wpadła do siatki Ruchu aż sześć razy. Dzisiejsze zwycięstwo jest dla nas bardzo ważne z psychologicznego punktu widzenia. Graliśmy ostatnio słabo i nieskutecznie i dziś w końcu wszystko się zgrało, byliśmy lepsi od zespołu z Izbicy, który zajmuje przecież wysokie miejsce w tabeli – zauważa prezes Znicza Siennica Różana. Zupełnie inne nastroje panowały po spotkaniu w Izbicy. – Zagraliśmy dziś chyba najgorszy mecz w sezonie – przyznaje Roman Blonka, trener Ruchu.

– Początek spotkania nie zapowiadał, że przegramy i to tracąc aż sześć bramek. Mieliśmy swoje sytuacje w pierwszej połowie, ale ich nie wykorzystaliśmy. Po zmianie stron zaczęliśmy popełniać błąd za błędem. Myślę, że pięć z sześciu bramek strzelonych przez Znicz wynikało z naszego złego ustawienia, czy indywidualnych błędów. Nie wyszliśmy mentalnie przygotowani na to spotkania, musimy nad tym popracować – ocenia Blonka. (kg)

Pierwsze punkty Startu Pawłów

START REGENT PAWŁÓW – ORZEŁ SREBRZYSZCZE 4:3 (1:1)

0:1 – Bohuniuk (9), 1:1 – Siepsiak (43 karny), 2:1 – Sulowski (50 karny), 3:1 – Sulowski (55), 3:2 – Nestorowicz (67), 3:3 – Ł. Tatysiak (73), 4:3 – Sulowski (78).

START: Studziński, Błaziak, Mazurek, Jarzębski, Stasiak (68 Krystjańczuk), Kister Krystian, Żukowski, Siepsiak (89 Kozioł), Klempka (46 Woźniak), Żukowski, Sulowski (90 Celegrat). Trener – Krzysztof Klempka.

ORZEŁ: Drewiecki – Bazela, Nazaruk. Sz. Tatysiak (68 Trusiuk), M. Olender (78 Horbatenko), Wójcicki, Rzeszut, Tomaszewski, Nestorowicz (70 Ł. Tatysiak), A. Olender, Bohuniuk (75 Radecki), Kwietniwski (87 Czapla). Trener – Dominik Drewiecki. Czerwona kartka: Rzeszut (O) w 42 min. za dwie żółte.

Po ośmiu porażkach z rzędu w końcu komplet punktów zainkasował Start Regent. W Pawłowie po dość dobrym meczu o jedną bramkę lepsi od Orła okazali się podopieczni Krzysztofa Klempki. – W końcu udało się wygrać, cieszymy się z tego przełamania – mówi Grzegorz Mazurek, prezes Startu Regent. Krzysztof Klempka, trener Startu dodaje, że jego podopiecznym powinno się teraz grać łatwiej. – Wygrana po takiej serii porażek na pewno podbuduje zespół psychicznie.

Nie zawsze graliśmy źle, ale zawsze schodziliśmy z murawy pokonani. Dziś, po dobrym meczu z obu stron, bo Orzeł też miał sporo sytuacji, w końcu dopisało nam trochę szczęścia – zauważa Klempka. Wynik, co prawda otworzył Bohuniuk, który już w 9 min. wyprowadził gości na prowadzenie, ale potem, z minuty na minutę, Start grał lepiej. W pierwszej połowa nasza gra wyglądała kiepsko – przyznaje Adam Sikorski, prezes Orła. – Po zmianie stron, zagraliśmy dużo lepiej, a to paradoks bo od 42 minuty graliśmy osłabieni po czerwonej kartce dla Tomka Rzeszuta – dodaje. Według Sikorskiego goście mogli wywieźć z Pawłowa trzy punktu.

– W drugiej połowie powinniśmy strzelić z pięć bramek. Dobrych sytuacji nie wykorzystali np. Andrzej Olender, Tomek Kwietniewski, czy Horbatenko. Ostatecznie przegraliśmy, ale chłopakom należą się brawa za ambitną postawę po przerwie. Gdybyśmy tak zagrali cały mecz… – komentuje Sikorski. Krzysztof Klempka, trener Startu, podkreśla, że jego zespół nie zrezygnował z walki o utrzymanie się w lidze. – Nie poddajemy się, wciąż jest szansa na uratowanie ligi – uważa. (kg)

Tabela

1. Unia Rejowiec 8 21 7-0-1 30-9
2. Ogniwo Wierzbica 9 18 5-3-1 34-12
3. Ruch Izbica 9 18 6-0-3 20-19
4. Agros Suchawa 9 17 5-2-2 26-13
5. Frassati Fajsławice 9 16 5-1-3 21-17
6. Bug Hanna 9 15 4-3-2 29-18
7. Hetman Żółkiewka 9 15 5-0-4 26-19
8. Granica Dorohusk 9 13 4-1-4 23-20
9. Spółdzielca Siedliszcze 9 10 3-1-5 13-20
10. Unia Białopole 9 10 2-4-3 16-12
11. Orzeł Srebrzyszcze 9 9 3-0-6 18-27
12. Znicz Siennica Różana 8 8 2-2-4 19-32
13. Hutnik Dubeczno 9 4 1-1-7 13-34
14. Start Pawłów 9 3 1-0-8 12-48

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here