W co gra „Budimex”?

Firma „Budimex”, której miasto udzieliło zamówienia na przebudowę krajowej „Dwunastki” w opcji zaprojektuj i wybuduj, domaga się dodatkowego wynagrodzenia. Zgodnie ze specyfikacją przetargową każdy oferent, ustalając końcową cenę, miał również wycenić wszelkie ryzyka kontraktowe po stronie wykonawcy, w tym ryzyka projektowe wynikające z warunków technicznych dla dróg krajowych, określone w przepisach o drogach publicznych. Jak ustaliliśmy, firma „Budimex” to ryzyko określiła na około 20 mln zł… Czyżby chodziło o pretekst do niepodjęcia prac?

Nie ruszyła w listopadzie ubiegłego roku, ani w kwietniu br. Dziś nikt nie jest w stanie podać szczegółowego terminu rozpoczęcia prac związanych z przebudową miejskiego odcinka krajowej „Dwunastki”. Tymczasem, jak ustaliliśmy, zgodnie z zawartą z miastem 14 czerwca 2017 roku umową generalny wykonawca firma „Budimex”, po zakończeniu prac projektowych i uzyskaniu pozwolenia na budowę, miał obowiązek rozpocząć inwestycję.

Nawet jeśli uznał, że należy mu się dodatkowe wynagrodzenie, to jego roszczenia nie powinny mieć żadnego wpływu na prowadzenie robót budowlanych. Otóż w podpisanej umowie między wygaszanym obecnie Zarządem Dróg Miejskich, który pełnił rolę Zamawiającego, a „Budimexem” ustalono, że wykonawca dostanie wynagrodzenie ryczałtowe. A to oznacza, że w przypadku, gdy firma wystąpi z dodatkowymi roszczeniami, o tym, czy są one zasadne, miałby zdecydować wyłącznie sąd.

„Budimex” dotąd nikogo nie zawiódł…

Wróćmy jednak do 14 czerwca 2017 roku, kiedy to w blasku fleszy na specjalnie zwołanej konferencji prasowej w chełmskim magistracie strony podpisały umowę na wykonanie projektu technicznego i prac budowlanych. Wtedy już zapewniano, że wykonawca ma 38 miesięcy na przygotowanie dokumentacji i realizację robót drogowych. Ponad 8-kilometrowym przebudowanym odcinkiem drogi krajowej nr 12 w granicach administracyjnych miasta, kierowcy mieliby pojechać z końcem sierpnia 2020 r.

Na tejże konferencji prezes „Budimexu” Dariusz Blocher zapewnił, że jego spółka ma niemałe doświadczenie w tak dużych inwestycjach. – Pierwszy raz będziemy pracować w Chełmie, ale w województwie lubelskim nasza firma zrealizowała już kilka obszernych projektów. Pracowaliśmy przy alei Solidarności w Lublinie, czy na lotnisku w Świdniku. Jesteśmy największym przedsiębiorstwem infrastrukturalno-usługowym w Polsce i nie zawiedliśmy żadnego inwestora – podkreślał wówczas prezes Blocher.

Jego firma miała 16 miesięcy na opracowanie szczegółowego projektu i uzyskanie niezbędnych zezwoleń. Kolejne 22 miesiące to czas, w którym miała w pełni wykonać zakontraktowane w umowie zadania inwestycyjne. Przebudowę miejskiego odcinka krajowej „Dwunastki” już wtedy podzielono na 12 etapów, żeby łatwiej je rozliczyć.

Wielkie przygotowania

Jak przebiegały prace przygotowawcze związane z realizacją inwestycji, doskonale pamięta były wiceprezydent Chełma, Józef Górny, który nadzorował ich przebieg. Koncepcję, wniosek o dofinansowanie z Centrum Unijnych Projektów Transportowych, Program Funkcjonalno-Użytkowy oraz wniosek o decyzję środowiskową opracowała krakowska firma „Ekkom”, która do momentu podpisania umowy z „Budimexem” w przygotowaniach całego przedsięwzięcia odegrała niemałą rolę.

W czerwcu 2016 roku Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Lublinie dla planowanego przedsięwzięcia wydał decyzję środowiskową, nadając jej klauzulę natychmiastowej wykonalności. Oznaczało to, że RDOŚ gwarantował, iż decyzja nie jest obarczona żadną wadą prawną, a odwołanie od niej w zasadzie jest stratą czasu. Mimo wszystko, jedna z ogólnopolskich organizacji ekologicznych złożyła na nią zażalenie do Głównego Dyrektora Ochrony Środowiska w Warszawie.

W listopadzie 2016 r. Centrum Unijnych Projektów Transportowych opublikowało listę rankingową projektów, zgłoszonych do konkursu „Zwiększenie dostępności transportowej ośrodków miejskich leżących w sieci drogowej TEN-T i odciążenie miast od nadmiernego ruchu drogowego”. Na niej znalazł się też chełmski ponad 8-kilometrowy odcinek krajowej „Dwunastki”. Chełm dostał dofinansowanie w wysokości 170 mln zł. Władze miasta, nie czekając na rozstrzygnięcie Głównego Dyrektora Ochrony Środowiska w sprawie złożonego przez ekologów odwołania, 6 grudnia 2016 r. podpisały umowę przyznania dotacji.

– Konsultowaliśmy się w tej sprawie z CUPT i uznaliśmy, że nie będziemy czekać na rozstrzygnięcie GDOŚ, bo dla nas liczył się czas – opowiada Józef Górny. – Inwestycja musiała być ukończona i rozliczona do 31 grudnia 2020 r., by zachować 5-letni termin trwałości projektu. Otóż w styczniu 2026 r. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad planuje otwarcie północnej obwodnicy Chełma.

Główny Dyrektor Ochrony Środowiska w podobnych przypadkach dotąd nie zmieniał decyzji RDOŚ, o czym chełmskich urzędników zapewniał CUPT. Skarga ekologów została rozpatrzona miesiąc później i na początku stycznia 2017 r. zapadła decyzja o utrzymaniu w całości postanowienia lubelskiego RDOŚ.

Dodatkowo jednak Główny Dyrektor Ochrony Środowiska zalecił, by przy projektowaniu inwestycji uwzględnić podziemne przejścia dla płazów, co według wstępnych szacunków wykonanych przez chełmskich urzędników mogłoby podnieść koszt całego zadania o około jeden milion złotych. – Skutki postanowienia GDOŚ miały być znane jednak dopiero po opracowaniu szczegółowego projektu technicznego i sporządzeniu kosztorysu – wyjaśnia J. Górny.

Bardzo ważną kwestią było również to, że chełmski wniosek dotyczył przebudowy i budowy drogi, a nie mógł obejmować remontu, bo planowane prace wychodziły poza pas drogowy. Niektóre odcinki, zwłaszcza wiadukt nad torami w kierunku Włodawy przy ul. Wschodniej, czy też nowa nitka od ronda ZWiN w kierunku ul. Bieławin musiały posiadać klasę GP, czyli drogi głównej przyspieszonej, zgodnie z warunkami technicznymi, jakim powinny odpowiadać drogi publiczne.

Wycenić ryzyko…

„Budimex” na etapie projektowania za pośrednictwem wojewody lubelskiego wystąpił do ministra infrastruktury z ponad 100 wnioskami o odstępstwa, ale nie na wszystkie dostał zgodę. Z tego też powodu musiał wykonać projekt zgodny z technicznymi warunkami, co też miało wpływ na wydłużenie prac projektowych. Wykonawca – jak twierdzi były wiceprezydent Chełma – od samego początku powinien jednak zakładać, także przy szacowaniu ryzyka, że złożone przez niego wnioski o odstępstwa mogą zostać odrzucone nawet w całości. Kompletny wniosek o wydanie pozwolenia na budowę z uwzględnieniem elementów, na które „Budimex” nie dostał odstępstw, do wojewody lubelskiego został złożony dopiero we wrześniu minionego roku.

Już wtedy wiadomo było, że nie ma szans, by prace ruszyły w listopadzie, jak zakładano przy podpisaniu umowy, a najwcześniej w lutym br. Ostatecznie wydane przez wojewodę pozwolenie na budowę uprawomocniło się dopiero w marcu br. Wszystko wskazywało na to, że z początkiem kwietnia prace w końcu ruszą. Tymczasem w ostatnich dniach marca br. wykonawca wystąpił do miasta z dodatkowymi roszczeniami na kwotę 16 mln zł i 12 mln zł. Rzekomo od wpłaty pierwszej z kwot uzależnił rozpoczęcie prac.

Jak mówi Józef Górny, zgodnie z zapisami specyfikacji istotnych warunków zamówienia dołączonej do przetargu, każdy oferent miał obowiązek wycenić ryzyko. – Od początku było wiadomo, że inwestycja będzie realizowana w opcji zaprojektuj i wybuduj, w okresie przez blisko cztery lata – przypomina były wiceprezydent.

– Przez ten czas mogą przecież zmienić się ceny materiałów budowlanych, bądź stawka podatku VAT, czy też wzrosnąć koszty pracy, albo wypaść np. nieprzewidziane prace archeologiczne itp. Dlatego w cenę należało wkalkulować ryzyko. „Budimex” to zrobił, wyceniając je na około 20 mln zł. Całą „Dwunastkę” w granicach miasta podzieliliśmy na 12 etapów i należało podać nie tylko cenę łączną, ale również szczegółowe stawki za przygotowanie projektu technicznego, poszczególne odcinki i doliczyć do nich przewidywane ryzyko.

Co istotne, gdy do przetargu wpłynęły oferty, dwie z nich, złożone przez „Strabag” i właśnie „Budimex”, urzędnicy uznali, za rażąco niską cenę. – Obie firmy poprosiliśmy o złożenie wyjaśnień – relacjonuje Józef Górny. – Wezwaliśmy je, by przedstawiły szczegółową kalkulację, a także na ile wyceniły ryzyko. Argumenty „Budimexu” uznaliśmy za wiarygodne, natomiast „Strabaga” odrzuciliśmy.

„Strabag” odwołał się do Krajowej Izby Odwoławczej. W trakcie rozprawy „Budimex” wystąpił po naszej stronie. Potwierdził, że za zaoferowaną cenę, czyli za ponad 118 mln zł, wykona projekt techniczny, a także wszystkie prace budowlane. Izba dała temu wiarę i odrzuciła zażalenie „Strabaga”, który mógł jeszcze odwołać się do Sądu, jednak tego nie zrobił.

Zakończone postępowanie w KIO pozwoliło miastu na podpisanie umowy z wykonawcą. Czy zatem roszczenia „Budimexu” są zasadne? Być może pojawiły się nowe wątki, o których chełmscy urzędnicy na tym etapie nie chcą informować. Nadzieję na to, że przebudowa krajowej „Dwunastki” ruszy, daje uchwała o udzieleniu gwarancji bankowej zapłaty wynagrodzenia za wykonane prace na rzecz „Budimexu”. Miasto musi jednak znaleźć bank, który takiej gwarancji będzie chciał udzielić.

Im szybciej to się stanie, tym lepiej, bo czas upływa, a przejazd Rampą Brzeską, czy zniszczonym odcinkiem Rejowieckiej kierowców doprowadza do szewskiej pasji. Przypomnijmy, że prace obejmują przebudowę ulic: Podgórze, Rejowieckiej, Al. Przyjaźni, Rampy Brzeskiej i Wschodniej. Program inwestycji uwzględnia również przebudowę mostu na rzece Uherka, przebudowę wiaduktu nad dawną bocznicą kolejową w ciągu al. Przyjaźni, budowę nowego wiaduktu nad torami kolejowymi oraz budowę przystanków autobusowych, ekranów akustycznych, nowych rond i ponad 8 km ścieżek rowerowych. (s)