Wille z widokiem na pętlę

Wszystkie drzewa okalające dziś pętlę autobusową i oddzielające ją od pobliskich domów mają pójść pod topór

Lubelski ratusz upiera się przy inwestycji, która mieszkańcom styku ulic Lawendowa-Zbożowa wydaje się kompletnie bezsensowna. Gęsta zieleń, w tym dorodne drzewa, oddzielająca tutejsze domy od pętli autobusowej w ramach jej przebudowy ma zostać wycięta w pień.


„Przy ul. Zbożowej chcą wyciąć drzewa, na których gnieżdżą się ptaki. Zarząd Dróg i Mostów chce rozpocząć budowę nowej pętli autobusowej tuż pod naszymi domami. Robi to teraz, w dobie pandemii, by uniemożliwić protesty mieszkańców. Chcą wyciąć 30-kilkuletni drzewostan!” – alarmuje od kwietnia na swym Facebookowym profilu Małgorzata Mierzicka.

Skąd ten apel? – Zakład Transportu Miejskiego chce maksymalnie powiększyć istniejącą pętlę przy Zbożowej. Robi tu coś w rodzaju stacji przesiadkowej, gdy ktoś przyjedzie autem z terenu i chce kontynuować podróż po Lublinie już taborem MPK. Tak miało być opodal marketu Biedronka, przy realizowanym przedłużeniu ul. Zelwerowicza. Jednak tam, gdzie miała powstać prawdziwa stacja przesiadkowa wraz z parkingiem, ów miejski teren dziwnym trafem pozyskał deweloper i obecnie buduje kolejny blok mieszkalny. Taki tu mamy układ interesów – twierdzi protestująca kobieta. To lekarz-stomatolog mająca gabinet na swej posesji (Lawendowa 8).

Sztucznie tworzony problem?

Pętla dla autobusów przy ul. Zbożowej od lat jest powodem udręki mieszkańców osiedla – nim jeszcze zaplanowano jej rozbudowę. Sąsiaduje ze szpalerem domów przy Lawendowej i – zdaniem ich właścicieli – jest miejscem uciążliwym z uwagi na nieustanną pracę silników autobusowych. Generuje hałas ponad miarę, dochodzi do tego swąd spalin. Nie ma tu ekranów akustycznych, nie przewidziano ich również w planie rozbudowy. Ludzie mają żal, że nikt z projektantów nie pofatygował się by zmierzyć decybele i toksyczność powietrza na ich posesjach. Dowodzą, że naturalnym obrońcą przed hałasem, pyłem i smrodem ulicy są właśnie drzewa, jednak te – tutaj bardzo dorodne, inwestor chce im wyciąć.

– ZBDiM twierdzi, że przeprowadzono konsultację społeczną i były ekspertyzy hałasu. Tylko jakoś nikt z nami nie rozmawiał i pomiarów nie robił. Żeby były miarodajne, musiałyby być robione z okien naszych domów – podnoszą rozżaleni Joanna i Krzysztof Chlastawa z Lawendowej 2.

– Obiekt ma duże znaczenie dla obsługi komunikacyjnej tego obszaru miasta. Jednak obecnie pętla jest zbyt mała do zawracania autobusów – wyjaśnia rzecznik ZTM Justyna Góźdź. – Wystarczy, że przyjedzie kilka autobusów na raz a pasażerowie wysiadają już poza terenem przystanku. Nadmienia, że pętla ta powstała w latach 70. i to ona była pierwsza, a domy w jej sąsiedztwie powstawały później. Funkcja komunikacyjna tego rejonu była więc znana od lat.

– Szereg drzew rosnących w tym rejonie stanowi przeszkodę w rozbudowie obiektu, chodzi o jego instalacje i sieci. Jednak będą wycinane tylko te, których kolizja z jezdnią, chodnikiem lub instalacjami jest nie do uniknięcia – zapewnia Grzegorz Jędrek z biura prasowego Ratusza.

To teren z komplikacjami

Borykamy się z tym problemem przeszło 2 lata. – Wówczas ja i moi sąsiedzi z obu stron dostaliśmy pisma (Wydział Gospodarowania Mieniem UM), że zajmujemy część działki, która należy do miasta, a ratusz ten teren obecnie wykorzystać do innych celów. Dziedzicząc te posesje nikt z nas nie miał pojęcia, że ogrodzenie biegnie tu przesunięte w stosunku do planu – mówi dr Mierzicka. Chodzi o pas 1,5 do 2,5 metrów, bo płot idzie tu na ukos. – Mieliśmy prawo do zasiedlenia, gdyż ten stan rzeczy trwa co najmniej od 40 lat. Miasto wymusiło na nas układ by płacić dzierżawę za te „nie nasze” skrawki ogródków.

– Autobusów z roku na rok tu przybywa. Czasem stoją nawet cztery na raz z włączonymi silnikami. To dla nas jest to bardzo uciążliwe – argumentuje Stanisław Krzysiak (Lawendowa 2). On i właściciele posesji aż do nr 18 podpisali petycję w tej sprawie montażu ekranów dźwiękochłonnych, którą otrzymał Zarząd Transportu Miejskiego i Zarząd Budowy Dróg i Mostów w Lublinie. Bez rezultatu.

Odpowiedź, która przyszła z ZTM rozbawiła ich. – Sugerują, że mamy dzwonić na policję za każdym razem, gdy kierowca nie wyłączy silnika po minucie – śmieje się pani Małgorzata. – Toż to jawna kpina z naszej bolączki.

– Gdy nasi ojcowie budowali tutaj te domki wokół było szczere pole. Dzielnica jest taka, że poziom hałasu nie może przekraczać 40db w dzień, 30 w nocy. A my mamy tu gorzej niż w centrum. Na dodatek w miejsce zieleni chcą wokół zrobić beton – skarżą się Zofia i Wacław Biela (Lawendowa 12), właściciele pięknego ogródka, który ma być skutkiem tej inwestycji zmniejszony o połowę.

Jeszcze większa pętla?

Właściciele posesji dowiedzieli się o tym nieoficjalnie – do żadnego z nich projektant nie wysyłał powiadomień. Napisali petycję do radnej z tej dzielnicy Jadwigi Mach. Zapewniała ich, że sprawą się zajmie – w swym programie na ostatnie wybory wpisała załatwienie tej kwestii jako swoje osiągnięcie. Inna petycja trafiła do Sylwestra Tułajewa podczas kampanii prezydenckiej.

– Jednak cisza, politycy nic nie załatwili. Nikt z nami nic nie konsultował. Reakcja miasta była taka, że zaproponowało nam nową dzierżawę, z wyższą ceną – żalą się Anna i Piotr Janas, Lawendowa 6.

W oficjalnym piśmie z UM (marzec br.) wszyscy oni otrzymali gotowy już plan inwestycji. Na nim wyraźnie widać, że miasto chce tu dokonać wycinki wielu drzew. Czerwonymi kropkami „śmierci” urzędnicy naznaczyli m.in. piękne sosny, jodły, świerki i modrzewie – blisko 20-metrowe, około 40-letnie. Wówczas mieszkańcy podnieśli lament w tej sprawie.

Kolejne pismo informowało już, że przedłużenia dzierżawy nie będzie, a oponenci mają… rozebrać swoje ogrodzenia działek do 1 czerwca br. To szok dla właścicieli posesji sąsiadujących z pętlą. Za miesiąc miasto „wjedzie” w ich grządki ze swoją inwestycją nawet na 2,5 metra. Zmarnują się solidnie wykonane parkany, murki, infrastruktura ogrodowa. Ponieważ stanowią bardzo zgraną grupę sąsiedzką, w efekcie nikt z nich nie wykonał tego nakazu.

– Przez myśl nikomu nie przeszło, że miasto może nam to zrobić. Zatwierdzony już projekt przewiduje usunięcie 55 drzew rosnących wzdłuż pętli. Wyszło więc na to, że nie będzie tu ani drzew, ani ekranów, i tylko autobusy warczące pod samymi oknami – konkluduje Małgorzata Mierzicka. – Obawy budzi fakt, że inwestor działa na podstawie specustawy, jak informuje nas Miejski Architekt Zieleni.

Dla kogo ta inwestycja?

Jakie autobusy docelowo mają kończyć tutaj swój bieg? – Bliżej terminu oddania do użytku tej inwestycji zostaną podjęte decyzje o ewentualnych zmianach w zakresie kursowania komunikacji w tamtym rejonie – informuje rzecznik ZTM.

W projekcie jest tu budynek z toaletami dla kierowców, ładowarki dla elektro-autobusów, wyświetlacz z planem odjazdów i automat do sprzedaży biletów.

Według informacji z ratusza, inwestycja weszła w fazę realizacji. – Dokumentacja projektu jest kompletna i posiada wszelkie uzgodnienia w tym także środowiskowe. Prace przy Zbożowej rozpoczną się z początkiem lipca, mają potrwać rok. Prowadzone są na podstawie decyzji w sprawie zezwolenia na realizację inwestycji drogowej. Na etapie wykonawczym poznamy pełny zakres prac związanych z zielenią, niemniej chcemy chronić wszystkie zdrowe drzewa, które nie kolidują zakresem inwestycji – informuje Grzegorz Jędrek. – A mieszkańcy osiedla, których posesje są w pobliżu pętli, znajdują się swoimi ogrodzeniami na terenie miejskim. Została im wypowiedziana dzierżawa gruntu i najprawdopodobniej będą musieli cofnąć ogrodzenia.

– Cały problem w tym, że planów lubelskich inwestycji nie robią miejscowi architekci, tylko ten co wygrywa przetarg – dodaje dr Mierzicka – więc bywa, że architekt nie fatyguje się na miejsce, które opracowuje. W dodatku nikt nie widział by robiono tu pomiary hałasu i spalin.

Opowiada jak kontaktowała się z firmą Mosty-Katowice, projektantem tej rozbudowy. Wniosek: rozmówca nigdy w tym miejscu nie był, a pracował na planach sprzed wielu lat. Gdyby tutaj był, to by widział, że drzew jest dwa razy więcej… Np. zostawił w projekcie drzewo, które miasto wycięło już parę lat temu, a nie uwzględnił kilkunastu, które nadal tak pięknie rosną.

Ewidentna sprzeczność interesów

– Nam tutaj większa pętla zupełnie nie jest potrzebna. Wystarcza gdy kursują obecne autobusy – komentują mieszkańcy osiedla. – Bez problemu można dojechać do centrum. Co chwila jakiś odjeżdża. Tyle że faktycznie jeździ nimi ledwie po parę osób dziennie: emeryci i trochę młodzieży, bo dzieci są wożone osobówkami. A więc mamy tu smród i hałas od dużego transportu, z którego niemal nikt nie korzysta. Takie kukułcze jajo – żalą się nasi rozmówcy.

Podsumujmy: pętlę, wyraźnie kolidującą z interesem właścicieli posesji, ratusz chce poszerzyć o tych kilka metrów, na których właśnie rosną drzewa. I tłumaczy to wzmożonym ruchem pasażerskim, którego de facto nie ma – argumentują mieszkańcy.

ZTM słowami pani rzecznik odpowiada: – Cały czas wpływają do nas wnioski od rady dzielnicy Sławin oraz Sławinek, od radnych rady miasta, by zwiększyć liczbę pojazdów w ruchu na terenie tych właśnie dzielnic. Pamiętajmy, że miasto inwestuje w nowoczesny i ekologiczny tabor, spełniający najwyższe normy emisji spalin. Docelowo z pętli przy Zbożowej będą również korzystać autobusy elektryczne, bezemisyjne. Będą one obsługiwać linie nr 2 oraz 7. Zatem argument o „smrodzie i hałasie transportu, z którego nikt nie korzysta” nie ma racji bytu. Pętla w obecnej formie przestała spełniać swoją funkcję, jest za mała by obsłużyć korzystające z niej pojazdy. Obecnie na pętli zatrzymują się autobusy linii: 2, 7, 18, 30, 37, 47.

Szkoda tylko, że w swej odpowiedzi Zarząd Transportu Miejskiego ani razu nie wspomina o drzewach, które miałyby zapłacić życiem za te nowoczesne rozwiązania komunikacyjne.

Termin rozpoczęcia inwestycji jest bliski, jednak mieszkańcy osiedla Góra Sławinkowska nie dopuszczają takiej możliwości. Do tematu zatem powrócimy.

Marek Rybołowicz