Wracali z matury. Jeden zabity, troje rannych

Młodość, podniecenie pierwszym dniem egzaminów, niedoświadczenie, szybkie auto i śliska jezdnia. Do tego, jak zawsze, nadmierna prędkość. Po zderzeniu z busem z BMW, którym podróżowała czwórka tegorocznych maturzystów, został wrak. Kierowca skonał za kierownicą pojazdu.

Jeszcze chwilę wcześniej zamykały się za nimi drzwi sali gimnastycznej, w której pisali egzamin maturalny z matematyki. Całą paczką wsiedli do BMW i ruszyli spod szkoły. Po przejechaniu kilku kilometrów, na łuku jezdni samochód z maturzystami wpadł w poślizg. „Nie było możliwości, żebyśmy się nie zderzyli. Nie miałem żadnych szans na ucieczkę” – powiedział po wszystkim 55-letni kierowca busa.

Do tragicznego w skutkach wypadku doszło we wtorek (9 czerwca) około godz. 12.30, przy ul. Szpitalnej w Siedliszczu. Wstępne ustalenia policji potwierdzają, że przyczyną była nadmierna prędkość. Nieoficjalnie mówi się, że licznik BMW zatrzymał się na wiele więcej niż 100 km/h.

– Jak wstępnie ustalili policjanci, kierujący BMW nie dostosował prędkości, na łuku drogi wpadł w poślizg i doprowadził do zderzenia czołowego z nadjeżdżającym z naprzeciwka busem towarowym – informuje sierż. Angelika Głąb-Kunysz z Komendy Miejskiej Policji w Chełmie.

Słysząc huk, pan Paweł (mieszkaniec Siedliszcza) odruchowo spojrzał przez kuchenne okno. Zobaczył leżącego już na boku busa i strzaskane BMW. Rzucił wszystko i wybiegł z domu, pomóc poszkodowanym.

– Od strony Woli Korybutowej nadjechał inny kierowca. Zatrzymał się, kazałem mu dzwonić na 112. Potem obaj wyciągaliśmy młodych z auta. Tym z tyłu pomogliśmy najpierw odpiąć pasy. Byli w szoku, wszyscy w galowym ubraniu. Dziewczyna prosiła, by zabrać ją jak najdalej, bo boi się widoku krwi. No, a tamci dwaj mocno krwawili. Chłopakowi siedzącemu z przodu utknęła noga, ale wyciągnęliśmy ją. Kierowcy nie daliśmy rady ruszyć. Próbowaliśmy, ale był zakleszczony – opowiada mężczyzna. – On mógł jeszcze żyć. Ruszał rękami i miał otwarte oczy, tak jakby próbował coś powiedzie, ale nie mógł, tak miał ściśniętą klatkę… Później ta trójka dopytywała, co z nim, czy żyje, to każdy z początku mówił im, że wszystko będzie dobrze. Dopiero potem zobaczyli, jak wynoszą ciało…

Kierowca busa wraz z pasażerem sami opuścili pojazd, nic poważnego im się nie stało. Zaraz na miejsce wypadku najechali też inni kierowcy, którzy próbowali pomóc poszkodowanym nastolatkom (m.in. żołnierka WOT z Łęcznej). Po około 10 minutach przyjechała pierwsza karetka, po niej pozostałe służby.

Strażacy przy pomocy sprzętu hydraulicznego rozcięli pojazd, by wydobyć zakleszczonego kierowcę. Niestety, 19-latek z Rejowca Fabrycznego był głęboko nieprzytomny, nie dawał już oznak życia. Próba reanimowania go była bezcelowa. Chłopak wydał ostatnie tchnienie za kierownicą BMW.

Pozostała trójka maturzystów z LO w Siedliszczu została przetransportowana do chełmskiego szpitala. Dziewczyna, która siedziała za kierowcą, odniosła jedynie niewielkie obrażenia. Chłopak siedzący obok niej ma uraz ręki. W najgorszym stanie jest ten, który jechał z przodu, obok kierowcy. Nastolatek z Woli Korybutowej doznał m.in. obrażeń nogi i śledziony.

– Zgubiła ich brawura – podsumował smutno zdarzenia mieszkaniec Siedliszcza.

Przez wiele godzin droga była zablokowana, a policjanci zabezpieczali ślady. Szczegółowe okoliczności tego tragicznego wypadku będą wyjaśniać pod nadzorem prokuratury. – Apelujemy do kierowców o wyobraźnię na drodze, zdjęcie nogi z gazu i dostosowanie prędkości do panujących warunków – mówi sierż. Głąb-Kunysz. (pc)