Dwa wyciągi na stoku w Kumowej Dolinie już w gotowości. Czy w tym sezonie w końcu uda się je uruchomić? Chełmski MOSiR i narciarze nie tracą nadziei.
Dwa wyciągi – 200- i 60-metrowy na stoku w Kumowej Dolinie w tym tygodniu pozytywnie przeszły odbiory techniczne. W gotowości są również armatki śnieżne. Czy w tym roku w końcu się przydadzą i stok uda się uruchomić? W tamtym nie było mu to dane.
– Jeśli pogoda będzie odpowiednia, to jesteśmy gotowi otworzyć stok w każdej chwili – mówi Bogusław Kudelski, dyrektor Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Chełmie. – Niestety, jesteśmy całkowicie zdani na warunki atmosferyczne i czekamy.
Aby można było bezpiecznie szusować po stoku, potrzeba odpowiedniej ilości śniegu. Według dyrektora Kudelskiego konieczne jest 40-50 cm śniegu, aby można było go ubić. Tłumaczy on, że 20 cm śniegu to za mało, bo zdarzało się już, że taką ilość śniegu pracownicy MOSiR próbowali ubijać za pomocą ratraka, ale wyłaniała się ziemia. Rozwiązaniem miały być armatki śnieżne i chełmianie sami zainicjowali kilka lat temu ich zakup, składając w ramach budżetu obywatelskiego stosowny wniosek. Deszcz oraz dodatnie temperatury uniemożliwiają jednak sztuczne naśnieżanie, bo, aby cały system działał potrzeba temperatury ok. 6 stopni poniżej zera oraz odpowiednio niskiej wilgotności powietrza. Gdy jest zbyt duża wilgotność powietrza, a woda z hydrantu jest za ciepła, z dysz armatek leci woda zamiast śniegu. I na to też jest rozwiązanie, ale bardzo kosztowne, rzędu kilkuset tysięcy złotych i na razie nie jest brane pod uwagę. Chodzi o specjalny zbiornik na wodę, niezbędny do naśnieżania, ale MOSiR nie dysponuje środkami na taką inwestycję. (mo)






























