Zażółkiew nadal tkwi w dziurach

Gdy już mieli dość, wyszli na ulice, oflagowali domy i usłyszała o nich cała Polska. Po nietypowej akcji mieszkańców Zażółkwi wydawało się, że droga wojewódzka nr 842, która biegnie przez ich wieś, w końcu zostanie przebudowana. Nic bardziej mylnego.

O fatalnym stanie drogi wojewódzkiej nr 842, biegnącej m.in. przez Rońsko, Zażółkiew i Białkę, pisaliśmy wielokrotnie. Szosa w wielu miejscach dawno się rozleciała, nie ma przy niej chodnika, dojście do posesji graniczy z ryzykiem śmierci. Gdy w końcu doszło do tragedii i bus zabił jednego z mieszkańców Zażółkwi, jej mieszkańcy postanowili wziąć sprawę w swoje ręce.

Oflagowali wieś, na ich domach pojawiły się transparentny: „Żądamy bezpieczeństwa dla naszych dzieci!”, „Jaka droga, każdy widzi, Zażółkiew się jej wstydzi”, „My tu zaczynamy spacerować i wydepczemy sobie chodnik” czy „Droga przez wieś – Średniowiecze”. I wydawało się, że mieszkańcy Zażółkwi dopięli swego. Otrzymali zapewnienie, że w 2019 roku DW nr 842 zostanie przebudowana. Tymczasem okazuje się, że Zażółkiew została wystawiona do wiatru.

Zaufaliśmy władzy. Uwierzyliśmy, że wspólnym wysiłkiem można osiągnąć wiele, że dobra wola i współpraca przynoszą pozytywne efekty. Przebudowano część ulicy Kłosowskiego i Rońska, rozpoczęto przebudowę dalszego jej odcinka.

Radość jest ogromna, gdy patrzy się na zachodzące zmiany, na to jak poprawia się bezpieczeństwo mieszkańców i użytkowników drogi wojewódzkiej nr 842. A co z mieszkańcami Zażółkwi? Obiecano nam, że w budżecie województwa lubelskiego na rok 2019 będą środki finansowe na realizację drugiego etapu, jeśli wójt złoży do końca sierpnia wniosek o przyjęciu tego zadania do realizacji.

12 lipca 2018 r. został złożony wniosek na całość inwestycji. I co? Okazało się że w projekcie budżetu Województwa Lubelskiego nie ma nawet wzmianki o Zażółkwi. Na nasze pismo otrzymaliśmy taką odpowiedź cytuję „Jednocześnie informuję, ze Gmina Krasnystaw nie złożyła wniosku w sprawie kontynuacji zadania w roku 2019.” Czyżby ten wniosek leżał zapomniany w czyjejś szufladzie?

Wniosek składa się raz – napisała do nas Wanda Domańska, jedna z inicjatorek protestu, od dwóch miesięcy wiceprzewodnicząca rady gminy Krasnystaw. Domańska zastanawia się czy ona i mieszkańcy Zażółkwi znów nie oflagują wsi, czy znów nie wywieszą haseł z żądaniem poprawy bezpieczeństwa na drodze, czy znów nie zaczną maszerować i pikietować.

– Jeśli trzeba, to zrobimy to. Na razie zaczęliśmy pukać do różnych drzwi, szukać pomocy i wsparcia dla naszej sprawy. Najbardziej boli mnie to, że my, szarzy obywatele, tracimy zaufanie do władzy. Nie rzuca się słów na wiatr, nie rozbudza się nadziei, a później zapomina się o danym słowie. Gdy zbliżają się wybory, padają wielkie słowa, obietnice. Idziemy, stawiamy krzyżyk i wierzymy, że wybraliśmy dobrze. A potem rozbijamy się o mur obojętności – mówi Domańska.

– Rzeczywiście w budżecie województwa lubelskiego nie ma wpisanej tej inwestycji, ale wraz z mieszkańcami Zażółkwi chcę odwiedzić marszałka i ponownie zabiegać o pieniądze na jej wykonanie – zapewnia Edyta Gajowiak-Powroźnik, wójt gminy Krasnystaw.

Do tematu wrócimy. (kg)