Zgrzyty o pieniądze

Sołtysi z gminy Leśniowice są oburzeni po stracie prowizji za inkaso podatków. Rekompensata w postaci podwyżki diety do 200 zł za posiedzenie na sesji nie jest dla nich pocieszeniem, a o sprawy finansowe posprzeczali się na sesji z radnymi. Rajcy podnieśli sobie diety. Tylko Wiesław Wierzchoś, przewodniczący rady gminy, wyłamał się z walki o podwyżki i wnioskował o obniżenie swojej diety.

Program „Regionalne partnerstwo dla ucyfrowienia usług publicznych i partycypacji społecznej” rozpoczęto w poprzedniej kadencji. Jednym z jego założeń jest wprowadzenie indywidualnych kont podatkowych w podatku rolnym, leśnym i od nieruchomości. Ma to być ułatwienie dla mieszkańców, choć niektórzy uważają, że będzie przeciwnie. W konsekwencji po kieszeniach dostaną też sołtysi, bo będą musieli zaprzestać poboru podatków w drodze inkasa.

Z tego tytułu otrzymywali oni wynagrodzenia, którego teraz będą pozbawieni. Sołtysi dowiedzieli się o tym dopiero teraz i mają za złe, że założenia programu były znane dużo wcześniej a poinformowała ich o tym dopiero niedawno Joanna Jabłońska, wójt gminy Leśniowice. Sołtysi są zdania, że teraz w ogóle nie będzie się opłacać pełnić im tej funkcji. W tej sytuacji wójt zaproponowała im wyższą dietę za posiedzenie na sesji rady gminy – 150 zł, ale ostatecznie stanęło na 200 zł.

Rekompensatą dla sołtysów ma być też wyższe wynagrodzenie za roznoszenie mieszkańcom nakazów płatniczych i innych zawiadomień. Dotąd było to 1 zł za jeden nakaz lub zawiadomienie, a teraz ma być 4 zł. Ostateczną decyzję w tej sprawie podejmowano podczas wtorkowej sesji w punkcie o uchyleniu uchwały sprzed 18 lat o poborze podatków w drodze inkasa i określenia wynagrodzenia finansowego za jego pobór.

Pomiędzy radnymi a sołtysami doszło do ostrej wymiany zdań. Spotęgował ją fakt, że chwilę wcześniej radni uchwalili sobie podwyżki diet. Dotąd dostawali 240 zł za posiedzenie na sesji, a teraz wprowadzili sobie wynagrodzenie ryczałtowe – miesięcznie dostaną 350 zł. Sołtysi stwierdzili, że oni też pracują przez cały czas i im też należy się stałe, miesięczne wynagrodzenie a nie uzależnione od liczby sesji, którą – jak mówili – wójt może zwołać również dobrze i raz w roku.

– Jak sesji nie będzie, to nie dostaniemy nic za naszą pracę – oburzali się sołtysi, którzy – jak stwierdziła Teresa Prokop, sołtys Teresina – są „od wynieś, przynieś, pozamiataj”. Monika Mazur stwierdziła, że przecież chodzi o funkcję społeczną, że pieniądze są na wyciągnięcie ręki, bo można pisać projekty i wnioskować o różne dotacje. Sołtysi stwierdzili, że to mydlenie oczu, bo radni sobie diety podnieśli a w sprawach wynagrodzeń sołtysów mają zastrzeżenia.

Poza tym sołtys Prokop stwierdziła, że „siedzi tu od 25 lat i wie, jak pisać projekty”, na co radna Mazur zapytała, ile w takim razie projektów napisała. Prokop odpowiedziała, że to ludzie ją wybierają. Jeden z radnych odparł, że skoro jej nie pasuje wynagrodzenie, to może pora, aby zastąpił ją ktoś młody. Radna Jolanta Harmata zwróciła uwagę, że do tej pory radni również otrzymywali 240 zł za posiedzenie na sesji, czyli tylko 40 zł więcej niż proponowane wynagrodzenie sołtysów.

– Ja też łączę trzy różne funkcje i nie domagam się, aby za każde spotkanie mi płacono. Nie kwestionuję waszej prasy, ale te dwieście złotych za posiedzenie to była przecież wasza propozycja – stwierdziła Harmata.

Do dyskusji włączyła się też wójt, która w międzyczasie poleciła urzędnikom sprawdzić, czy prawo przewiduje, aby sołtysom wypłacać wynagrodzenie w formie ryczałtowej, co miesiąc.

– Jesteście rozżaleni, przychodzicie z pretensją, ale to, że nie będzie inkasa, to nie mój wymysł, przystałam też na waszą propozycję wynagrodzenia, choć początkowo proponowałam mniej – mówiła wójt Jabłońska. – Jeśli chodzi o liczbę sesji, to zwołam tyle, ile będzie potrzeba.

Urzędnicy ustalili, że sołtysom jednak nie można wypłacać wynagrodzenia co miesiąc i to dyskusję ucięło. Radni przegłosowali ustalone wcześniej wynagrodzenia sołtysów. O tym, czy sołtysom kalkuluje się pełnić funkcję, okaże się w marcu, bo wtedy planowane są wybory sołeckie.

Kwestia likwidacji poboru podatków w drodze inkasa i wprowadzenie indywidualnych kont podatkowych w podatku rolnym, leśnym i od nieruchomości też wywołuje emocje wśród mieszkańców gminy Leśniowice. Sołtysi zwrócili uwagę, że wiele osób obawia się tych nowości, bo nie ma nawet założonych kont w banku, a dochodzą jeszcze opłaty z tytułu prowizji.

– Wycofanie się z projektu oznacza zwrot 1,2 miliona złotych z pozyskanej dotacji – stwierdziła wójt Jabłońska. – Za pośrednictwem kont bankowych uiszczane są już na przykład opłaty za wywóz śmieci. Nie jest to nic bardzo nowego, ale wkrótce organizowane będą szkolenia informatyczne z zakresu przelewów na konta. Zapraszamy na nie. Te opłaty będą mogły być także dokonywane w banku, a prowizja wynosi jeden złotych.

W kwestii pieniędzy

Przed sesją dyskusję wywołał wniosek klubu radnych PSL, będących w opozycji do wójt. Wystosowali oni do Wiesława Wierzchosia, przewodniczącego Rady Gminy Leśniowice, wniosek o podwyższenie diety radnych do 500 zł ryczałtowo za miesiąc. Propozycja była – zdaniem koalicji – zbyt wygórowana i ostatecznie stanęło na 350 zł. Swoistego rodzaju odpowiedzią na postulat opozycji był wniosek przewodniczącego rady Wierzchosia o obniżenie jego diety z 1320 zł do 900 zł miesięcznie.

Wierzchoś nie był obecny na sesji, ale jego wniosek odczytano przed głosowaniem nad uchwałą w sprawie wysokości diet radnych. Ta kwota wraz z ustalonymi na 450 zł miesięcznie wynagrodzeniami dla dwóch wiceprzewodniczących oraz podwyższone (ale nie tak wysokie, jak chcieli ludowcy) w porównaniu z poprzednią kadencją diety dla pozostałych radnych zostały zawarte w jednej uchwale. Przegłosowano ją większością głosów. (mo)