Znęcał się nad matką, trafił do brata

Ma 33 lata, nie ma domu, pracy, zawodu, żadnego majątku. Mieszkał z matką, ale musiał się od niej wyprowadzić, bo inaczej trafiłby do aresztu. Wszystko przez alkohol, po którego wypiciu męczył rodzicielkę albo wyganiał ją z domu. Ot, taka synowska wdzięczność.

W czwartek (12 stycznia) do włodawskiej prokuratury musiał się stawić 33-letni mieszkaniec gminy Wola Uhruska. Mężczyzna jest podejrzany o psychiczne znęcanie się nad matką, z którą mieszka w jednym domu. Zebrany przeciwko niemu materiał nie pozostawiał wątpliwości co do jego winy. Okazało się, że 33-latek jest amatorem spożywania trunków wyskokowych.

Po wypiciu staje się agresywny, a złość kieruje na matkę. Śledczy ustalili, że krzyczy na starsza kobietę, wyzywa ją, grozi, a nawet wygania z domu. W czasie przesłuchania mężczyzna był bardzo spokojny. Twierdził, że miał zostać stolarzem, ale nie ukończył szkoły zawodowej, więc nie pracuje.

Wobec tego nie posiada też żadnego majątku. Prokurator zdecydował, że albo opuści dom matki i nie będzie się do niej zbliżał, albo trafi do aresztu na trzy miesiące. Podejrzany zgodził się na te warunki i zapowiedział, że od razu po powrocie do rodzinnej miejscowości wyprowadzi się do brata, gdzie będzie oczekiwał na wezwanie do sądu. Grozi mu do 5 lat więzienia. (bm)