Doktor-hulaka aresztowany

Mieszkańcy bloku nr 9 przy ul. Świętego Mikołaja w Chełmie mogą odetchnąć z ulgą. Zatruwający im od kilku lat życie Marek R. trafił na trzy miesiące do aresztu. Miarka się przebrała, gdy ponownie rozpalił ognisko w swoim mieszkaniu, czym zagroził życiu i zdrowiu wszystkich mieszkańców kamienicy. A trzeba wiedzieć, że lista jego „osiągnięć” jest imponująca. Marek R. był bardzo agresywny. Kiedyś wypalił dziurę w swoich drzwiach wejściowych, po czym zasłonił ją dyktą. Ludzie nie mogli chodzić po klatce, bo przez tę dziurę wyglądał jego groźny pies. Na strachu się jednak nie skończyło, bo zwierzę w końcu przedostało się przez otwór i pogryzło sąsiadów. Wtedy agresywnego psa doktorowi odebrano. On sam jednak ani myślał się uspokoić i nadal robił, co mógł, by „umilić” życie innym lokatorom. Włączał telewizor na cały regulator, mazał kałem schody, w końcu zaczął ludzi wyzywać, grozić, że pozbija. W czerwcu ub. r. mieszkańcy bloku zauważyli dym wydobywający się z jego mieszkania. Wezwali strażaków. Gdy ci wkroczyli do środka, okazało się, że płonie pokój i korytarz. Strażacy ugasili ogień, nie dopuszczając do jego rozprzestrzenienia się na pozostałe mieszkania. Lokatora-doktora nie było. Gdy wrócił, został zatrzymany przez policję, ale po przesłuchaniu zwolniono go do domu. Ostatnio, w marcu, znowu podpalił domowe sprzęty. Tym razem organa ścigania uznały, że mężczyzna jest niebezpieczny i doktor został aresztowany. Za kratami czeka na proces. (bm)

Komentarze