Górki coraz bardziej płaskie…

– Kto w najbliższym czasie zdąży zrobić tu zdjęcia, będzie mógł już tylko opowiadać potomnym, jak wyglądały górki czechowskie. Jedyna taka oaza przyrody w północnej części Lublina właśnie kończy swój żywot. Ktoś regularnie zwozi to ziemię i gruz, zasypując doliny – czytamy w e-mailach nadesłanych do redakcji z terenu Czechowa
Nowy właściciel 105 ha górek czechowskich, lubelska spółka deweloperska TBV, chce w tym miejscu budować osiedle mieszkaniowe. Władze miasta są gotowe zgodzić się na przeznaczenie 40 proc. tego terenu pod zabudowę. W tym kierunku mają zmierzać trwające w ratuszu prace nad zmianą miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. I choć plan dopiero się tworzy, mieszkańcy Czechowa alarmują, że od połowy kwietnia górki wyglądają jak teren budowy.

Strategia faktów dokonanych?

„Jadąc trasą obok górek czechowskich widziałem tam wywrotki wysypujące ziemię w różnych miejscach. Szkoda, że nie było czasu na dokonanie nagrania telefonem. Jesienią pewnie nie będzie problemu tych górek, bo powstaje tu płaski teren” – pisze w e-mailu Sergiusz B. Nasi informatorzy wolą pozostać anonimowi.
Dokumentację zasypywania górek prowadzi jednak gorliwy obrońca tego miejsca, przewodniczący rady dzielnicy Czechów Płd. Andrzej Filipowicz, który rejestruje fakty na filmie, a materiały te zamieszcza w Internecie. Po wpisaniu hasła „górki czechowskie” ujrzymy tam obrazy, które nie pozostawiają złudzeń co do aktualnych i przyszłych losów tego terenu.
Widać na nich aktywność ciężkiego sprzętu, który niweluje grunt, zrównując istniejące doliny i pagórki. Obszar pamiętnej tu niegdyś strzelnicy wojskowej i okolicznych wzgórz zaczyna wyglądać jak wielka płaszczyzna ziemi i gruzu.
Czy dzieje się to za wiedzą i zgodą służb odpowiedzialnych za porządek prawny w sferze administracji i ochrony środowiska naturalnego?

A może tu będzie boisko?

Jednostki te próbuje zaktywizować Andrzej Filipowicz. Opisuje fakty w szeregu pism, które śle na biurka różnych instancji. Z informacji, jakie uzyskał w Powiatowym Inspektoracie Nadzoru Budowlanego, wynika, że nikt nie wystąpił tu o zgodę i nie informował o prowadzeniu robót budowlanych na terenie górek. Powiatowy inspektor Krzysztof Urban odpowiada mu (29. IV), że gdy nie ma pozwolenia na budowę, sprawa robót ziemnych nie należy do kompetencji PINB. Podobną odpowiedź wystosował Wojewódzki Inspektor Nadzoru Budowlanego, nie znajdując powodu, by zająć się tym zgłoszeniem – informuje społecznik z Czechowa.
Z pozyskanych dokumentów wynika, że w opinii pewnej grupy inżynierów roboty ziemne nie są jeszcze robotami drogowymi. – To jakiś absurd. Skoro dewastuje się „płuca miasta”, dotychczas objęte ochroną, nikomu to nie przeszkadza? – zachodzą w głowę obrońcy górek.
Powiadomienie w tej sprawie wędruje zatem do Wydziału Ochrony Środowiska UM. Tu Filipowicz pyta: – W jakim celu jest zasypywana dolina w miejscu, które (w myśl obowiązującego nadal planu MPZP) ma służyć miastu jako obszar chroniony?
Radny relacjonuje odpowiedź, jaką uzyskał od Marii Dekiel, głównego specjalisty WOŚ: – W przedmiotowej lokalizacji nic nie było do nas zgłoszone, najprawdopodobniej są tam przewidziane… boiska. A w wąwozie gromadzi się materiały do budowy miejscowej drogi.

Poczucie nierzeczywistości…

Co zatem robi ciężki sprzęt, zasypujący teren ziemią i gruzem, aż po wierzchołki drzew w pięknym dotychczas, dzikim krajobrazie? Zniwelowana tu płaszczyzna jednej z dolin przypomina miejsce pod drogowe rondo oraz szeroką jezdnię.
– Aktualne obowiązujące dla Czechowa plany (MPZP) nie przewidują tu budowy drogi czy też ronda – mówi Filipowicz. – To wszystko odbywa się wbrew zapewnieniom prezydenta Lublina sprzed 4 lat, że wąwozy i doliny górek nie ucierpią podczas zagospodarowania tego terenu. Obszar zieleni, który miał wówczas objąć program rewitalizacji, obecnie zamiera.
– Na naszych oczach jest zsypywany jeden z wąwozów, który miał podlegać ochronie jak Stary Gaj na Czubach. Pod zwały ziemi trafia budząca się do życia przyroda tego terenu: dzikie krzewy i drzewa, małe zwierzęta – dodaje dr Andrzej Filus, inny zdeklarowany obrońca górek.
Mimo ich usilnych starań, by temat ten podjęli lubelscy parlamentarzyści oraz rajcy, odzewu niemal nie ma. Sprawą zainteresował się jedynie prof. Andrzej Stanisławek – senator RP, który 6 maja wystąpił do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska o raport w sprawie prowadzonych tam prac, a w kancelarii prezydenta Lublina chciałby zobaczyć dokument „pozwolenia na prowadzenie robót drogowych wraz z planami i przedmiarem”.

Co na to liczne służby ochrony…

W opinii Rady Kultury Przestrzeni (ciało społeczne działające przy prezydencie Lublina) ten rejon Czechowa winien pozostać w nienaruszonej formie jako unikat ze względu na swoje ukształtowanie oraz walory krajobrazowe i przyrodnicze. Swoją rzeczową opinią wspierają ich naukowcy, m.in. dr Andrzej Wróbel (Uniwersytet Przyrodniczy w Lublinie). Trzy lata temu również Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Lublinie (administracja rządowa) odniosła się do zmian w MPZP pismem, w którym zachwala tutejsze walory przyrodnicze.
A teraz nikt nie reaguje na fakt, że główny wąwóz górek jest bezwzględnie niszczony – dziwią się lubelscy ekolodzy, lecz czynią to indywidualnie i jakoś nie chcą tych swoich zdziwień firmować nazwiskiem.
Brawurowo w tym kontekście zachował się Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska, orzekając, że to prezydent miasta w trybie decyzji wydawanej z urzędu nakazuje właścicielowi odpadów usunięcie ich z tego miejsca – tak brzmi treść dokumentu, który (28. IV) podpisał dr inż. Arkadiusz Iwaniuk. Odbierając pismo, Filipowicz pyta: – A kto jest właścicielem i czy na pewno chodzi tu o odpady? Bo o zwałach tysięcy kubików ziemi zasypujących wąwóz nic inspektor nie mówi, a odnosi się do gruzu jaki ktoś tutaj przy okazji wygarnia.
Również Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w odpowiedzi (29. IV podpisał ją dr Jerzy Krzyszycha) nieśmiało stwierdza: „działanie te są niezgodne z zapisami Miejscowego Planu Zagospodarowania Przestrzennego dla tego obszaru”. Inwestor nie ma tu zgody na prowadzenie tego typu robót.

Urzędnicy nadal się biedzą

…jak „zaksięgować” prace czynione wśród wzgórz Czechowa, a roboty jak trwały, tak postępują dalej. Konrad Szewczyk (Stowarzyszenie Obrony Górek Czechowskich) uważa, że pod pozorem przebudowy skrzyżowania Solidarności-Sikorskiego-Ducha realizuje się tu prace w myśl dawnego planu Echo Investment (poprzedni właściciel owych 105 ha).
– Hipermarket może nie powstanie, ale rondo i ulice dojazdowe dla TBV już tak. Bo nie sposób wyjaśnić przedłużenia ul. Północnej do tego miejsca, skoro inwestor rzekomo nie planuje w pobliżu żadnych budowli. I nie jest to wylot do ulicy Poligonowej. Wygląda też na to, że prace nad niwelowaniem górek nie skończą się w punkcie oznaczonym na załączonej do specyfikacji robót mapie w BIP – twierdzi Szewczyk. W tych analizach wspiera go dr Andrzej Filus.
Zauważają, że zrównano wąwozy na obszarze dawnej strzelnicy, nawozi się tam piasek, ziemię i gruz. Zastanawia ich, że miasto zleciło wykonywanie prac na posesji TBV, gdy nie wiadomo nic o reakcji tego właściciela co do zmian w planie zagospodarowania terenu, ani o współfinansowaniu przez niego tej budowy.
Dlaczego Lublin kolejny raz nie korzysta z przywileju zapisanego w ustawie o drogach publicznych, w której budowa lub przebudowa dróg spowodowana inwestycją niedrogową należy do inwestora tego przedsięwzięcia? Dotychczas nie wynika bowiem, że TBV dokłada się do tej budowy, a raczej, że samo miasto rozpoczęło budowę infrastruktury, nie mając na nią pieniędzy.

Podobnych pytań jest wiele

Część z nich skierowaliśmy w ubiegły czwartek do urzędu miasta. Czekamy na odpowiedź. Tymczasem determinacja obrońców górek rośnie. Już nie tylko apelują oni o niezwłoczne zorganizowanie przez miasto otwartej debaty na temat losu górek czechowskich, ale deklarują gotowość do marszu na ratusz. – Nasze działania będą wkrótce wyraziste w całym mieście – deklarują.
Dodajmy, że z inicjatywą debaty ekspertów w sprawie przyszłości górek wystąpił prof. Stanisław Michałowski, rektor UMCS, o czym poinformował „Nowy Tydzień”.
Marek Rybołowicz

Komentarze