Marszałek skarży się do sądu

Iskrzy na linii marszałek – wojewoda. Poszło o profesor Elżbietę Starosławską, odwołaną pod koniec marca przez Zarząd Województwa z funkcji dyrektora Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej. Wojewoda Przemysław Czarnek unieważnił uchwałę rozwiązującą jej umowę o pracę bez wypowiedzenia. To decyzja bez precedensu, że wojewoda ingeruje w personalne decyzje marszałków. Marszałek decyzję wojewody zaskarżył do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego.
Wojewoda wziął profesor Starosławską w obronę, bo jego zdaniem decyzja o zwolnieniu dyscyplinarnym jest niedostatecznie uzasadniona, zawiera jedynie zarzuty z wewnętrznej kontroli marszałka w szpitalu. „Organ samorządowy powinien wskazać konkretne zdarzenie, które stanowi «ciężkie» naruszenie podstawowych obowiązków pracowniczych oraz – co najważniejsze – konkretne dowody w szczególności orzeczenie kompetentnych organów (prokuratura, sąd, NIK), które potwierdzają przyjęte ustalenia i faktyczne zarzuty. W niniejszej sprawie zarzuty Zarządu Województwa dotyczą jednego aspektu działalności Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej – udzielenia zamówień publicznych. Nie ulega wątpliwości, ze jest to materia skomplikowana i mogąca rodzić wątpliwości interpretacyjne. Wszelkie ustalenia w tym zakresie powinny być zatem poprzedzone dogłębną analizą, uwzględniającą orzecznictwo sądowe i stanowiska kompetentnych organów” – uzasadnia swoją decyzję w piśmie przesłanym do Urzędu Marszałkowskiego wojewoda Przemysław Czarnek.
Marszałek Sławomir Sosnowski nie zgadza się z argumentami wojewody i postanowił wejść na drogę sądową. – Pan wojewoda, pouczając nas o przestrzeganiu prawa, sam wykroczył poza jego ramy. Zamiast sprawdzać nasze uchwały pod względem formalnym, wszedł bardzo głęboko w merytorykę, w którą, uważam, nie powinien wchodzić – przyznaje marszałek Sosnowski.

 
Sprawa jest bezprecedensowa. Jak podkreśla Małgorzata Wrzołek, radca prawny Urzędu Marszałkowskiego, to pierwszy przypadek, gdy uchwała Zarządu Województwa została unieważniona i trzeba ją rozstrzygać w trybie nadzorczym przed sądem.
– Nie wszyscy dyrektorzy w kraju mają takie szczęście, żeby organy administracji wkraczały w ochronę ich stosunku pracy – mówi prawniczka. – Muszą czekać na orzeczenie sądu pracy – dodaje.
Prof. Starosławska pozew do sądu pracy złożyła 15 kwietnia. Jednocześnie w prokuraturze w prowadzone jest postępowanie wyjaśniające w sprawie składania przez byłą szefową Centrum Onkologii fałszywych oświadczeń w sprawie przeprowadzanych w centrum przetargów. Dyr. Starosławskiej zarzuca się naruszenie ustawy antykorupcyjnej oraz prawa zamówień publicznych. RED

Komentarze

UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułBunt przy zielonym rynku
Następny artykułZalało Izbicę