Świdnik się nie bał

Czarę goryczy przelała kolejna podwyżka cen żywności. Aby wyrazić swój sprzeciw, pracownicy WSK przerwali pracę i rozpoczęli strajk, tym samym na trwale zapisując się na kartach najnowszej historii Polski.


Protest trwał kilka dni i zakończył się podpisaniem porozumienia załogi z władzami. Dał również początek fali strajków w całym kraju. W ubiegłą niedzielę, 9 lipca, świdniczanie obchodzili 37. rocznicę tamtych wydarzeń.
8 lipca 1980 roku to data, którą zna i o której pamięta większość świdniczan. Tego dnia pracownicy WSK przerwali pracę na wieść o dotkliwych podwyżkach cen żywności w zakładowym bufecie. To była kropla, która przelała czarę goryczy. Droższe jedzenie było tylko symbolem, bo zmian – co pracownicy WSK doskonale dostrzegali – trzeba było także w innych sferach. Podejmując strajk, jeszcze nie wiedzieli, że jest to moment historyczny, a ich solidarny zryw zapoczątkuje zmiany w całym kraju. A tak się właśnie stało. To w Świdniku została przełamana bariera strachu i lęku przed tym, że za wypowiedzenie władzy ludowej posłuszeństwa zapłaci się życiem, zdrowiem lub w najlepszym przypadku więzieniem. Jak podkreślają uczestnicy tamtych wydarzeń, Świdnicki Lipiec, ale również późniejsze wydarzenia z okresu stanu wojennego, przyczyniły się do tego, że dziś żyjemy w niepodległej Polsce.
W ubiegłą niedzielę, 9 lipca, świdniczanie obchodzili 37. rocznicę Świdnickiego Lipca. Uroczystości zainaugurowała msza święta w kościele pw. NMP Matki Kościoła. Po niej, na terenie PZL-Świdnik, pod pomnikiem Świdnickiego Lipca, rozpoczęła się część oficjalna. Wzięli w niej udział uczestnicy strajków, przedstawiciele władz, stowarzyszenia kombatanckie i obecni pracownicy zakładu. W programie była również prelekcja Marcina Dąbrowskiego z lubelskiego oddziału IPN oraz koncert „Pieśni Wolności” w wykonaniu Moniki Kowalczyk i Roberta Dorosza. Z okazji rocznicy krwiodawcy z klubu HDK-PCK przy PZL-Świdnik zorganizowali także akcje honorowego oddawania krwi.  (W)

Komentarze

UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułDni Urszulina za nami
Następny artykułŚciana Andrzeja Kota