Jakub Banaszek, prezydent Chełma, jest chyba najaktywniejszym ze społecznych doradców prezydenta RP Karola Nawrockiego. Niektórzy nawet żartują, że częściej widzą go w telewizji niż w magistracie, bo co chwilę pojawia się w ogólnopolskich mediach. Ostatnio tłumaczył głowę państwa z serdecznych uścisków z kibicem skazanym za kierowanie gangiem. Ale Banaszek zapraszany jest również jako „głos samorządu”, bo od połowy 2024 roku jest wiceprezesem Związku Miast Polskich.
Od powołania prezydenta Jakuba Banaszka na społecznego doradcę prezydenta RP Karola Nawrockiego minął zaledwie miesiąc. A niektórzy zauważyli, że w tym czasie włodarz miasta reprezentował już głowę państwa w ogólnopolskich stacjach radiowych i popularnych programach telewizyjnych. Widać, że aspiracje prezydenta Banaszka sięgają zdecydowanie dużej polityki. Od prawie dwóch lat jest też wiceprezesem Związku Miast Polskich, co również daje mu możliwość pokazywania się na ogólnopolskie arenie.
Zresztą od dawna plotkowano, że szykuje się na jakieś stanowisko w ministerstwie a po wyborach na prezydenta RP, że trafi do jego kancelarii. Banaszek zawsze zaprzeczał tym spekulacjom, a czasami nawet się na nie obruszał. Tymczasem został chyba najaktywniejszym społecznym doradcą, a przynajmniej najbardziej widocznym. Co prawda miał służyć prezydentowi wiedzą w zakresie samorządu oraz infrastruktury i skupiać się na problemach małych i średnich miast, ale przez dziennikarzy przepytywany jest też na okoliczność bieżących spraw. I czasami bardziej występuje w roli rzecznika prezydenta a nawet całej prawicy.
Przed tygodniem gościł w programie Graffiti w Polsatnews, w którym tłumaczył głowę państwa z serdecznych uścisków z kibicem skazanym za kierowanie gangiem.
Chodziło o głośne spotkanie prezydenta Karola Nawrockiego podczas pielgrzymki kibiców w Częstochowie z Tomaszem P., ps. „Dragon”, skazanym w pierwszej instancji na sześć lat więzienia m.in. za kierowanie gangiem pseudokibiców Jagiellonii Białystok oraz propagowanie nazizmu.
Doradca prezydenta tłumaczył, że głowa państwa nie miała wiedzy na temat jego sytuacji prawnej, że chciał się „normalnie przywitać z tym panem”, i że to euforia z drugiej strony spowodowała, że przywitanie wyglądało „tak jak wyglądało”. Mówił też, że mężczyzna nie został prawomocnie skazany i oczekuje na rozstrzygnięcie swojej sprawy przez sąd drugiej instancji a także, że również politycy Koalicji Obywatelskiej, w tym premier Donald Tusk, mają wśród znajomych osoby, które „nie do końca z przepisami prawa żyli w zgodzie, również za czynności, które są penalizowane” a także, że „politycy KO lubują się w dokuczaniu panu prezydentowi za nieukrywaną sympatię do jednej z drużyn piłkarskich”.
Podczas programu Banaszek pytany był także o azyl byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro na Węgrzech. Redaktor prowadzący program przypomniał słowa ekspremiera Mateusza Morawieckiego, który stwierdził, że w podobnej sytuacji on sam pozostałby w Polsce.
– Zawsze wychodzę z założenia w każdej dziedzinie życia, że trzeba patrzeć w sposób indywidualny na każdy przypadek, na każdą sytuację (…) Pan minister Ziobro od początku, kiedy pojawiły się w przestrzeni publicznej zarzuty względem jego osoby, był poddawany różnym atakom ze strony koalicji rządzącej – tłumaczył Banaszek. Zarzucał przy okazji politykom koalicji rządzącej, w tym ministrowi sprawiedliwości Waldemarowi Żurkowi, że skupia się na internetowej aktywności. Ale Banaszek sam słynie ze swojej aktywności w sieci, „budowania napięcia” wpisami na temat planowanych inwestycji, wydarzeń i odnoszenia się do polityki. Zresztą za swoją facebookową działalność dostał nawet „Złotego Lajka”. (reb)





























