Przed nami Boże Narodzenie – czas wyjątkowy, pełen ciepła, bliskości i nadziei. Przygotowania do świąt bywają wyczerpujące: porządki, zakupy, gotowanie. Te aspekty, choć ważne, nie mają jednak wiele wspólnego z tym, co dla chrześcijan powinno być najistotniejsze.
Za nami adwent – czterotygodniowy czas oczekiwania i duchowego przygotowania na narodziny Jezusa Chrystusa. Symbolizuje go wieniec adwentowy z czterema świecami oraz roratka, największa świeca poświęcona Matce Bożej. Ważnym elementem adwentu są również rekolekcje, które w ostatnich tygodniach odbywały się w parafiach, aby wierni mogli duchowo wejść w świąteczny czas.
– Wierni przychodzą i korzystają z tych rekolekcji. Jest to bardzo budujące i trzeba im za to podziękować. Myślę, że mówię nie tylko w imieniu swoim, ale także innych księży, bo oni na pewno powiedzieliby to samo. Trzeba podziękować naszym wiernym za to, że przychodzą, modlą się i trwają na tej modlitwie – mówi ks. Jacek Lewicki, proboszcz parafii pw. Rozesłania Świętych Apostołów w Chełmie.
W czasie rekolekcji, obok dorosłych wiernych, w kościele bardzo widoczne są również dzieci. Zauważalny jest jednak spadek liczby młodzieży uczestniczącej w nabożeństwach.
– Z młodzieżą rzeczywiście jest pewien problem. Ci, którzy mają taką potrzebę, przychodzą, ale nie są to już te liczby, które obserwowaliśmy jeszcze kilka lat temu. W szkołach jest teraz tylko jedna godzina katechezy i być może również to przekłada się na frekwencję – dodaje ks. Lewicki.
Nieodłącznym elementem świąt Bożego Narodzenia są pasterki. W parafii pw. Rozesłania Świętych Apostołów od kilku lat kultywowany jest zwyczaj dwóch Mszy świętych wigilijnych. Pierwsza, odprawiana o godz. 22, skierowana jest szczególnie do dzieci i seniorów, druga – tradycyjna – o północy. To rozwiązanie wprowadzono jeszcze w czasie pandemii i bardzo dobrze się przyjęło.
– Pasterka o godz. 22 gromadzi ogromną liczbę dzieci i ich rodziców. Dla najmłodszych to wielkie przeżycie i piękny sposób na przeżycie wigilijnego wieczoru – podkreśla proboszcz.
W ferworze przedświątecznej krzątaniny, zakupów i spraw do załatwienia warto jednak zatrzymać się na chwilę. Istotą świąt – jak podkreśla ks. Lewicki – jest fakt, że ponad 2025 lat temu w Betlejem narodził się Jezus Chrystus.
– Chcemy najpiękniej, jak umiemy, odpowiedzieć na tę Maleńką Miłość poprzez uczestnictwo w liturgiach, ale także poprzez spotkania w rodzinach, dzielenie się opłatkiem, kultywowanie pięknych polskich tradycji oraz przebaczenie sobie krzywd, złości i zadawnionych urazów. To jest nam potrzebne, by „resetować” to, co nas obciąża, a jednocześnie mieć poczucie piękna chwili. Jeśli dodamy do tego, że jako wierzący jesteśmy w stanie łaski uświęcającej, naprawdę świat nam się zmienia – pomimo tego, że śniegu może nie być, a aura za oknem jest szara. W naszych sercach i domach możemy być jednak pięknie przygotowani do świąt. To czas, który zachwyca nas wszystkich – także tych, którzy być może są dziś dalej od Kościoła. Niektórzy nazywają to „magią świąt”. W Kościele nie używa się jednak takiego określenia, bo nie ma w tym nic magicznego. Ta wyjątkowość polega na miłości, szacunku dla każdego człowieka i na tym, że chcemy być wśród najbliższych, ale też wobec szerszej społeczności po prostu inni – lepsi, milsi i bardziej życzliwi. To są najpiękniejsze chwile, bo odwołują się do najgłębszych uczuć i najczulszych strun naszej osobowości – kończy kapłan. (w)

































